piątek, 22 maja 2015

Nie tędy droga Biało-Czerwone!


I znów dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość zweryfikowała ostatnie moje słowa. Nie chcę uprawiać jakiegoś tandetnego szamanizmu, ale czasami wydaje mi się, że w momencie napisania o kimś czegoś pozytywnego, uruchamiają się przeciwne mechanizmy, odwracające trend. Moje słowa nie mają jednak żadnej mocy sprawczej - ot, piszę sobie o szachach, bo lubię to nie mniej, niż samą grę, natomiast w każdym dniu nowe wymiata stare tak, że nic się nie ostaje.

 Pochwaliłem wczoraj Monikę Soćko, a tu nagle - bęc! - nasza arcymistrzyni w debiucie dostała chyba halucynacji, bo otwarła pozycję przy gorszym rozwoju i parze gońców u przeciwniczki! Nie wiem, co Monika widziała w ruchu 7...e5?! - strasznie ostre, jak dla mnie i nie wiem, czy do końca poprawne. Nie sądzę, że w czasie partii rozpatrywałbym na poważnie ten podryw. Raczej nie - starałbym się zakończyć wedle klasycznych reguł rozwój. Szkoda, że Monika tak szybko dostała potwornego "trupa" - liczyłem na wyrównane spotkanie z Rosjanką.

Karina zagrała "budapeszta" - jakby chciała zaskoczyć przeciwniczkę. Lubię, gdy przeciwnicy grają mi ten system - dostaję parę gońców i długotrwałą inicjatywę. Przeciwniczka Kariny pomyliła się jednak w końcówce.

Jola Zawadzka, nazwijmy sprawę po imieniu, nie wyszła nawet z debiutu - "nie wyprowadziła debiutu" jak mawia pewien szachista z Zagłębia w takich wypadkach. No, straszny krach, a na dokładkę przegrała Oliwka. Męczę się bardzo oglądając występ Polek, bo widać, że gra im się nie układa. Nie tędy droga Biało-Czerwone! Jeszcze jedna, dwie takie wpadki i z wyprawy po medale, lub wysokie miejsca ME, zrobi się krajoznawcza wycieczka.

W turnieju nie ma już Nany Dzagnidze, gdyż z powodów rodzinnych musiała opuścić Chakvi. Prowadzi Michaela Sandu z Rumunii, która ma komplet zwycięstw! Aż dziw bierze, bo nie znam tej szachistki, a pokonała już Salome, Goryachkinę i Girję! To jest jakiś odjazd! Polkom gra się nie układa, zbyt wiele przegranych, zbyt wiele. Ciekawe co nowego przyniesie dzień następny? Tym oto pokornym zapytaniem kończę ten krótki artykuł...

czwartek, 21 maja 2015

Pewna gra Moniki Soćko na ME w Gruzji!


Jeśli użyję stwierdzenia, że wśród polskich szachistek Monika Soćko jest jedyną, stuprocentową profesjonalistką, to chyba nikogo do żywego nie urażę. Choć, kto wie, co tam komu w duszy zagra? Występy naszej najlepszej szachistki śledzę od lat i zawsze bardzo mi się podobało jej podejście do szachów. U Moniki widać dyscyplinę i zorientowanie na cel. W Gruzji Monika jest w dobrej formie - odpukajmy w niemalowane drewno - wszak dystans turnieju jest długi i przed naszą arcymistrzynią bardzo ciężkie mecze. Jak na razie w żadnym z pojedynków Moniki nie widziałem, by musiała się tłumaczyć z podejrzanych pozycji. Pozostałe nasze reprezentantki próbują złapać wiatr w żagle, choć wychodzi im to umiarkowanie dobrze. Dziś Karina Jola i Oliwka wygrały i, miejmy nadzieję, stopniowo zaczną walczyć na wysokich stołach. Wygrywać nie można, a trzeba. Remisy są złem koniecznym, nie mówiąc o przegranych!

Jeśli rozmawiamy o profesjonalizmie, to dla organizatorów tego turnieju pojęcie to ma raczej mglisty sens - zawody rozgrywane są w koszmarnym miejscu, w okolicy, w której trwają prace budowlane, słychać szumy, hałasy itd.. Poza tym sam hotel, jest tylko marną kalką tego, co właściciel ogłasza na swojej internetowej stronie.
 I teraz tak - rozmawia się o karierze zawodowego szachisty, żeby nią pójść, bez względu na koszty. Wszystko ok, ale jaką zachętą do pójścia ścieżką szachowego profesjonała, mogą być te zawody, jeśli turniej rangi mistrzowskiej rozgrywany jest na placu budowy - pracują betoniarki, wylewany jest beton, robotnicy kładą szalunki, a w pokojach hotelowych są mrówki? Dodajmy, że tam przyjechały, pomimo dość okrojonego składu jedne z najlepszych szachistek Europy. Powiedzmy, że te zawody ogląda rodzic utalentowanego 10 latka, no i co on sobie pomyśli?

