niedziela, 28 czerwca 2015

Stavanger, Hawana - retrospekcja.


Niestety, nie było mi dane śledzić na żywo niezwykle interesującego turnieju Norway Chess 2015 r. Znajdowałem się w miejscach, gdzie były kłopoty z dostępem do wody pitnej, nie mówiąc o takich wytworach cywilizacji jak Internet. Gdy wróciłem i doprowadziłem się do stanu używalności, że się tak wyrażę, w te pędy przeczesałem sieć, przeczytałem newsy, wywiady. Była to czysta retrospekcja.

Magnus na swoim własnym boisku poniósł bolesną porażkę i... to dobrze, nawet bardzo dobrze! Powiem bez ogródek - czekałem na taki start Mistrza Świata - chciałem zobaczyć jak się zachowa w sytuacji krytycznej. Norweg na pierwszą rundę spóźnił się i nie usłyszał z ust sędziego, jakie jest tempo gry. Według słów Topałowa, zwycięzcy turnieju, Wiking permanentnie spóźniał się na rundy, dając przykład braku szacunku dla przeciwników. I między innymi z tego powodu ucieszyłem się (piszę to z pełną premedytacją), że Carlsen znalazł się w tym turnieju na samym dnie. Nie chciałbym na siłę forsować różnych teorii psychologicznych wyjaśniających takie a nie inne zachowania - jednego jednak jestem pewien - szachy to wielka lekcja dla charakteru. O tym już mówił dawno temu Aleksander Alechin: w pewnym momencie swojej kariery wyjawił, że szachy go ukształtowały, nauczyły pokory, wychowały. U Magnusa widzę pewną cechę charakteru, która odbija się na jego grze. To ekstrawagancja. Dla potrzeb marketingu, promocji szachów rys charakterologiczny jak znalazł, to strzał w dziesiątkę. W samych szachach, ze deską, za brak pokory zwykle płaci się szybko i cenę dość wysoką. Ktoś powie, że Magnusowi zwyczajnie turniej nie wyszedł i żebym nie robił w związku z tym jakichś pogłębionych analiz, ja  jednak mam na ten temat swoją teorię. Piłka jest na boisku Mistrza Świata i to on musi teraz udowodnić swój prymat nad resztą śmiertelników. Szachami Magnusa fascynuję się od dawna, nie podlega dyskusji, że gra takie "moje szachy" tzn.: zawsze tak chciałem grać (chodzi mi o styl, nie o siłę gry), natomiast jedno co go może zgubić, to wymieniona przeze mnie wyżej cecha charakteru. Przeciwnicy nie śpią, cały czas "uczą się Carlsena" i będzie mu coraz trudniej, dlatego dobrze, że dostał tę żółtą kartkę.

A Topałow? W blisko godzinnym wywiadzie udzielonym Surovowi dla strony http://www.chess-news.ru/node/19391, ujrzałem bardzo umiarkowanie wypowiadającego się człowieka, świadomego upływu czasu. Topałow czuje, że jego czas powoli mija, uważa, że nie będzie w stanie utrzymać w perspektywie ponad pięciu lat tej klasy gry. Bułgar trenuje teraz bardzo mało - około 4 godzin dziennie, a większość chwil wolnych zajmuje mu Laura, jego dwuletnia córeczka. Anand znów włączył się do walki o pierwsze miejsce - Hindus cały czas prezentuje bardzo wysoką, równą formę. "Vish'y" oraz Topałow to dwaj najstarsi uczestnicy turnieju w Stavanger i to też jest znamienne.

Janek Duda na Kubie zaczął z kopyta. I wszystko układało się dobrze do pierwszej porażki. Po przegranej do deski zasiada nie ten Janek. Przegrane mocno rozbijają naszego młodego gniewnego i z takiej gry "do przodu" robi się normalna gra, a Polak traci wiele ze swej bojowości. I znów to chyba element czysto psychologiczny, przekładający się bezpośrednio na wynik. W Polsce jest wielu dobrych psychologów sportu. Według mnie szachiści z ambicjami powinni znaleźć drogę do specjalistów, którzy potrafią dość szybko uchwycić sedno sprawy. Ciekawe ilu naszych arcymistrzów było choć raz w kontakcie z takimi specjalistami i ilu uważa, że praca z kimś takim, to rzecz nieodzowna we współczesnym sporcie. Szachy to dyscyplina ogromnej konkurencji, wielkich napięć, małych różnic w klasie gry, wielogodzinnych koncentracji, czy można sobie z tym wszystkim poradzić samemu? Uważam, że nie.

Zaczął się Dortmund, ja jednak czekam na start Radka Wojtaszka w Biel. To już za kilka tygodni. Turniej XX kategorii, wszyscy uczestnicy to 2700 +, będą piękne zawody, zaczynam powoli odliczanie.


