czwartek, 18 września 2014

Ciemności kryją ziemię...




                                        "Są ta­cy, co nie pot­rze­bują no­cy. Ciem­ność pro­mieniuje z nich."

                                                                                                                         Stanisław Jerzy Lec




Pociągają go typy spod ciemnej gwiazdy. Gdy na świecie dzieje się zło największe, gdy krew niewinnych ludzi nie ma żadnej wartości on tam jest. Chce być blisko. Widać, że to go kręci. Trzy lata temu pojechał ze swoją grą wojenną, na prawdziwą wojnę, do Libii. Demonstrował swoje umiejętności przed Nomadem, który wydał wyrok śmierci na swój naród - starych, młodych, dzieci. Oni grali, a okna drżały od eksplozji bomb, słychać było pojedyncze strzały, terkot karabinów maszynowych. Była to kurtuazyjna wizyta u satrapy, który mógłby iść o lepsze z Idim Aminem, Robertem Gabrielem Mugabe, czy Jeanem Bedelem Bokassą.

Człowiek ten przewodzi organizacji o zasięgu światowym, a ta, jeśli dobrze się wczytać w prace współczesnych myślicieli politycznych, Fukuyamy oraz Huntingtona, jest prawie całkowicie poza kontrolą jakiejkolwiek jurysdykcji. To w takich, ponadnarodowych strukturach, prane są brudne pieniądze i załatwiane ciemne interesy, a uchwycenie podobnego procederu jest raczej kwestią przypadku niż świadomego działania organów ścigania.

Niedawno napisałem, że po kolejnej już reelekcji Ilumżynowa szachy spowije jeszcze większy mrok, że będziemy świadkami łamania karier zawodników, że sport ten nie ma szans, by wypłynąć na otwarte wody. Ciężkie kotary w dalszym ciągu są zaciągnięte, a szachy nie są normalną dyscypliną intelektualnej działalności człowieka. Teraz FIDE wywołało do tablicy aktualnego Mistrza Świata w szachach, Magnusa Carlsena. Łaskawie dostał kilka dni zwłoki, by mógł podpisać zgodę na rozegranie meczu rewanżowego z Anandem, choć wiadomo gdzie i  za jakie pieniądze. To jest właśnie łamanie kariery sportowca w praktyce. A Wiking - powinien, nie powinien odrzucić ofertę? Moim zdaniem nie tu leży problem. Problemem zawsze było dla mnie środowisko szachistów, które nie robi nic, albo niewiele, żeby coś zmienić. A tu chodzi o rzecz najważniejszą - o moralne usprawiedliwienie całej ich zawodowej działalności.

 Szachami rządzi człowiek, który odbiera tej dyscyplinie godność ale też jest lęk. Bo gdzie realizować swoje cele, dawać upust ambicji, jeśli nie w obrębie organizacji, z której się wyrosło? Innych alternatyw przecież nie widać. A ten lęk to przed czym? Przed porzuceniem starego, czy przed nowym?

 Myślałem, że sami szachiści staną się alternatywą dla tego cuchnącego na kilometr szamba, że wezmą sprawy w swoje ręce, ale ci wolą pogrążać się w wytworach swoich umysłów. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się w historii szachów, by te znalazły się we władaniu ludzi tak blisko skoligaconych ze złem w czystej postaci. Jeszcze nigdy szachy nie znajdowały się tak blisko zgniłej polityki, która ma wpływ nawet na to, że szachiści różnych nacji nie chcą ze sobą rywalizować, nie mówiąc o zwykłym uścisku ręki. Łamane są kariery, wystawiane na próbę przyjaźnie itd., ale przecież nic się nie dzieje dopóki słychać w pobliżu przyjazny szum szachowego silnika Houdini... 


piątek, 15 sierpnia 2014

Chińczycy i Rosjanki ze złotymi medalami olimpijskimi! Polki na siódmym, panowie na piętnastym miejscu!





I to już koniec Olimpiady. Szybko zleciało, ale tak to już jest, że fajne wydarzenia mijają jakby kto z bicza trzasnął. Kto mocno zaangażował się w kibicowanie, zapewne będzie cierpiał przez kilka dni na syndrom odstawienia sportu szachowego z najwyższej półki.

 Dla fana szachów zawody były przeprowadzone perfekcyjnie. Nie mówię teraz o tym, czego nie dostawało na miejscu, o tym nie wiem, o tym wypowiedzą się sami szachiści. Po ostatnim PŚ rozegranym w tej samej miejscowości, elita światowa nie pozostawiła suchej nitki na organizatorach. Mowa była nawet o tym, że arcymistrzowie z uwagi na monotonną dietę musieli dojadać na mieście. Na Olimpiadzie raczej nie miały miejsca podobne wpadki - o takim czymś szybko zrobiłoby się głośno.

(Małe sprostowanie po dwóch dniach. Jednak aż tak fajnie w Tromso nie było - Aronian narzekał na straszny gorąc na turniejowej sali. Okazało się, że na zawał serca zmarł w  czasie ostatniej rundy, grający na drugiej szachownicy reprezentant Seszeli Kurt Meier. Ceremonię zamknięcia Olimpiady poprzedziła minuta ciszy. Poza tym tuż po ceremonii zamknięcia zawodów w pokoju hotelowym znaleziono martwego szachistę, reprezentującego federację Uzbekistanu Alishera Anarkułowa. Miał 45 lat.)