W czwartej rundzie przeciwniczką Moniki będzie Ekaterina Kovalevskaya, silna rosyjska mistrzyni międzynarodowa. Pozostałe przeciwniczki Polek mniej znane, co nie oznacza, że nasze reprezentantki czeka spacerek. Turniej robi się coraz ciekawszy, gdyż faworytki przegrywają. Jak znam życie, wszystko się wyjaśni w ostatniej rundzie, ale akurat nie mam nic przeciwko temu.

poniedziałek, 18 maja 2015

W Gruzji ruszają Indywidualne Mistrzostwa Europy Kobiet! Cztery nasze szachistki powalczą o medale!


Jakiś czas temu rozmawiałem z jednym z czytelników na temat szachistów, którzy przestali czynnie uprawiać szachy i, siłą rzeczy, temat dotknął Walerija Sałowa. Sałow z końcem poprzedniego wieku przestał uczestniczyć w turniejach, a był to szachista ścisłego topu. Wielu z nas interesują głośne odejścia od dyscypliny, dlatego z ogromnym zainteresowaniem posłuchałem wywiadu na żywo, przeprowadzonego przez E. Surova z tym świetnym arcymistrzem na serwerze http://www.chess-news.ru/node/19003. Byłem po prostu ciekaw, co u niego, jak mu się układa i, tak ogólnie, chciałem się dowiedzieć co to za człowiek i jakie ma poglądy.
 Wywiad był niezwykle interesujący i, zdaje się, jego część będzie przetłumaczona z rosyjskiego na angielski (z tego co się orientuję czytelnicy lepiej znają właśnie język angielski). Jakby w kilku słowach opisać to, co zaszło w tej blisko dwugodzinnej rozmowie? Może pozostanę przy samych pojęciach. Było o kabale, numerologii, Talmudzie, iluminatach, masonerii, Putinie i Rosji, Carlsenie. Było o zamachu na WTC oraz o trzech, następujących po sobie ofiarach wieży (partie numer 9, 10, 11) w meczu Kasparowa z Anandem - tu chodziło o analogię. Dużo by pisać o tej dyskusji, obiecuję, że jak znajdę tłumaczenie na angielski, szybko dam o tym znać!

Ostatnio z moich artykułów bije negatywna energia, zdaję sobie z tego sprawę i wiem, że chętniej czytacie moje relacje z turniejów. Tego na pewno nie zabraknie. Zamierzam kibicować Polkom, które jutro rozpoczynają walkę o medale ME. Zagra Oliwka Kiołbasa - młoda szachistka, która ostatnimi czasy zrobiła duże postępy, grająca odważne, aktywne szachy. Za jakiś czas zobaczymy ją pewnie w składzie reprezentacji. Polki mają coś do udowodnienia. W Chinach podczas drużynówki zostały strasznie pobite, co się dawniej w aż tak dużych rozmiarach nie zdarzało. No i styl tych spotkań w niczym nie przypominał tego stylu, do którego Polki zdążyły mnie przyzwyczaić. Teraz każda zagra na swoje konto i jest okazja, by zatrzeć bardzo niekorzystne wrażenie z turnieju w Chengdu.

Niestety, szachistki, które zagrają w Gruzji, trafiły na skandaliczne warunki gry. Okazuje się, że wokół hotelu trwa budowa i to w kilku miejscach na raz. Słychać szum, hałasy, wszędzie w powietrzu unosi się pył. Niektóre uczestniczki stwierdziły, że nie zdarzyło im się znaleźć w gorszych warunkach. Arcymistrzynie nie mają nawet możliwości, by wyjść na spacer, nad morze, gdyż tam też trwa w najlepsze budowa. Nie ma też kortów do gry, basenu, co jest pokazane na stronie hotelu. Chcecie zobaczyć filmik z jednego hotelowego okna? Proszę bardzo - otwórzcie ten link, szybko znajdziecie: http://www.chess-news.ru/node/19020/.  To jest jakiś koszmar. I kto za to odpowiada?