środa, 17 czerwca 2015

Carlsen w wygranej pozycji przekroczył czas do namysłu bo... nie wiedział jakie jest tempo gry! Kolejna wygrana Janka Dudy w Hawanie!


Okoliczności były takie właśnie - Magnus śpieszył na salę gry, gdyż był lekko spóźniony i nie zdążył usłyszeć, że tempo gry zmieniło się w stosunku do zeszłego roku. W pojedynku z Topałowem doszło do sytuacji, w której niczego nieświadomy Mistrz Świata, spokojnie liczył końcowy wariant, gdy tymczasem... spadła mu chorągiewka! Złapał się za głowę Norweg, chwycił się za głowę Bułgar, który w końcowej pozycji oczekiwał już tylko na egzekucję z ręki "Mozarta szachów".

 No i zrobiło się ciekawie. Carlsen gra u siebie i zapewne będzie chciał się szybko odegrać - przecież jego planem jest wygrana w Stavanger! Warto wspomnieć, że Mistrz Świata w tej sytuacji zachował się jak przystało - oczywiście, nie krył zaskoczenia, jednak podpisał blankiet i rozpoczął analizę pozycji wraz z Bułgarem. Choć przegrana miała miejsce w dość kuriozalnych okolicznościach, nie zmienia to faktu, że Magnus w tabeli ma wpisane "zero", a reszta pojedynków, oprócz partii Ananda z Caruaną, zakończyła się wynikiem rozstrzygniętym (Nie używam określenia "pozostałe partie zakończyły się rezultatywnie", ponieważ sądzę, że remis to też rezultat.)

 Skoro już zabrnęliśmy w lingwistyczny gąszcz, to zastanawiałem się ostatnio, dlaczego bardzo często w literaturze szachowej remis określany jest terminem "nierozegrana". Ki czort!? - pomyślałem widząc po raz kolejny ten termin w książce. Terminu "nierozegrana" można używać, według mnie, w przypadkach, gdy szachiści zgadzają się na remis bez siadania do stolika, a sędzia, ich znajomy, im ten wynik zatwierdza, ewentualnie, gdy siadają, jednak już są umówieni i grają z pamięci jakiś wariant prowadzący do "wieczniaka". Wtedy tak, wtedy jest nierozegrana, gdyż praktycznie gry nie było. Nie krzywdźmy remisów po walce pejoratywnym terminem "nierozegrana"!.)

Dobrze, dość na tym. Remisów, a nierozegranych tym bardziej, trudno uświadczyć w pojedynkach Janka Dudy, który odniósł w Hawanie kolejne zwycięstwo. To wygląda tak - przeciwnicy jakoś tam się ustawiają z Jankiem, trochę pograją, potrzymają "równą", gdy nagle wszystko im się rozpada.  Wczoraj przeciwnik Janka zagrał jednak "caro-cann", a nasz arcymistrz zaproponował rzadsze wyprowadzenie skoczka 6. Sh3. Cordova szybko przeszedł do końcówki bez hetmanów, jednak Janek mając parę gońców miał lepsze szanse. Szczególnie nieciekawe wrażenie robiła wieża Peruwiańczyka, stojąca w dziwnym "pacie" na linii "h". Zanim wieża się wyplątała, trzeba było poddawać partię. I kolejne punkty elo do bogatej kolekcji naszego młodego arcymistrza. Bardzo dobrze wszystko się układa na Kubie, bardzo dobrze.

Dziś Magnus spróbuje szczęścia czarnym kolorem z Caruaną. Pojedynki tych graczy zawsze mają głęboką dramaturgię, jest w nich dużo napięcia - wielu uważa, że to Caruana właśnie , zdetronizuje w bliższej lub dalszej przyszłości Wikinga. W takim turnieju nie ma nieciekawych spotkań. Za kilkadziesiąt minut ruszają zegary w Stavanger...

wtorek, 16 czerwca 2015

Janek Duda zawsze gra do końca - pierwsza wygrana z rankingową "jedynką" - Quesadą Perezem Yuniesky!