 Z punktu widzenia fana szachów, którzy siedzi przed ekranem laptopa, wszystko było w jak najlepszym porządku. Był przekaz live z turniejowej sali w jakości HD, były barwne komentarze  GM S. Szypova, (komentował też Aleksander Moroziewicz) była transmisja z wszystkich desek z analizami modułów. Nie wiem jak wy, ale ja nie narzekałem.

W turnieju "OPEN" triumfowali Chińczycy - drużyna nie złożona, jak Rosjanie, z jakichś galaktycznych nazwisk, z rankingami, które zwalają z nóg. Oczywiście, to arcymistrzowie znani (teraz jeszcze bardziej!) ale na miano szachowego Realu Madryt raczej nie zasługują. Najlepiej punktowały w tym zespole deski środkowe: fenomenalny Yu Yangyi oraz Ding Liren. Obaj zanotują bardzo duże wzrosty rankingowe po tym turnieju. Na drugim miejscu znalazła się reprezentacja Węgier, na trzecie miejsce wskoczyły dość niespodziewanie Indie. Największymi przegranymi tego turnieju są Rosjanie, którzy mieli skład marzeń, jednak czwarte miejsce to dla nich porażka. Często śledzę rosyjskie serwery szachowe, dlatego jestem więcej niż pewny, że za kilka dni znów rozpocznie się w Rosji narodowa debata nad męską sborną, analizowanie przyczyn itd. Niejeden artykuł zostanie na ten temat napisany, niejedna głowa pochyli się z uwagą nad występem Rosjan w Tromso.

W turnieju kobiet Rosjanki od ładnych paru lat dominują i ciężko z tym zespołem rywalizować na równych prawach. Ależ potencjał ma ta drużyna! W wyniku konfliktu z trenerem Sergiejem Rublewskim nie wystąpiły siostry Kosintsevy, jednak nie miało to większego wpływu na grę i rezultat. To jest dekada Rosjanek, to jest ich czas - szachistki z Rosji zapisują się złotymi zgłoskami na kartach najnowszej historii szachów. Drugie miejsce zajęły Chinki, trzecie Ukrainki. Status quo w światowych szachach zostało zachowane - taki jest, mniej więcej rozkład sił w szachach w XXI wieku.

Polacy skąd wyruszyli, tam i powrócili. Gdy zaglądałem na codzienne relacje na serwerze Chessbrains oraz te na stronie PZSzach, miałem wrażenie, jakbym czytał o zupełnie innej drużynie. Niemoc naszych reprezentantów jeśli chodzi o wygrywanie była ogromna. Mateusz Bartel grał na ostatniej desce by, jak to się mawia w szachach "kosić chwast", a wygrał zaledwie dwie partie. Chodziło o to, by w kluczowych momentach wygrywał, dał przeciwwagę, dorzucał jednak do wspólnego worka tylko "połówki". Podobnie rzecz się miała z naszą drugą szachownicą, Grześkiem Gajewskim. Dużo remisów z niżej notowanymi rywalami, jedna ważna wygrana z Cheparinovem, przegrane z E. Bacrotem i Ding Lirenem. Grzesiek grał bardzo aktywnie - rzucał się ambitnie na swoich przeciwników, ale ci w którymś momencie parowali i skutecznie kontrowali. 

Po Radku Wojtaszku widać było zmęczenie turniejem w Biel. Odniosłem takie wrażenie, że nie do końca zregenerował się po tych morderczych zawodach. Nie jeden raz, dzięki kamerom, udało mi się na niego rzucić okiem i widać było na jego twarzy znużenie. Radek nie poradził sobie z Carlsenem i Topałowem ("Topi" wygrał pierwszą szachownicę). Powtórki ze Stambułu nie było - Radkowi Wojtaszkowi nie udało się wygrać z nikim znacznym. Jednak po turnieju w Biel i Olimpiadzie w Tromso nasz lider ma na live 2736, 2 elo, czyli oscyluje w okolicach rekordu. W Tromso Radek krzywdy drużynie nie zrobił ale i nie pomógł jej za bardzo. Na pewno nie był motorem napędowym zespołu.

Nasz sokół wędrowny, Janek Duda, był objawieniem tego turnieju. Grał bajecznie, przeciwników zaskakiwał kreatywną grą, liczył szybko, rzadko się wahał. Warto na moment zatrzymać się przy Janku i zastanowić przez chwilę, co by było, gdyby Janek na Olimpiadę nie pojechał, wszak losy jego wyjazdu ważyły się do samego końca. To Janek był sercem tej drużyny, jej motorem napędowym. To ten młody arcymistrz próbował skupić wokół siebie resztę kadrowiczów, chciał ich porwać, dodać im skrzydeł. Bezskutecznie. Na scenie grał tylko jeden, nieco osamotniony aktor.

Sam styl, gra, jakość większości pojedynków nie budziła mojego entuzjazmu. Więcej było w tym spontaniczności niż poprawności. To na słabsze drużyny działało. Na utrzymanie się w dziesiątce i skuteczną grę z lepszymi nie wystarczało.