I znów zrobiło się minorowo. Liczba uczestniczek nie przekroczyła setki. Nie ma wielu silnych szachistek, Rosjanki nie przyjechały w najmocniejszym składzie. Jest co jest. Są Polki i to jest ważne. Liczę na dobry występ Moniki Soćko, która stwierdziła ostatnio, że jest w dobrej formie. Warto się przyjrzeć szachom Oliwki, która ma szansę powalczyć z silnymi przeciwniczkami. Na pewno będzie bardzo interesująco!  


sobota, 16 maja 2015

W postępie geometrycznym...


Od ostatniego mojego artykułu minął tydzień, a ja nadal nie w humorze. Wiosna w pełnym rozkwicie, spaceruję więc: po lesie, po łąkach, zapuszczam się nad rzekę, podglądam pstrągi, które prują i wzdłuż i w poprzek, aż się woda gotuje. Patrzę na te wszystkie wiosenne zwykłe niezwykłości, jednak minę mam raczej borsuczą. Chodzi o to, że wciąż jestem bombardowany informacjami dotyczącymi niedozwolonej pomocy w szachach i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że sprawy zaczęły iść w złym kierunku lawinowo, w postępie geometrycznym...

 Przede wszystkim kilka słów o nastrojach panujących wśród szachistów wysokiej klasy gry. W pewnym artykule, dotyczącym analizy gorszych występów drużyny Rosji, arcymistrz Aleksander Moroziewicz napisał, że jest wprost przekonany o tym, że elektroniczny doping w szachach osiągnął rozmiary epidemii. Według niego Rosja (i nie tylko Rosja!) doświadczyła nieczystej gry ze strony przeciwników. Idźmy dalej. Gadir Guseinov w jednym z ostatnich wywiadów również jest bardzo zaniepokojony sytuacją dopingu w szachach. Według Gusienova teraz jest znacznie łatwiej pomagać sobie podczas partii, gdyż w dobie miniaturyzacji, można włożyć sobie niewielki mikrofon do ucha, który nie będzie widoczny. Aby temu zapobiec należałoby zastosować dość kosztowne systemy zagłuszające sygnał wydostający się z sali gry. Okazuje się, że ów Hindus z przyklejonym smartfonem do łydki, czy złapany ostatnio Gaioz Nigalidze to w dopingu "druga liga".

 Generalnie wśród szachistów panuje atmosfera podejrzliwości, a co za tym idzie nerwowości. Do standardowych działań należy sprawdzanie gry przeciwnika pod kątem zgodności z głównymi liniami silników szachowych typu Stockfish czy Houdini. Gdyby te nowoczesne metody dopingu w szachach rzeczywiście były już tak bardzo zaawansowane (a wszystko na to wskazuje) to kwestia złapania na gorącym uczynku silnego arcymistrza nie będzie należała do łatwych. Przecież arcymistrz, grający z siłą gry 2650 elo, nie musi podczas stosowania dopingu, "jechać" główną linią od początku do końca partii, tak robią szachiści średniego poziomu, przedziału 2200-2400 elo. Arcymistrzowi 2600 elo + wystarczy kilka podpowiedzi w kluczowych momentach partii, aby ten pchnął partię w odpowiednim dla niego kierunku.

I jeszcze zróbmy krok dalej. Na serwerze http://www.chess-news.ru/node/18992, jest cały artykuł o kobiecie (trenerce, o zgrozo!), która również uczestniczyła w czymś takim. I jeszcze kroczek do przodu - po, zdaje się, trzyletniej dyskwalifikacji, wraca do gry kolejny "bohater" afery dopingowej, Francuz, Sebastian Feller. I jaki ja mam mieć nastrój, humor? W końcu za trzy dni ruszają ME kobiet i trzeba kibicować Oliwce, Monice i reszcie naszych zawodniczek. A ze mnie zeszła para jak ze starego, dziurawego czajnika. No, w którym kierunku w ogóle zmierzamy? Komputery stopniowo dewastują naszą dyscyplinę - czasem myślę, że szachy są teraz na etapie Imperium Rzymskiego z IV w. naszej ery.

 Chętnie wyrzuciłbym z siebie jeszcze więcej, nazbierało się tego trochę, w końcu zagłębiając się w takie historie, zaczynam się czuć, jakby mnie zdradzono. I to nie zdradziły mnie szachy, dyscyplina, sport. Szachy są piękne, głębokie. Szachy nigdy mnie nie zawiodły, życia człowiekowi zabraknie, by je zgłębić do poziomu dającego względną satysfakcję. Ale ludzie? Hmm...