Janek Duda grasuje na Kubie. Tropikalny klimat wyspy odpowiada stylowi gry naszego arcymistrza, u którego na szachownicy prawie zawsze jest gorąco. Jeden z kibiców, tylko już nie potrafię sprecyzować, w którym miejscu to przeczytałem, napisał, czy nie można było Jankowi załatwić lepszego zaproszenia, wszak w tym turnieju jeśli chodzi o ranking, jest drugi. Sądzę, że w przypadku Janka wszystko powinno się odbywać etapami. We współczesnych szachach wyznacznikiem siły gry, czy tego chcemy, czy nie chcemy, jest ranking. Ranking jest fetyszem i to ważnym w szachach. Jeśli zawodowy szachista mówi, że dla niego ranking się nie liczy, najprawdopodobniej nie mówi całej prawdy. Wyśrubowany ranking w szachach to jeden z elementów, potrzebnych, by ktokolwiek w ogóle chciał rozmawiać z arcymistrzem o zaproszeniu na silny turniej kołowy. Dlatego nie mam nic naprzeciwko, że Janek, a to na francuskiej TOP 12, a to w Hawanie skrzętnie kolekcjonuje punkty elo. Druga sprawa - nasz młody talent przecież do jakichś ułomków nie wychodzi - to są z krwi i kości silni gracze i w dalszym ciągu zdobywa doświadczenie. Niech Janek "pakuje" ranka ile fabryka dała - dojdzie do 2700 + (niewiele już mu zostało) i potem będzie czas na dobre, pełne treści rozmowy z organizatorami. Styl gry Janka jest jego największym atutem - na lidze francuskiej komentatorzy co chwila pochylali się nad szalonymi pomysłami Polaka, pozycje z jego partii obiegały internet i tak się zdobywa popularność.

Bez szaleństw. Janek w dalszym ciągu jest na dorobku i wierzcie mi - on się dobierze do skóry tym zasiedziałym arcymistrzom z wysokiej półki i z tej najwyższej też. Czy wy widzicie jak on tym szachom jest oddany!? To wysokiej próby talent i jak na tę chwilę, przynajmniej tak mi się wydaje, wszystko idzie w dobrym kierunku. No, chyba, że się mylę ;). Dziś Janek skrzyżuje oręż z Peruwiańczykiem Emilio Cordovą. Jeśli Janek pchnie w pierwszym 1. e4 Peruwiańczyk odpowie "sycylem" lub "francuzem".

W Norwegii zagrają najlepsi z najlepszych. Czy Wiking znów potwierdzi swoją dominację? Jak zagra "Naka", w jakiej formie są: Topałow, Caruana oraz Anand? Czy sympatyczny Aronian ma już kryzys za sobą? Odpowiedzi na te oraz inne, nie mniej ciekawe pytania, otrzymamy śledząc zmagania szachowej elity w norweskim Stavanger. Ja stawiam na wygraną Ananda, a jakie są wasze typy?


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Janek Duda i Kamil Mitoń rozpoczęli turniej kołowy na Kubie!


I zegary już ruszyły. Mecze, w których wystąpią Janek i Kamil, z uwagi na różnicę czasu będą się odbywać o godzinie 21.00. I już dobyłem partię źródłową, leżącą u podstaw debiutowego starcia pomiędzy Jankiem, a jego przeciwnikiem z Kuby, mającym jako jedyny, wyższy ranking od naszego zawodnika. Wedle mojej bazy, analogiczną partię rozegrał słynny Ljubomir Ljobojević z Bozidarem Ivanoviciem w 1977 roku, tam jednak na posunięcie 10."Se2" Ivanović zareagował 10... h5. Janek zagrał 10... Sde5, nastapiło 11. b3 i trwa debiutowa dyskusja.

Kuba - maleńka wysepka, położona na Morzu Karaibskim, jest krajem, który ma bardzo silnych szachistów i wielkie tradycje związane z naszym sportem. Kubańczycy uwielbiają grać w szachy - właśnie tutaj, raz za razem bite były rekordy ilości ludzi grających w symultanie. Na Kubie jednocześnie do gry w szachy usiadło ponad 11 tysięcy ludzi. W szachy grał Fidel Castro, pasjonatem szachów był Ernesto Guevara, to ten niewielki skrawek wyrwany wielkiemu morzu wydał wielkiego Jose Raula Capablankę. To o ustroju politycznym Kuby opowiadałem mojemu egzaminatorowi od nauk politycznych. Pamiętam - po długiej rozmowie wskazał palcem na swoje pióro i zapytał mnie co to jest. Odparłem, że w innych okolicznościach nazwałbym to urządzenie piórem, ale w tym momencie dla mnie to insygnia władzy. W takim razie padło kolejne pytanie "Jaką ocenę wystawiłby pan sobie za tę rozmowę o Kubie, jej ustroju oraz konflikcie w Zatoce Świń?". Poszedłem na całość, pomyślałem szybko: "A niech stracę, najwyżej mnie wygoni i każe jeszcze raz przyjść!". Odparłem, że piątkę. I taką też ocenę otrzymałem ;).

 Jak widzicie, Kuba nie może mi się źle kojarzyć. Gdyby Janek Duda wygrał te zawody, a ma wszelkie dane ku temu, kojarzyć mi się będzie jeszcze sympatyczniej.