Mawia się, że nie ma osób niezastąpionych. To powiedzonko w przypadku naszych mistrzyń nie ma zastosowania. Gdy nie gra Monika Soćko nie ma zespołu. A Monika Soćko nie grała w Tromso dobrze. W kadrze odczuwalny był brak Iwety Rajlich i Joanny Majdan Gajewskiej, choć świetnie zaprezentowała się w Tromso Marta Bartel, która zdobyła srebrny medal na swojej szachownicy. Siódme miejsce bez grającej na swoim poziomie Moniki Soćko, świadczy o tym, że w optymalnym składzie mamy szansę na skuteczną grę z najlepszymi teamami. Polki grały jednak nierówno, choć jak zawsze ambitnie i zespołowo.

 Naszymi mistrzyniami aż tak bardzo się nie martwię. Tutaj znacznie łatwiej zbudować fajną "pakę". Gorzej z zapleczem męskiej kadry. Nie licząc Janka, z reszty juniorów można obecnie zbudować zespół grający mniej więcej na poziomie kadry Islandii. Czyli jesteśmy na lata skazani na tych, którzy właśnie grają, a widać, że to nie jest zespół stworzony do robienia wyników, do wygrywania. Jak to będzie wyglądało w dalszej perspektywie? Aż tak daleko myślami nie sięgam! Trzeba się nad tym dłużej zastanowić. 

A jakie są wasze wrażenia po Olimpiadzie? Macie ochotę podyskutować o występie naszych olimpijskich drużyn oraz bliższej i dalszej przyszłości?


czwartek, 14 sierpnia 2014

Kibicujemy polskim drużynom w ostatnim olimpijskim występie w Tromso!




I Jankowi Dudzie, który dostał sprawy w swoje ręce. Przed nim usiądzie jego główny rywal, fenomenalny Yu Yangyi. A tak wygląda medalowa tabela na tej szachownicy:



Board 3
Rk.NameRtgTeamRpGamesPts.%RtgAvg
1GMYu, Yangyi2668China2902108.585.02605
2GMDuda, Jan-Krzysztof2576Poland2797108.585.02501
3GMMarkus, Robert2602Serbia276386.075.02553
4GMEljanov, Pavel2723Ukraine276286.581.32511
5GMIotov, Valentin2553Bulgaria2756107.575.02560


Spotyka się dwóch najlepszych w bezpośrednim pojedynku, więc żadnych niedomówień nie ma i nie będzie. Janek musi tą partię wygrać. Uważam, że w meczu z Chinami Polacy nie stoją na straconej pozycji. To Chińczycy, zważywszy na ich miejsce w tabeli i ryzyko utraty pierwszego miejsca, mają większe predyspozycje do gry nerwowej, do podwyższonego stężenia adrenaliny we krwi. A wtedy? Kto wie? Nie raz już byliśmy świadkami, gdy murowani faworyci rozsypywali się nie stawiając oporu. Chiny to jednak drużyna złożona z naprawdę doświadczonych zawodników, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Transmisja już otwarta. Początek ostatniej rundy Olimpiady już niebawem, o godzinie 11 czasu polskiego. 

Kibicujmy Polskim reprezentacjom!!


(Możecie komentować i kibicować tutaj na żywo, jestem cały czas na transmisji, pocztę blogową mam otwartą i będę publikował was na bieżąco!!)

środa, 13 sierpnia 2014

Polki po przegranej z Gruzją już bez szans na medal olimpijski! Kolejny świetny mecz Polaków przeciwko Bułgarom!




Oj, źle się pisze, gdy jedna drużyna jest na fali, a drugą fala zmywa. Nie potrafię się w stu procentach cieszyć niewątpliwym sukcesem Polaków, którzy pokonali faworyzowaną Bułgarię, gdy w tle inny polski team traci szanse na medal. Co tu można powiedzieć? To jest sport i taka jest brutalna prawda o wszelkiej rywalizacji. Szachiści grają, Pan Bóg maty nosi. W tym meczu szachistkom z Gruzji darzyło się i wygrały zasłużenie. Były po prostu lepsze. Nasze mistrzynie do Tromso pojechały wyraźnie osłabione choć moim zdaniem nie pora teraz na dyskusję typu "co by było, gdyby". Szkoda tylko, że Polki przez większość rund grały bardzo blisko strefy medalowej i długo trzymały wysoką pozycję, a "pudła" nie będzie.

 Nasze reprezentantki po przegranej z ekipą "Dzagnidze i spółki", spadają na pozycję (i jak tu nie być przesądnym) trzynastą. W ostatniej rundzie gramy z zawsze groźnym Azerbejdżanem. Martwią wyniki Moniki Soćko, która nie trzyma pierwszej szachownicy. Fakt, grała z prawie samymi najlepszymi, ale będąc w formie, zwykle wychodziła z takich pojedynków obronną ręką. Myślę, że po dniu wolnym, zawsze potrzebnym dla zespołów, którym się nie powiodło, nasze panie ambitnie rzucą się na ostatniego olimpijskiego rywala, by poprawić swoją pozycję w turniejowej tabeli.

