czwartek, 24 listopada 2016

Runda IX meczu o tytuł Mistrza Świata - Rośnie przewaga Pretendenta, Carlsen w coraz większych tarapatach!


Magnus Carlsen podczas wczorajszej partii wyglądał bardzo niekorzystnie, widać, że przegraną w rundzie ósmej odczuł niczym wielkie, tektoniczne tąpnięcie. Mistrz wyraźnie zmaga się z samym sobą, czyli praktycznie ma już przeciwko sobie dwóch przeciwników. To generuje znacznie większe energetyczne straty, co w ostatnich, jakże ważnych partiach, może się odbić na jego kondycji. W niektórych momentach wydawał się naprawdę bardzo przygaszony, podłamany, zdradzała to jego dość bogata mimika, jednak i ostry skomplikowany wariant "hiszpanki", w którym stanął nieciekawie, swoje zrobił...

A Pretendent swoje - jest równy, niczym blat stołu - pokerowa twarz, przewidywalność, zdrowy meczowy rytm podczas partii, spokój i opanowanie...

Postawiłem na prawo entropii, czyli na stopniowe pogarszanie się sytuacji meczowej Mistrza Świata i na razie wszystko się dzieje według moich przewidywań. W ujęciu historii walk o tytuł Mistrza Świata w szachach, obecna sytuacja Carlsena nie wygląda najgorzej. Jeśli przypomnimy sobie reguły meczu pomiędzy Kasparowem i Karpowem i wynik, w którym Bakijczyk przez wiele partii balansował nad przepaścią (wtedy to Kasparow postanowił, że jeśli nie wygra to chociaż pokaże jak w te szachy potrafi grać) to chyba zgodnie uznamy, że nadrobienie najniższej z możliwych różnic punktowych w szachach nie jest zadaniem ponad siły Norwega. Pod warunkiem, że pokona samego siebie, a to w szachach, jak i w życiu jest rzeczą najtrudniejszą. Okiełznać rozszalałe myśli, uspokoić psychikę aby wyjść na ostatnie trzy rundy do przeciwnika z jasną głową, to w pewnym sensie lekcja stoicyzmu. Pod ostrzałem coraz mocniej naciskającego Pretendenta to zdanie trudne, ale to trzeba zrobić. Kiedyś pewien mistrz szachowy powiedział mi, że w szachach podstawą jest nigdy nie tracić równowagi psychicznej bez względu na okoliczności. Jeśli w czasie tak strasznej bitwy jaką jest partia szachów potrafimy zachować spokój otrzymujemy ogromną przewagę nad resztą. A takim spokojem koncentracji wydaje się w tym meczu dysponować Rosjanin. On zachowywał nawet spokój w tych dwóch, krytycznych dla niego partiach w pierwszej połowie meczu!

Dziś bardzo ważna partia dla Magnusa Carlsena, który zagra białymi bierkami. Problemem jest wybór wariantu, gdy chce się grać na wygraną. Zakres tych, które można zastosować kurczy się, trzeba wybierać te, które dają największe szanse na zawiązanie równorzędnej walki. W sztabie Magnusa musi być teraz bardzo gorąco.

Na koniec jeszcze wrócę do naszej, dość burzliwej dyskusji, związanej z ucieczką Carlsena z sali konferencyjnej. Po pierwsze, mała prośba, nie wyciągajcie wniosków z jakichś medialnych wycinków, mówię o dwuminutowym filmie, na którym widać, że Magnus siedzi, czeka, a potem ucieka. Żeby na jakiś temat wyrobić sobie zdanie warto znać cały kontekst zdarzenia. Do kolokwium: zgadzam się, to zły pomysł, by konferencja prasowa odbywała się tuż po partii, z racji wielu różnych emocji u obu graczy, które naprędce trudno wyciszyć. Nie zmienię jednak zdania, że Mistrz Świata zachował poniżej krytyki, nie jestem też zwolennikiem, by relatywizować jego zachowanie. Magnus dostał straszny cios, on przegrane przeżywa w dwójnasób, jednak w takich sytuacjach wypada się po prostu ogarnąć. Widząc jak Norweg reaguje na takie sytuacje, aż boję się scenariusza, w którym Karjakin wygrywa, a Magnus musi być na ceremonii zamknięcia mistrzostw. Chciałbym zobaczyć kogoś z klasą, ale nie wiem, tak naprawdę, co tam ujrzę.

Zostawmy to zatem. Trzy partie do końca, a Magnus jest w sytuacji przymusowej, lepszego scenariusza w tym meczu po prostu być nie mogło! Wieczorem szykuję sobie ulubioną herbatę i zasiadam do wielkiej szachowej uczty, na którą z wielką przyjemnością zapraszam również was!


13 komentarzy:

  1. Zgadzam się co do postulatu, aby temat wiadomej konferencji pozostawić już swojemu losowi - odnotujmy tylko jeszcze, że w trakcie konferencji po 9 partii Carlsen dał do zrozumienia, że wniósł apelację od nałożonej na niego kary.