Zobaczymy więc, czy Janek nie stracił "powera", który pozwolił mu we Francji zagrać świetne zawody.

środa, 10 czerwca 2015

Na zakręcie


 A najgorsze jest to, że w końcu to nie wiem, czego jeszcze nie wiem. W tych czasach nawet miesięczna przerwa w dostępie do informacji powoduje kolosalne straty. Jest też zysk. Możliwość oderwania się na kilka tygodni od wszelkich mediów zawsze zwiastuje coś na kształt wewnętrznej odnowy. Jednak masa ważnych spraw przepada bezpowrotnie w wielkim, informacyjnym wodospadzie.

 Mam przed sobą książkę dziennikarki, Emmy Larkin "Spustoszenie - Nieopowiedziana historia o katastrofie i dyktaturze wojskowej w Birmie". Rzecz idzie o zachowaniu wojskowej junty w Birmie po strasznym cyklonie Nargis, który spustoszył dolinę Irawadi (zginęło podczas tej klęski blisko sto czterdzieści tysięcy ludzi). Śmierć poniosło znacznie więcej ludzi, ponieważ generałowie praktycznie nie dopuścili do pomocy z zewnątrz. Cyklon Nargis, nawiedził Birmę 2 mają 2008 roku. I wtedy właśnie, byłem od kilku dni w drodze na pewien płaskowyż leżący na południu Europy. W moim zeszycie podróżnym widnieje, że drugiego maja piłem piwo w dość mieszanym towarzystwie (Turcy, Słowacy, Rosjanie) w jednym z karawanserajów na granicy słowacko-węgierskiej. Wróciłem z włóczęgi na początku lata i nic, kompletnie nic mi nie było wiadomo o tej ogromnej tragedii! Dwa miesiące w świecie,  zanurzony w krajobrazach, ale z daleka od wszelkich źródeł informacji i ile przepadło wieści dobrych, złych, każdych...

W szachach też łatwo wypaść z obiegu. Wystarczy chwila nieuwagi. Uczysz się w tym sporcie przeszłości, aby dojść do teraźniejszości, a teraźniejszość i tak ucieka. Każdego dnia na całej kuli ziemskiej grane są tysiące partii, do wydawnictw trafiają książki, których nigdy się nie przeczyta, wydawane są pisma, przeprowadzane wywiady, strzelane fotki na salach gry. Przecież jakoś w tym siedzę, nie? A i tak się czuję jak niedźwiedź w gawrze w czasie zimowej drzemki.
 W sumie to ciężko by mi było wyartykułować, czemu się do tych szachów tak przypierdzieliłem. Nie wiem. Innych pasji mi nie brakuje. Od jakiegoś czasu czuję się jednak, jakbym przy niezłej prędkości, na zakręcie, stracił panowanie nad pojazdem i odlatywał za sprawą siły odśrodkowej w międzygalaktyczną pustkę. Zresztą znacie mnie i wiecie, że w tym momencie w moim pisaniu złe ogrywa dobre, bo piszę raczej o negatywnych aspektach, jakie drążą naszą dyscyplinę. Na przykład ostatnio Dreev na rosyjskim serwerze kropi, że przed dopingiem w szachach uratują nas szachy Fischera. Jeśli ten azymut obieramy - to ja się autentycznie wypisuję. Dziękuję, nie tańczę. Dla mnie szachy to od zawsze ten nowożytny układzik: wieże w rogach dalej konie i strelcy przy boku damy i szlachetnego jej małżonka. No, nie piszę się i tyle na co inne. W Internecie wrze po wydarzeniach w Gruzji. Zajrzałem do tego gniazda szerszeni, a tam - mnóstwo emocji, ale żadnych konkretnych propozycji, jak sobie z dopingiem w szachach poradzić.

Janek Duda na lidze francuskiej przykuwał uwagę komentujących i trudno się dziwić. Grał arcyciekawie - najlepsze chwile w tym turnieju miały miejsce wtedy, gdy jedyną kobietę wśród drewnianej społeczności, wystawiał na pewną śmierć. Tworzy ten młody zawodnik za deską, najdziksze wyprawia swawole i dobrze. Szachy to przede wszystkim twórczość.

Nie wiem w jakim kierunku zmierzają szachy i nie wiem gdzie mnie przyjdzie podążyć. Gdyby się nasze drogi (moje i szachów) przypadkiem rozeszły płakał nie będę, bo tego co było, rozpamiętywać nie mam w zwyczaju. Może mi przejdzie.

czwartek, 4 czerwca 2015

Janek Duda na fali w lidze francuskiej!