Panowie grają teraz doskonale - nie ma dwóch zdań. A nasz olimpijski sokół wciąż poluje. Wczoraj rozszarpał kolejną, siódmą już ofiarę. Przed pojedynkiem Iotov-Duda pomyślałem, że gdy ci dwaj zawodnicy skrzyżują oręż, może to wyglądać jak w sienkiewiczowskim porzekadle "Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma!". W końcu obaj szachiści biorąc pod uwagę ich wyniki, byli siebie warci. W tym meczu to Kozak był bohaterem, zadusił Tatarzyna, a ten nie postawił oporu. Idzie o pewnego kozaka z Polski, rzecz jasna.
 Nasz lider nie sprostał Topałowowi, ale nareszcie udało się postawić "kropkę nad i" Grześkowi Gajewskiemu co przy remisie Mateusza Bartla dało wygraną z Bułgarią. Fantastyka. W tym momencie jesteśmy na dziesiątym miejscu i zagramy na pierwszej szachownicy z Chinami (Ło Jezusicku!). No, tutaj w kojarzeniach szczęścia nie mieliśmy. Choć, z drugiej strony... To właśnie my możemy pokrzyżować plany Chińczyków, którzy celują w złoto, a to, że będziemy na ustach całego szachowego świata grając z nimi mecz, to pewna. Wielkie wyzwanie i bardzo ciężki mecz przed Polakami. Dobrze, że jest jeszcze jeden dzień wolnego w Tromso. Jest czas i na odpoczynek i na dokładniejsze rozpracowanie rywali. Inna sprawa, że i Chińczycy mają więcej czasu na Polaków. Ciekawe, które reprezentacje będą się cieszyć medalami… 

Pytacie mnie często dlaczego Kasparow nie wygrał i co według mnie oznacza ponowna reelekcja Ilumżynowa. To temat na odrębny artykuł i pewnie o tym napiszę, ale nie w trakcie Olimpiady. Ale tak tytułem wstępu - dlaczego Kasparow nie wygrał - to może na ten przykład taki link: http://sport.wp.pl/kat,1915,title,Ilumzynow-wciaz-prezydentem-FIDE-porazka-Kasparowa,wid,16811063,wiadomosc.html. A w którym kierunku podąży nasza ukochana dyscyplina? Według mnie nadciąga jeszcze większy mrok, nieprzejrzystość, niesprawiedliwość, interesowność, łamanie karier szachistów, szachistek itd. Wybór Ilumżynowa oznacza dla szachów czas wielkiej smuty. Pogadamy o tym przy innej okazji...


poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Runda dziewiąta Olimpiady - Prawdziwa wojna w meczu Polska - Mongolia i wygrana naszych Amazonek! Doskonałe spotkanie Polaków ze Szwajcarami!





Tak grających Polaków jak w dzisiejszym meczu ze Szwajcarią chciałbym widzieć zawsze. Rzeczywiście, to było coś zupełnie innego, lepszego, coś co może naszych arcymistrzów uskrzydli przed ostatnimi rundami. Oczywiście, mam tą świadomość, że Szwajcarzy to nie jest drużyna gigantów ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Chodzi o partie, styl, bojowe nastawienie i konsolidację zespołu. Wystrzeliły trzy nasze deski - panowie byli bardzo zmotywowani i to było widać bez zagłębiania się w szczegóły. Autentycznie, odniosłem  takie wrażenie, jakby grała zupełnie inna drużyna. To, oczywiście, komplement ale tylko dotyczący dzisiejszego pojedynku. Za tym komplementem czai się i krytyka. Warto rozważyć, że nie napisałbym powyższej, dobrej oceny w ten sposób, gdyby Polacy od samego początku grali przekonująco.

I ten Janek Krzysiek Duda. Facet ma instynkt zabójcy - jest jak sokół wędrowny, który atakuje gołębia lotem nurkowym sięgającym 350 km/h, ogłuszający swoją ofiarę samym uderzeniem. Gdy ten ptak pojawia się na horyzoncie wśród pozostałej ptasiej gawiedzi pojawia się panika. Janek w Tromso wyruszył na polowanie - może jest trochę osamotniony, ale to dla niego nie wiele znaczy. Na razie poluje. Trzy ofiary zranił, sześć śmiertelnie ogłuszył. Jemu nic - jest cały i zdrowy.

Bardzo dobrą partię zagrał Mateusz Bartel - szedł do przodu jak dawniej, aż miło było patrzeć. Kolejnych kilka punktów rankingowych wpisał sobie do podręcznego notesu Radek Wojtaszek, który bardzo ładnie wypunktował lidera szwajcarskiej kadry - dobrze znanego kibicom szachów Yannicka Pelletier. Tylko pewien niedosyt mógł wzbudzić mecz Bartosza Soćki, który ma poważne kłopoty z wygrywaniem w Tromso i wyraźnie unika złożonej gry.