Za trzy dni Polki w składzie:  aktualna mistrzyni kraju Jolanta Zawadzka, Monika Soćko, Karina Szczepkowska-Horowska, oraz mistrzyni kraju do lat 18 Oliwia Kiołbasa powalczą o medale ME, które zostaną rozegrane w Chakvi, w Gruzji. Mocno trzymam kciuki za nasze sportsmenki! Biało Czerwone - powodzenia! Poniżej lista z pierwszą piętnastką ME - do Gruzji wybrała się naprawdę mocna "paka" - emocje są w takim wypadku gwarantowane!


No.NameFideIDFEDRtg
1
GMDzagnidze Nana13601903GEO2570
2
GMKhotenashvili Bela13602640GEO2527
3
GMStefanova Antoaneta2902257BUL2512
4
WGMGirya Olga4195752RUS2479
5
IMGalliamova Alisa4129725RUS2478
6
WGMGoryachkina Aleksandra4147103RUS2474
7
IMBatsiashvili Nino13602993GEO2473
8
IMPaehtz Elisabeth4641833GER2473
9
GMHoang Thanh Trang12400149HUN2472
10
IMJavakhishvili Lela13601458GEO2472
11
GMSocko Monika1106619POL2467
12
GMUshenina Anna14110911UKR2467
13
IMMkrtchian Lilit13300601ARM2459
14
GMDanielian Elina13300210ARM2458
15
GMZhukova Natalia14101513UKR2456



środa, 6 maja 2015

Dwa lata jak za brata po peronie się przelata...



Nie chciałbym nad kwestią dopingu w szachach, rozwodzić się zbyt długo. Nie czas, nie miejsce. Radek Wojtaszek gra z najlepszymi na świecie, zyskuje na rankingu i rzeczywiście, jeśli kiedyś marzyłem o remisach naszego arcymistrza z takimi mocarzami jak Kramnik, Griszczuk itd., to teraz coraz częściej zaczynam odczuwać niedosyt. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dziś, według mnie, Radek całkiem słusznie odpuścił sobie pojedynek z Potapovem, by dobrze przygotować się do ostatniego starcia ze Svidlerem...

Trochę nie czas więc i nie miejsce, by pisać o dopingu ale dosłownie scyzoryk w kieszeni mi się otwiera, gdy czytam, że europejska federacja zamierza ukarać Gruzina Gaioza Nigalidzego zaledwie rokiem, maksymalnie dwoma, dyskwalifikacji. Składam w tym momencie gratulacje federacji! Pójdźmy nawet krok dalej, a co się będziemy, jak się bawić to się bawić! Może już czas zrobić listę, jaka kara się należy i za jaki doping: na przykład masz smartfon starszej generacji ze słabym procesorem - rok, masz nowy sprzęt i niezły moduł w telefonie 2- 3 lata, przyznałeś się po złapaniu - okoliczności łagodzące, idziesz w zaparte, trafiasz na kilka miesięcy dłużej w odstawkę...

 To jest jakiś koszmar: Azmajparaszwili tak to właśnie tłumaczył! Nigalidze używając szachowego programu wedle siły gry (programu) popełnił... lekki doping. Poza tym Nigalidze miał trudną sytuację finansową itd. I to do k... nędzy, mówi szef europejskiej federacji szachowej! Może szachiści powinni jakoś pomóc Nigalidzemu, nie wiem, uskładać jakąś kwotę dla niego na lepszy smartfon?


 W psychologii istnieje efekt halo. To dotyczy ludzi, ale można to rozciągnąć i na całe dyscypliny. W wielkim skrócie: w tym efekcie chodzi o to, że przy ocenie kogoś, liczy się pierwsze wrażenie. Jeśli spotykasz kogoś, liczą się pierwsze minuty spotkania. Jeśli ten ktoś wywrze na tobie pozytywne lub negatywne wrażenie, ten efekt będzie potem trudny do odkręcenia. I to można przenieść na szachy. Jeśli po incydencie z Nigalidze światowa prasa opisuje to zdarzenie - to jakie było pierwsze wrażenie związane z naszą dyscypliną u tych, którzy z tym sportem nigdy nie mieli do czynienia? Mniejsza z tym. Sportowcy takimi "wyrokami" dostają zielone światło, żeby kombinować i jest mi po prostu wstyd, że tak nasza dyscyplina się prowadzi. Jak to mawia więzienna recydywa? Rok nie wyrok, dwa lata jak za brata...
 Krew mnie zalewa i niech się coś stanie, co mnie odciągnie od myślenia o tym, co właśnie przeczytałem na: http://www.chess-news.ru/node/18919. Humor mam ołowiany, jak to niebo za oknem. Niech nikt mnie teraz nie rusza, bo mogę pogryźć.  


niedziela, 3 maja 2015

Remis Wojtaszka z Griszczukiem w Soczi!