 Niesamowite historie dzieją się w meczach Janka Dudy. W partii z arcymistrzem  Iossifem Dorfmanem Janek zostawił damę pod biciem, choć warianty wskazywały na to, że jest nietykalna, że ma w kieszeni immunitet. Takie oto smaczki! Dalej - stary lis, Vladimir Baklan, widząc chyba, co za szaleństwa dzieją się w partiach Polaka, wybrał wariant, z wczesną wymianą hetmanów aby wygasić kombinacyjne zapędy przeciwnika. Niestety, Janek uderzył gońcem na "f7" i wypunktował doświadczonego rywala, który musiał być w ciężkim szoku przegrywając to spotkanie. Widać, że Janek kocha szachy i nie obchodzi go stabilizacja. Choć poprawia grę pozycyjną, to jego żywiołem jest jednak atak. Ranking Janka wynosi teraz 2600 z groszami, po lidze francuskiej, jeśli utrzyma tę fenomenalną passę, wskoczy w okolice 2650 elo, a stamtąd już dwa, trzy takie turnieje do przedziału 2700 +. Myślę jednak, że przekroczenie tej bariery, nie jest najważniejszym priorytetem naszego młodego gniewnego.
 Ależ się patrzy na tę jego grę! Jakie to wszystko zajmujące, ciekawe. Dziś zagra z Glennem Flearem, nieznanym mi ani bliżej ani dalej arcymistrzem i znów zapowiada się niezła rozróba.

Radkowi Wojtaszkowi zawody nie idą, gdyż przeżywa straszne katusze z niżej notowanymi szachistami. Wygląda na to, że im lepszy zawodnik tym naszej rankingowej "jedynce" gra się lepiej. Jest jeszcze wiele rund wystarczających do wyjścia na prostą. Dziś Radek zagra czarnymi z Viorelem Iordachescu. Stawiam na Najdorfa w "sycylu", czyli wieloposunięciowego "tasiemca";).

Po skandalu na ME w Gruzji ta nieliczna, wypowiadająca się publicznie część szachistek i szachistów, uległa silnej polaryzacji. Jedni zaangażowali się w obronę Rumunki Sandu, drudzy, przeciwnie, opowiedzieli się przeciwko niej. Brakuje mi trochę u szachistów, którzy powinni umieć myśleć dalej i głębiej, pomysłów na uniknięcie podobnych zdarzeń w przyszłości. Potrzeba ogromnego zaangażowania rodziny szachowej w zwalczanie dopingu i podjęcia wielu niepopularnych decyzji. Wypowiedział się na ten temat na swoim blogu, mieszkający w Odessie, arcymistrz Michaił Gołubiew, który optuje za pełną standaryzacją procedury sprawdzenia takich zdarzeń. To powinno iść wedle wypracowanego schematu, aby nie generować takich konfliktów jak w Gruzji.

Moje zdanie jest takie, że jeśli u pacjenta mamy do czynienia z nowotworem złośliwym z wieloma przerzutami, nie należy zapisywać witamin i spacerów na świeżym powietrzu, tylko operować. I to szybko. Uważam, że nowotwór ten jest "operacyjny" na tyle, że jeśli zabieg się powiedzie, pacjent będzie miał jeszcze kilka lat życia przed sobą. Zaglądam na wiele stron i w większości przypadków czytam albo, bardzo emocjonalne wpisy, albo ogólnikowe stwierdzenia typu, że coś "należałoby zrobić" itd. W każdym razie sądzę, że 3-4 letnie dyskwalifikacje za udowodnioną, niedozwoloną pomoc, są jak zaordynowana przez lekarza witamina C na śmiertelną chorobę. Takim czymś schorzenia się nie wyleczy...
  

poniedziałek, 1 czerwca 2015

W lidze francuskiej Janek Duda wyruszył na łowy!


Janek, nasz narodowy skarb, diament, który odbiera kolejne szlify, na ligę francuską wyruszył na ogromnym, szachowym głodzie. To widać. W pierwszej swojej partii wpadł na So Wesley'a (Nie! To So wpadł na Janka!;) ), od którego w grze pozycyjnej nie odstawał nawet na jotę. To są chyba nowe akcenty w grze naszego młodego szachisty - z miesiąca na miesiąc poprawia ten element. W grze taktycznej Janek jest świetny. Z "mętnej wody" zawsze potrafił wyciągać  piękne sztuki na brzeg. Bastiony obronne króla jego przeciwnika z rundy trzeciej, po potężnym, choć krótkotrwałym tornadzie, zostały zdewastowane tak, że nie pozostał kamień na kamieniu. Takie sytuacje w partiach naszego arcymistrza to normalność. Podobnie działo się w partii z  Sebastianem Fellerem, który dał sobie postawić mata, choć to on miał decydującą przewagę. Już wiele nie pozostało do przekroczenia bariery 2700 elo, świat ucieka (na przykład taki Yi Wei został mistrzem Chin, kręci ranking w okolicach 2730 elo) i stanie w miejscu oznaczałoby cofanie się. Janek jednak pracuje, co widać, słychać i czuć.