Ależ bitwę stoczyły nasze mistrzynie z Mongolią - niech mnie kule biją! Gdzieś podskórnie wiedziałem co się święci - czułem, że w tym meczu przywołane zostaną wszystkie żywioły, że szachownice zapłoną. Za takim czymś w szachach przepadam i takie coś dają mi nasze szachistki. I jak ja mogę być na nie zły, gdyby im na przykład, odpukać trzykrotnie w niemalowane, nie poszło w Tromso? Nie będę nigdy - ja zawsze tylko na takie coś czekam, na wojnę, na rzucanie wszystkiego na szalę. A wynik - na Jowisza to jest sport i raz ty wygrywasz, raz ja cię leję i żyje się dalej zbierając bitewne doświadczenia. A propos doświadczeń - bo łypię ciekawie w stronę kojarzeń - nasze Amazonki zagrają z Gruzinkami. A więc, derby! Mało które zespoły znają się lepiej. Oj, szykuje się walka bez pardonu.

Polacy wpadli na ekipę Topałowa - Bułgarię. Patrzę... no tak, "Topi", Cheparinov, nie najgorzej. Ale Iotov? Zobaczcie zresztą sami.


Iotov Valentin GM 2553 BUL Rp:2834
Rd.SNoNameRtgFEDRpPts.Res.Bo.
1486FMArias Daniel2126ESA23003.5s 12
2427FMAlhuwar Jasem2277UAE22103.0w 12
3113GMIllescas Cordoba Miguel2618ESP25873.5w 13
4145GMJianu Vlad-Cristian2579ROU26325.5w 13
56GMKarjakin Sergey2786RUS26615.5s 13
6114GMMarkus Robert2602SRB27025.0s ½3
761GMTiviakov Sergei2664NED25974.5w 13
822GMEljanov Pavel2723UKR27205.5s 03
963GMQuesada Perez Yuniesky2649CUB25895.0w 13


 Drugi Janek Duda ;). To będzie kolejna wojna o wejście do dziesiątki, bitwa ostateczna, gdyż przegrywając, następnej szansy dla nas nie przewidziano. I tutaj szachownice zapłoną. Chciałbym by Polacy zagrali jak dziś. Biało Czerwone, Czerwoni - dajcie z siebie wszystko w jutrzejszych meczach!!



niedziela, 10 sierpnia 2014

Ósma runda Olimpiady Szachowej w Tromso - W meczach prawdy Francja i Chiny lepsze od polskich drużyn!




Chiny to ogromny potencjał ludzki. Przeczytałem kiedyś, że w Chinach tyle jest zarejestrowanych bezrobotnych ilu jest Polaków. Piszę to akurat nie w związku z przegraną Polek z szachistkami z Państwa Środka, a wynikami męskiej reprezentacji tego kraju. Spójrzmy na moment na grającego na desce trzeciej w meczu z Azerbejdżanem Yu Yangyi 2668 elo. Ten dwudziestolatek gra w Tromso turniej życia.



Yu Yangyi GM 2668 CHN Rp:2914
Rd.SNoNameRtgFEDRpPts.Res.Bo.
1445FMCu Hor Winston Darwin2259GUA22642.5w 12
2317IMMehmeti Dritan2416ALB24215.5s 12
338GMAlmasi Zoltan2690HUN27485.5s 13
412GMSvidler Peter2751RUS26193.5s ½3
560GMVan Wely Loek2662NED24862.0w ½3
6133GMAdly Ahmed2589EGY25534.5w 13
7114GMMarkus Robert2602SRB27025.0w 12
873GMSafarli Eltaj2649AZE27074.5w 13


Chińczyk gra jak jakieś krzemowe monstrum. Na takim dystansie i z przeciwnikami co się zowie zgodził się łaskawie na dwa remisy. No kosmos po prostu!
Dwa mecze prawdy za nami. W spotkaniu z Francją generalnie prowadziliśmy równorzędne pojedynki. Bartosz Soćko na ostatniej z V. Tkachievem ustawił pozycję, którą ciężko było forsować. W sumie wyglądało to tak, jakby nasz arcymistrz wybierając ten system i unikając złożonej gry, chciał zminimalizować ryzyko przegranej. Radek Wojtaszek po interesującym początku dostał gorszą końcówkę z Maxime Vachier-Lagrave, ustał jednak bez problemu. W partii Jana Dudy działo się wiele - tym razem jednak Janek utrzymał tylko szachownicę z wyżej notowanym rywalem. Swoje zrobił, jednak w żadnym z reprezentantów nie znalazł przeciwwagi, nikt go nie uzupełnił. Na drugiej desce nie wiem co się stało, nie wiem co widział i co liczył Grzesiek Gajewski, który po ofierze jakości przeszedł do kompletnie przegranej pozycji i to ta partia zadecydowała o ostatecznym wyniku zespołu.

 W moich wcześniejszych artykułach nie wykazywałem wielkiego entuzjazmu jeśli chodzi o styl i  jakość gry Polaków w turnieju olimpijskim. Fakt, nie przegraliśmy wiele partii, ale te szachy w znacznej mierze nie są zdrowe jak dla mnie i nie tylko ja podzielam ten punkt widzenia. Takimi szachami można narozrabiać z przeciętnymi zespołami, zawsze można wybrnąć, gdy coś pójdzie nie tak, ale nie z tymi z górnej półki. Te drużyny zawsze gdzieś coś znajdą, przepchną, skierują mecz na odpowiednie tory.