    Co do zaś czysto szachowego przebiegu sprawy. O ile przed meczem niemal jednogłośnie przypisywano zwycięstwo Carlsenowi, o tyle teraz wieszczy się już nieodwołalnie jego przegraną. Moim zdaniem przedwcześnie. Mam wrażenie, że urzędujący mistrz świata jednak pozbiera się (na konferencji po 9 partii ktoś zadał pytanie o wydarzenia, które miały miejsce po zakończeniu 8 partii - Carlsen odpowiedział z klasą, co świadczy dla mnie o tym, że jednak wraca do równowagi). Niewykluczone, że czekają nas batalie, jakich świat szachowy nie widział co najmniej od meczu Kasparow-Kramnik.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważam, że wczorajsza partia była dla Norwega bardzo ważna, którą... przeżył. Myślę, że uspokoił nerwy, poczuł jako taki grunt pod nogami, a dzisiaj powinien zaatakować. Niemniej nie oznacza to, że jestem za nim - jak do tej pory, to Rosjanin ( z Krymu) bardziej mnie zachwyca.
    Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy mógłbyś Krzysztofie przy okazji nieco naświetlić sprawę pozwów wniesionych przeciwko chess24 i chessgames w Moskwie i Nowym Jorku, za "wnikliwe komentowanie" partii podczas ich trwania. Co rzekomo narusza prawa wyłączności do transmisji organizatorów meczów.Żądano kilkomilionowych odszkodowań.
    Oba pozwy zostały przez sądy odrzucone. Co sądzisz o próbach "zawłaszczenia" przez organizatorów przebiegu meczów. Informacje o tym zaczerpnąłem z chess24.

    OdpowiedzUsuń
  4. I Mistrz Świata wyrównał!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem za całkowicie darmowym dostepem do oglądania meczy o mistrzostwo świata- jakichkolwiek dyscyplin sportu, tak jak i za darmowym internetem, pieniądze na ich udostępnianie niech pochodzą z reklam, z państwowego nawet sponsorowania i innych tego typu źródeł. są ludzie którzy nie wydadzą na płatną transmisję z bardzo wielu
    powodów, a żeby wciągnąć jak największe tłumy, zainteresować tą czy inną dyscypliną trzeba ją udostępnić. Dlatego dziękuję takim stronom jak chess24 i chessgames. Ale jeżeli chodzi np. o zamknięte turnieje czołówki, typu tata steel, różne pokazówki, owszem rozumiem ze musza być płatne jeżeli taka jest wola organizatora.
    A co do meczu hm hm teraz naprawdę jest jak u Hitchcocka!!!!! napięcie rośnie.....i kciuki trzymam za Karjakina /a czoła chylę przed Magnusem/
    tzbych

    OdpowiedzUsuń
  6. Brawo Magnus! Wlasnie dlatego jestes mistrzem. Piszcie teraz ze dziecko ze nie ma klasy ze nie wytzymuje cisnienia itp. Hehe, Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podniecaj się tak przyjacielu :) nikt tutaj nie pisał źle o Magnusie jako o szachiście. zwróciliśmy tylko uwagę na głupie zachowanie. To, że jest lepszy od Karjakina, to chyba każdy wie. Mam nadzieję, że obroni Mistrzostwo.

      Usuń
  7. Panie Krzysztofie czekamy do końca meczu i to pięknego meczu. To samo było na Olimpiadzie i Pan też wtedy nie wytrzymał ciśnienia, nie czekał pan do końca.
    Pozdrawiam

    Karol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci Krzysztofie, że musisz mieć wyjątkową cierpliwość, żeby wytrzymać ten bełkot :)

      Usuń
  8. W partii 10 zwyciężył strach Karjakina. Nie potrafię wyjaśnić zastanawiania się nad posunięciami 15 i 16 przez ok. 40 minut(28+12) inaczej niż strachem. Pozycja nie była na tyle skomplikowana, żeby wybór ruchów musiał tak długo trwać. Pretendent nie wytrzymał psychicznie ciśnienia, a mistrz to wykorzystał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Panie Mateuszu nie wypada pisać że ktoś bełkocze lub się podnieca, nie jestem Twoim przyjacielem ani wrogiem to co nas łączy to pasja do królewskiej gry. Jestem święcie przekonany, że w realu byś o bełkocie nic przy mnie nie powiedział a w świecie wirtualnym jesteś zbyt swobodny.
    Pozdrawiam

    Karol

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja myslę, że tym razem Karjakina zgubiła zbytnia pewnosć siebie, bo mógł przecież tę partię forsownie zremisować. Chciał wygrać, a jeżeli nie widział remisu, to nie swiadczy to o nim najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie podniecam sie, nie jestesmy przyjaciółmi i nie widze w tym zachowaniu nic głupiego. Pozdrawiam i licze na rezultatywne partie 11 i 12.

    OdpowiedzUsuń