Pozostali polscy arcymistrzowie, grający w lidze francuskiej, mieli fatalny start, choć dziś zagrali bardzo dobre mecze. Zapowiada się jeszcze wiele ciekawych pojedynków, które można śledzić na kilku portalach równolegle. W lipcu czekam na występ Radka Wojtaszka w Biel - skład będzie mocny - to będą zawody dwukołowe: 

TitleParticipantCountryAgFIDE
GMMaxime Vachier-LagraveFRA19902762
GMMichael AdamsENG19712746
GMDavid NavaraCZE19852743
GMRadoslaw WojtaszekPOL19872739
GMPavel EljanovUKR19832733
GMRichard RapportHUN19962710

Z MVL Radek już grał i zawsze to były emocjonujące spotkania. Adams to w dalszym ciągu duża klasa gry, Navara ma, zdaje się, najlepszy okres w swojej sportowej karierze. Eljanow to "fighter" - zawsze gra do końca, wreszcie Rapport -  młody gniewny węgierskich szachów, to bardzo kreatywny zawodnik. Cóż więcej chcieć? Ano, dobrego wyniku Radka Wojtaszka. We wrześniu odbędzie się Puchar Świata w Azerbejdżanie, pod koniec roku czekają nas DME na Islandii. Będzie się działo. Na razie mamy francuską TOP 12. Mam Janka na transmisji cały czas - uwielbiam patrzeć na jego grę, na te wszystkie młyny, dymy, zadymy, akcje, na ten ogień! Niech płonie, niech płonie decha Janka ku mojej i reszty kibiców uciesze!

sobota, 30 maja 2015

Natalia Żukowa Indywidualną Mistrzynią Europy w szachach! Monika Soćko remisuje z Girią, Karina i Jola przegrywają ostatnie partie ME w Gruzji!


Mistrzynią Europy A.D. 2015 r., została Natalia Żukowa. Drugie miejsce zajęła Gruzinka Nino Batsiashvili, trzecie Alina Kashlinskaya z Rosji. Monika Soćko, mająca szanse na brązowy medal zremisowała z Girią, natomiast Jola i Karina przegrały swoje ostatnie mecze, zajmując ostatecznie bardzo dalekie miejsca.

"Ręce precz od Mihaeli" - tak rozpoczął Baadur Jobava swój emocjonalny post na Facebooku. Jeszcze wcześniej wzięła w obronę Mihaelę Sandu Irina Bulmaga, która jest oburzona potraktowaniem Rumunki na mistrzostwach http://irinabulmaga.blogspot.ro/2015/05/cheating-and-ego-matters.html

Emocje rosną. Włączyła się w całe to zamieszanie rumuńska federacja szachowa, żądając przeprosin i wyjaśnienia całej sprawy, wreszcie sama Sandu napisała list skierowany do organizatorów ME w Chakvi, w którym broni swojego dobrego imienia. Partiami Sandu zajął się też Aleksiej Dreev, którego konkluzja jest taka, że nie znalazł ani jednego momentu w grze Rumunki, który wskazywałby na "inteligentne oszustwo". Na ME w Gruzji doszło już do sytuacji, w której 15 szachistek jawnie, na piśmie, opowiedziało się przeciwko Mihaeli Sandu (Sandu odnosi się do tej piętnastki w owym liście do organizatorów). Lista nie jest żadną tajemnicą. Oto ona:

1. Natalya Zhukova
2. Alisa Galliamova
3. Lanita Stetsko
4. Anastasia Ziaziulkina
5. Anastasia Bodnaruk
6. Anastasia Savina
7. Dina Belenkaya
8. Ioanna Voinovic
9. Evgenia Ovod
10. Salome Melia
11. Svetlana Matveeva
12. Marina Guseva
13. Anna Tskhadadze
14. Tatyana Ivanova
15. Ekaterina Kovalevskaya


Po ME w Gruzji nic już nie będzie takie samo. Sprawa wygląda bardzo brzydko i nie chodzi już teraz o to, czy Sandu oszukiwała, czy nie. Jeśli nie, to należy jej się natychmiastowa rehabilitacja - moralna, finansowa, a szachistki powinny ją przeprosić lub zrobić znacznie więcej. Sandu kompletem zwycięstw mogła wzbudzić podejrzenia - jej poprzednie wyniki w żadnym wypadku nie wskazywały na to, by taka passa, była w jej grze możliwa (wygrała kolejno z: Salome 2452 elo, Goryachkiną 2474 elo, Giryą 2479 elo, Javakhishvili 2472) Nawet mnie to dało do myślenia.