 Olimpiada nie kończy się na tym dniu, przed nami finisz. Jeśli jutro wygramy, pewnie dostaniemy jeszcze jedną szansę zagrania o wejście do dziesiątki. 

Polki w meczu z Chinkami grały w każdej partii bardzo walecznie, jednak klasowe rywalki gdzie trzeba uspokoiły grę, gdzie się należało, pocisnęły do przodu... Dziś nasze skrajne deski przegrały, a Chinki wracają do walki o złoty medal olimpijski. Trwa pogoń za Rosjankami, które dziś znów wygrały. Rzeknę teraz tak: Nic, to - pozostały aż trzy rundy i wciąż mamy szanse medalowe, Olimpiada jeszcze się nie skończyła. Przed nami najważniejsze rundy tego turnieju i zarówno Polacy jak i Polki mogą być w czołówce. Walczcie do samego końca Biało Czerwoni! 


sobota, 9 sierpnia 2014

Wysoka wygrana Polaków z Bośniakami! Dramatyczny, remisowy mecz Polski z Francją! Jutro Biało Czerwone grają z Chinkami, a panowie z Francją!





Znaczy się tak - chciałem mieć względnie spokojną sobotę, trochę odetchnąć na transmisji, nacieszyć się innymi spotkaniami (Na przykład przegrał Carlsen, a w związku z tym Norwegia z Niemcami, Czesi ograli Rosjan itd.), ale niestety, nie miało coś takiego miejsca. Po prostu nie dało się i już...

 Z jednej strony mecz Polek i moje maksymalne zdziwienie, dlaczego w składzie nie ma Joli Zawadzkiej, z drugiej sam mecz naszych mistrzyń, pełen wewnętrznej dramaturgii. Szachy to gra logiczna ale same pojedynki to bardzo rzadko od początku do końca związek przyczynowo-skutkowy w czystej postaci. Bo przecież mecz Polek - tak na logikę, powinien zakończyć się naszą przegraną. Monika dostała strasznego "wora", Klaudia z lepszą pozą zgodziła się na mało taktyczny remis (powinna przytrzymać dużo lepszą partię), Karina grająca równiutko i wreszcie partia Marty Bartel. Przeciwniczka Marty, podejrzewam, oddała wieżę za mata, którego nie było. Ciekawe jak się czuła Francuzka, gdy uświadomiła sobie jaka fatamorgana ją dopadła? Zdarzały mi się takie partie - człowiekowi po takim przewale robi się gorąco, potem zimno, chce wstać i gdzieś iść. Ale nie wstaje. Jeszcze nie wierzy w to co zaszło, jeszcze raz sprawdza, w końcu już wie, że wszystko stracone ale tak naprawdę nie chce tego przyjąć do wiadomości. Nie wnikajmy jednak w stan ducha Pauline Guirchard po 32.. Wd3?? Mamy remis i zostajemy w ścisłej czołówce. A jutro ;)? To wspaniale, że jest niedziela i nie idzie się do pracy. Jutro trafiamy na światową potęgę w kobiecych szachach, Chiny, które rozjuszone po przegranej z Rosjankami będą chciały zrobić Biało Czerwonym straszną krzywdę. Pytanie, czy do składu wraca Jola Zawadzka jest moim zdaniem pytaniem retorycznym. 

Z meczami Polaków to dopiero mam problem! Patrząc na to co się wyprawia, nasuwa się tylko jedno stwierdzenie "w tym szaleństwie jest metoda". Chciałbym ostro się po naszych szachistach przejechać ale nie wypada za bardzo bo wygrywają w końcu. Dla mnie jest to teatr jednego aktora. Janek Duda gra oszałamiający turniej, liczy nie jak człowiek, a jakiś android. Po debiucie staje fantastycznie z duża przewagą i nie wypuszcza jej do samego końca. Ależ mamy "dechę" w Tromso!! Brawo Janek "kosiarz umysłów" Duda!:).

Pozostali kadrowicze znów zagrali bez wyrazu. Nad szachownicą Bartosza Soćki przed 20 posunięciem zgromadziły się czarne chmury i kraksa była blisko. Jednak, jakimś cudem stanęła remisowa "wieżówka". Predojević przekroczył czas do namysłu (według tego co podają inne portale) i Radek Wojtaszek dopisał sobie punkt w tabeli. Partia Grześka Gajewskiego remisowa i bez historii. Piszę się na każde szaleństwo, byle tylko działało. Na razie lepsze miesjce i wynik niż sama gra. Jutro Biało Czerwonych czeka duże wyzwanie i wielki mecz - zagramy z Francją. Francuzi mają bardzo mocny skład, bez słabych punktów, bez specjalnych różnic jeśli chodzi o siłę gry i wyniki całej piątki. Jutro mamy wielkie przesilenie - straszną eskalację napięcia w obu meczach. Trzymajmy mocno kciuki za polskie drużyny w Tromso!



  

piątek, 8 sierpnia 2014

Polacy dzięki wygranej Janka Dudy lepsi od Peruwiańczyków! Polki wygrywają 3-1 z Holandią!