 Rzecz w tym, że przepisy nie są doskonałe i trudno określić co w takim wypadku należy czynić. Według mnie wszystkiemu może zaradzić szczegółowa kontrola na turniejach tej rangi. Szachy pretendują do sportów olimpijskich, a tylu się oburza na zwykłe przeszukanie. Zwrócę się do tych oburzonych: Panie, Panowie, bardzo przepraszam, mamy XXI wiek! W innych sportach takich jak biegi narciarskie, kolarstwo, podnoszenie ciężarów i wielu, wielu innych, sportowiec może w każdym miejscu kuli ziemskiej być poddany badaniu krwi, moczu, co jest znacznie silniejszą ingerencją w organizm, niż zwykłe zajrzenie do ucha, czy dokładna osobista kontrola. Taka jest specyfika walki z dopingiem w szachach: nie krew, nie mocz, a dokładna "klepanka" podczas wejścia na salę gry, sprzęt zagłuszający, opóźnianie transmisji, co wbrew pozorom, aż tak nie przeszkadza kibicom. Szachistom to nie w smak, a ja uważam, że dla czystości naszego sportu sprawy powinny iść w takim właśnie kierunku. Tylko kto się tym zajmie? FIDE? Oczywiście, to marnej jakości żart. A czemu szachiści nie chcą sami wyjść sprawie naprzeciw i coś zaproponować? Mamy ogromny problem, a środowisko szachistów jest, jak zwykle w takich sytuacjach, indolentne, bierne, tylko czasami pojawiają się jakieś mocniejsze głosy, które szybko są zagłuszane przez tych, którym odpowiada obecne status quo. To temat rzeka. Czekam na wasze spostrzeżenia, chciałbym poznać więcej perspektyw dotyczących tej kwestii.

Szukałem namiętnie turnieju, który odwróci moją uwagę od tych, dość dziwnych igrzysk w gruzińskiej Chakvi i wreszcie znalazłem. Dziś rusza TOP 12 w małej francuskiej miejscowości Le Grau Du Roi. Startują Polacy i jest ich niemało. Warto przyjrzeć się formie naszych szachistów na tle naprawdę mocnej stawki uczestników. Oto strona organizatora: http://grauduroi2015.ffechecs.org/. Dopisuję po krótkiej chwili - Janek Duda w tej lidze, już za chwilę, zagra z samym So Wesleyem!! Oglądajcie, oglądajcie Janka w akcji!!


piątek, 29 maja 2015

Ciąg dalszy zamieszania wokół Mihaeli Sandu na ME w Gruzji!


W tym właśnie momencie na ME w Gruzji Monika Soćko potyka się z Mihaelą Sandu z Rumunii. Myślę, że warto, abym zreferował dla was w kilku zdaniach, jak dalej toczą się sprawy wokół podejrzewanej o elektroniczny doping Rumunki. Tą kwestią zajął się specjalista od tego typu zdarzeń Kenneth Regan, który stwierdził, że procent zgodności posunięć Sandu z silnikami jest normalny, czyli nie odbiegający od normy. Odezwali się też inni silni arcymistrzowie. Na przykład Peter Heine Nielsen potwierdził ocenę Regana, natomiast poważne wątpliwości w tej kwestii ma Michał Krasenkow. Tutaj znajdziecie wypowiedź Michała Krasenkowa (język angielski) : http://chess-news.ru/en/node/19130.

Sam przyjrzałem się występom Rumunki z ostatnich miesięcy i generalnie w jej grze nigdy nie było wielkiego szału - na ostatnim turnieju w maju straciła kilka oczek elo, a grała ze znacznie słabszymi przeciwniczkami. Udało jej się wygrać z trzema szachistkami z rankingiem 1903, 2275 oraz 1934.  Z szachistkami powyżej 2300 albo przegrywała albo remisowała. Oczywiście, nie sugeruję niczego, ale nie dziwię się, że po pięciu zwycięstwach z rzędu, szachistki na ME zaczęły coś podejrzewać. Sandu miała też i lepsze turnieje w porównaniu do tego ostatniego, jednak jej rankingowy progres od 2007 roku jest dość stabilny i oscyluje między 2200, a 2300 elo. Jak jest - nie wiem. Marzę, by te zawody się już zakończyły. Zamiast cieszyć się rywalizacją sportową, wchodzę na różne portale, czytam i czuję bardzo duży niesmak, czuję też jakby mi ktoś grunt spod nóg usuwał - szachy to kawał mojego życia i nie chciałbym uświadomić sobie, że zamiast w górskim strumieniu brodzę nogami w... dopowiedzcie sobie już sami, w czym.

ME w Gruzji będą zapamiętane jako jedne z najgorszych w historii. Z jednej strony organizacja zawodów, nie mająca nic wspólnego ze standardami przewidzianymi dla turniejów rangi mistrzowskiej, z drugiej, wybuchnął ów skandal z Rumunką i podejrzeniami o jej nieczystą grę. Niech te zawody już się kończą...


środa, 27 maja 2015

Rumunka Mihaela Sandu podejrzewana o doping na ME w Gruzji!


Źle się dzieje w państwie duńskim, oj źle. Nie wiem, czy wiecie, ale nad fatalnie zorganizowanymi ME w Gruzji, wiszą jeszcze ciemniejsze zwały chmur. Mogę się wam od pewnego czasu wydawać monotematyczny, bo co rusz piszę o dopingu, ale problem jest naglący.

 Trochę faktów. Na ME w Gruzji początek zawodów, należał do rewelacyjnie grającej Rumunki Mihaeli Sandu, która po pięciu rundach zdobyła komplet punktów, pozostawiając w pokonanym polu wiele, znacznie bardziej utytułowanych szachistek. W pewnym momencie organizatorzy postanowili znacznie opóźnić transmisję Rumunki, która... po raz pierwszy przegrała z reprezentantką gospodyń, Nino Batsiashvili. Na rosyjskich serwerach rozpętała się burza - część spierających się broniła Rumunki, która nie została złapana za rękę, a sam fakt opóźnienia tylko jej transmisji, miał być negatywnym czynnikiem psychologicznym, który mógł fatalnie wpłynąć na grę tej szachistki w następnych rundach. Inni uważali, że organizatorzy postąpili słusznie. To było prawdziwe tornado komentarzy! W następnej rundzie partia Rumunki była już transmitowana bez opóźnienia i znów nie specjalnie znana szachistka wygrała. W końcu na prośbę wielu uczestniczek już wszystkie transmisje zostały opóźnione o 15 minut.

 Tak to wygląda, proszę ja was. Atmosfera podejrzeń, niepewność, zła, rzekłbym skisła atmosfera i fatalny PR szachów idzie w świat dalej. Dalej sączy się ten jad, który płynie, niby podskórnie, jednak żwawym, wartkim nurtem. Rumunce niczego nie udowodniono, jednak w czasie imprezy tej rangi, zamiast śledzić emocjonujące pojedynki, muszę się wczytywać, w podobne historie. Zamykać na to oczy? Jaki byłby w tym sens? Mleko już się rozlało i trudno nawet powiedzieć kiedy. Nawet nie wiadomo w jakich rozmiarach proceder dopingu egzystuje w szachach.
 Nasza dyscyplina stoi przed bardzo poważnym wyzwaniem. Jeśli nie podejmie się odpowiednich kroków, aby opanować to zjawisko, nasz sport stanie się śmiesznostką w światowych mediach, przedmiotem drwin. To będzie wymagało dużych nakładów finansowych, choć istnieje wiele, mniej kosztownych sposobów ograniczających ten proceder. Kto się tym zajmie, FIDE? Szczerze w to wątpię - nie ufam człowiekowi stojącemu na czele tej organizacji, nie ufam ludziom mu podległym.

 Inteligentny doping, jest trudny do udowodnienia bez znalezienia przy kimś sprzętu nadawczego. Chodzi o to, że szachista klasy gry powiedzmy 2400 elo, jest w stanie grać samemu, celowo dostawać gorsze pozycje i "ratować" je potem, już z pomocą modułu. Wtedy nie zadziała sprawdzanie procentowej zgodności z głównymi liniami komputera. Uff.. Hadko pisać, jednak taka jest rzeczywistość naszego sportu komputerowej doby - odwrócić się od tego wszystkiego - niepodobna!

Dobrze. Popatrzmy jak tam Polki. Monika wysoko, Jola i Karina też. Wszystkie w pierwszej trzydziestce. Oliwce tylko gra się ciężko, ale ten turniej to dla niej szkoła.

 Monika Soćko napisała, że w tak złych warunkach jeszcze nie grała. Kto jak kto, ale Monika była już w tylu miejscach, że chyba lepiej napisać, gdzie jej nie było. Więc, jeśli nasza arcymistrzyni pisze coś takiego - to na pewno wie, co pisze.

 Pozostały trzy rundy do końca. Jutro nasze szachistki grają z bardzo silnymi i znanymi przeciwniczkami. Monika spotka się z Inną Gaponenko z Ukrainy. Karina trafiła na Aleksandrę  Goryachkinę z Rosji, a Jola skrzyżuje oręż z Lilit Galojan. Będzie się działo! Trzymajmy kciuki za Polki!