A na placu boju pozostał tylko jeden, najmłodszy z Biało Czerwonych... Miał piona więcej i żeby wygrać, musiał zachować zimną krew do samego końca. I zachował ją. To dzięki świetnej postawie Janka Dudy w pojedynku z trzy lata starszym Cori Jorge, Polacy zwyciężyli Peruwiańczyków! Wielkie brawa dla naszego najmłodszego reprezentanta!

Pozostali kadrowicze, hmm... no cóż. To co się dzieje w ich partiach nie nastraja mnie optymistycznie od samego początku Olimpiady. Jeśliby założyć, że trafiamy na naprawdę klasową drużynę, z taką grą nie mamy najmniejszych szans na pozytywny dla nas obrót wypadków. Polacy sprawiają wrażenie, jakby nie do końca ufali swoim możliwościom. Grają blado, w wielu wypadkach już w okolicach końca debiutu i początku gry środkowej, muszą bronić pozycji może nie strategicznie przegranych ale na pewno bardzo ciężkich do gry. Po dzisiejszej, szczęśliwiej wygranej, męskiej kadrze potrzebne jest przebudzenie.

A Polki nie spuszczają z tonu, nie zaniżają poziomu - to był świetny występ naszych reprezentantek! Gorzej spisała się tylko Karina, która ma problemy by wstrzelić się w dobrą grę w Tromso. Ale od czego zmienniczki! Znów bardzo dobrze zagrała Jola Zawadzka (ależ pruje do przodu ta dziewczyna!), na ostatniej desce Marta Bartel pewną ręką dopisała kolejne zwycięstwo zespołowi i wreszcie nasza pierwsza szachownica, Monika Soćko, po 70 pos. batalii ustaliła wynik meczu. Jutro zdecydowanie więcej czasu poświęcę na obserwowanie meczu Polek, które zapewne trafią na jakiś dream-team i emocje sięgną zenitu.

 Panowie muszą się zebrać w sobie. Wygraną z Peru absolutnie nie dałem się zahipnotyzować - męczę się bardzo widząc męczarnię naszej drużyny, która w bólach rodzi poszczególne zwycięstwa. Myślę, że taką grą Olimpiady nie zawojujemy, no chyba, że Polacy obudzą się właśnie teraz (nie za dwie, trzy rundy) i na jutrzejszy mecz i kolejne, pójdą całkowicie odmienieni.

W turnieju kobiet faworytki wygrały, dokonuje się selekcja naturalna i w walce o medale pozostały drużyny renomowane i znajome kibicom szachów. Są już kojarzenia. Polacy szczęśliwie (jakby los chciał im jeszcze bardziej dopomóc) zagrają z Bośnią i Hercegowiną. To reprezentacja Borkiego Predojevicia - skład równy, z wyników widać jednak, że grają lepiej niż można by się spodziewać po sile ich rankingów. Jest duża szansa na wygraną - wtedy okolice "dychy" i zrobiłoby się całkiem interesująco. Polki jutro mają na rozkładzie reprezentantki Francji. To bardzo silna i doświadczona drużyna i czeka nas śmiertelny bój o wszystko. Emocje z rundy na rundę rosną. Ależ jutro zapowiadają się mecze! Zaczyna się weekend więc pod żadnym pozorem ich nie przegapcie! 


czwartek, 7 sierpnia 2014

Polki po pięciu rundach na turnieju olimpijskim w Tromso




Jak zwykle, niezawodny Mirek Wolak nadesłał kolejne zestawienie. Tym razem na tapecie Biało Czerwone:

Soćko 3 z 5 (+2=2-1) 60%
Zawadzka 3 z 4 (+2=2-0) 75%
Szczepkowska-Horowska 2.5 z 4 (+2=1-1) 62.5%
Bartel 2 z 3 (+1=2-0) 66.7%
Kulon 3 z 4 (+3=0-1) 75%
RAZEM 9 pkt. meczowych 13.5 z 20 (+10=7-3) 67.5%

I znów, aby uzyskać wyostrzony obraz dotychczasowych dokonań naszych reprezentantek, należy wejść na stronę z wynikami, kliknąć w zakładkę "POL" w sekcji "Olympiad Woman".

Monika Soćko dotychczas poniżej swojego poziomu na pierwszej szachownicy. Dwie partie wygrała z nie specjalnie znanymi szachistkami, podpisała dwa remisy z Camacho Chardine Cheradee z Filipin oraz Nakhbayevą Guliskhan z Kazachstanu. Ogłosiła jedną kapitulację z jej odwieczną rywalką Antoanetą Stefanową. I to wszystko bez większych konsekwencji, gdyż Polki grają bardzo zespołowo - to widać - gdy nie wiedzie się koleżance od razu zmieniana jest strategia i rozpoczyna się walka o odrabianie wyniku. Nasze szachistki grę zespołową mają w genach - myślę, że w drużynie specjalnie o takich sprawach się nie rozmawia - to jest zbyt oczywista sprawa.

Polki są teraz piąte - to kapitalne miejsce startowe do skoku w kierunku "pudła". Holenderki mają identyczny dorobek punktowy oraz indywidualny. Pierwsza deska to arcymistrzyni Peng Zhaoqin, znana zawodniczka, choć dwie ostatnie partie przegrała (nadrobiły jak u nas koleżanki) i to jest dla nas dobry sygnał.

Przed turniejem obawiałem się o Jolę Zawadzką, a tymczasem gra świetne partie, rozgrywa się coraz bardziej. Myślę, że od niej w dalszej części turnieju będzie wiele zależeć. 

Dobrą robotę wykonuje na ostatniej desce Kaludia Kulon, o którą też obawiałem się po ostatnich turniejach, jednak mam wrażenie, że powoli łapie rytm. Karina - ważna wygrana z Abdumalik ale zdecydowanie poniżej swojego wysokiego poziomu, do którego już zdążyła mnie przyzwyczaić.

Cokolwiek się już zdarzyło, nie należy do tego specjalnie powracać. Polki mają świetną kartę przetargową przed kolejnymi rundami. Holandia? Jest do ogrania - jakoś jestem dziwnie spokojny o ten mecz. A dalej? Zobaczymy! Jeśli wygramy, czekają nas potężne batalie z najlepszymi szachistkami świata. Do końca turnieju jeszcze dalej niż bliżej i cieszy mnie to niezmiernie.


środa, 6 sierpnia 2014

Piąta runda Olimpiady - Biało Czerwone ogrywają Kazachstan! Emiraty bez szans w meczu z Polakami! Jutro dzień wolny w Tromso!




Mój, można tak powiedzieć, olimpijski współpracownik Mirek Wolak, który zawsze w komentarzach pod postami zamieszcza swoje przedmeczowe analizy oraz statystyki podsumował dziś występ męskiej reprezentacji. Bardzo lubię takie dane i zwykle rzucam się na podobne "słupki", gdyż są prawdziwą kopalnią wiedzy, a poza tym, z cyframi, z matematyką się nie dyskutuje. I tak, po pewnym zwycięstwie nad Emiratami takie mamy dane o Polakach (dzięki Mirek!):

Wojtaszek 1.5 z 3 (+1=1-1) 50%
Gajewski 3 z 4 (+2=2-0) 75%
Duda 4 z 5 (+3=2-0) 80%
Bartel 2.5 z 4 (+1=3-0) 62,5%
Soćko 3.5 z 4 (+3=1-0) 87.5%
RAZEM 7 pkt. meczowych 14,5 z 20 (+10=9-1) 72.5%

Analizując te wyniki, oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, z kim poszczególni Polacy grali, wtedy zobaczymy znacznie dokładniej jak prezentują się nasi kadrowicze. Po przegranej z Norwegią i to ból był straszny, spadliśmy aż na miejsce 47. Wygrana nad Emiratami, oczywiście, znacznie poprawia pozycję Polski ale nadrabianie strat kosztuje czas i dobrą punktację pomocniczą. Jeśli chcemy o coś zawalczyć - taka jest brutalna prawda - musimy już teraz zapoczątkować serię zwycięstw i nie odpuszczać. Remisy nic, ale to nic nie dają. Trzeba wygrywać.

Wygrały dziś Polki z groźnym Kazachstanem. Zapunktowały deski numer trzy i cztery, czyli dwie panie "K" - Karina oraz Klaudia. Nasze reprezentantki w tabeli były jedenaste, po kolejnym zwycięstwie wskakują do "dziesiątki" i tak naprawdę to teraz zaczyna się gra o tron ;). Dobrze, że akurat trafił się dzień przerwy. To czas aby trochę odpocząć, dokładnie wszystko przeanalizować i zewrzeć szyki.

Trochę luźno porozważam. Ukraińcy nie mają pierwszej deski.  Vassily Ivanchuk gra fatalnie i to może mieć decydujące znaczenie jeśli chodzi o końcowy wynik Ukrainy na tej Olimpiadzie. Z ciekawych wyników rundy piątej na uwagę na pewno zasługuje remis znacznie słabszego Kataru z Niemcami, cenne zwycięstwo Kuby nad Izraelem oraz razi oczy remis U.S.A z Kanadą. Różnica rankingowa między tymi zespołami wynosi 131 pkt. elo. 

Wśród kobiet Chiny wreszcie zatrzymały rewelacyjnie grającą Indonezję. Inny wynik, niż wysoka wygrana szachistek z Państwa Środka byłby już sensacją nie lada. Węgierki zahamowały idące jak burza zawodniczki Iranu, Rosjanki wygrały ważny mecz z Gruzją. Bohaterką meczu została Walja Gunina.
 Mam wrażenie, że Chinki i Rosjanki znajdą się na podium. A dla kogo jeszcze jedno miejsce na "pudle"? Uśmiecham się teraz - wiadomo dla kogo - dla Polek! Ważne, żeby nasze panie nie spuszczały z tonu, nie zaniżały poziomu, a będzie dobrze.

Polacy są teraz na trzydziestym miejscu. Po dniu przerwy gramy z Peru. Peru to oczywiście Julio Granda Zuniga, Emilio Cordova oraz dość ciekawy rezerwowy, który nijak mi nie pasuje do reszty. Peru jest względnie mocne ale do ogrania. Po dniu wolnego bitewny kurz znów się wzniesie. Czekam z niecierpliwością na piękne mecze polskich drużyn.