Aleksander Griszczuk jest wielkim specjalistą od gry w niedoczasach. Zasadniczo, jego siła gry podczas niedoczasu nie spada - Rosjanin wygrał już dziesiątki partii z przeciwnikami, którzy liczyli na jego pomyłki w skróconym czasie do namysłu. Widziałem parę razy Griszczuka w akcji, gdy na zegarze pozostawały mu sekundy, a on miał wykonać ponad dziesięć posunięć. Po tym arcymistrzu w ogóle nie widać żadnej emocji! On w niedoczasie po prostu gra tak jakby na zegarze miał jeszcze co najmniej godzinę. Ten arcymistrz z tą (no właśnie - przypadłością, czy też manierą gry?) wpisuje się w nurt arcymistrzów, którzy potrafią pięknie wygrywać, będąc, jak to się mówi, na czasowej "kroplówce". Doskonałym niedoczasowcem jest nasz Bartek Macieja - kiedyś przeprowadziłem z nim na ten temat długi wywiad. Bardzo groźny w niedoczasach w pewnym okresie swojej kariery był Anatolij Karpov. W każdym bądź razie najgorsze co można zrobić w meczu z Griszczukiem to próbować go ograć na czas...

Radek Wojtaszek zagrał dość popularny system w obronie Grunfelda, który wyniknął w pierwszej partii ostatniego meczu o tytuł Mistrza Świata w szachach pomiędzy Anadem i Carlsenem. Griszczuk szybko zmienił kolejność posunięć i na szachownicy pojawiły się nieco inne obrazki - zresztą Rosjanin zaczął naszemu arcymistrzowi sprawiać duże problemy. Radek Wojtaszek ładnie sparował jednak wszystkie groźby i zremisował z szóstą szachownicą świata. 

Drużyna Radka Wojtaszka znów wygrała, przydałoby się, aby Radek dorzucił jeszcze jedną, dwie wygrane, nie przegrywając. Wiadomo, łatwo to napisać - jednak wśród tak mocno świecących, szachowych gwiazd, o wygrane jest bardzo trudno. Gdyby jednak zdarzyło się coś takiego, nasz arcymistrz byłby o krok od pierwszej dziesiątki listy światowej. Już teraz trzyma na "live" 2750 elo, a to jest wspaniały osiąg. Oby dalsza część turnieju była dla naszego szachisty szczęśliwa!

piątek, 1 maja 2015

Soczi. Liga Rosyjska. Pierwsza runda i wygrana Radka Wojtaszka oraz jego drużyny!


Gdy zobaczyłem na transmisji, że Radek Wojtaszek zaczyna partię od 1.e4, pomyślałem, że albo ja mam halucynacje, albo jest coś nie tak z przekazem. Okazało się, że organizatorzy nie spisali się i transmisja z Soczi chodziła jak chciała. Już z czysto egoistycznego, kibicowskiego punktu widzenia, życzyłbym sobie, żeby wszystko od jutra wróciło do normy. Radek zaczął partię od 1. Sf3 i wygrał partię z zawodnikiem, który dla polskich sportsmenów jest bardzo hojny. Na ME w Jerozolimie Mateusz Bartel strasznie wyobijał Iana Nepomniachtchiego, zdobywając brązowy medal, teraz Radek Wojtaszek "poprawił" i znów Rosjanin pozostał bez dorobku punktowego z szachistą z Polski. Nepomniachtchi jednak nie próżnował i ktoś mógłby się bardzo pomylić jeśli chodzi o wyniki tego szachisty w  ostatnich miesiącach. Ian w końcu wygrał tegoroczny Aeroflot, o czym opowiadał w obszernym wywiadzie na rosyjskojęzycznym serwerze szachowym http://www.chess-news.ru/, a to rzecz nie byle jaka. Zapytany na co przeznaczy pieniądze z wygranej oznajmił, że chodzi mu po głowie zakup lunety...

Powróćmy jednak do głównego tematu - odnoszę wrażenie, i to nie jest nastrój chwili, że Radek złapał kapitalną formę. Czuję, że jest bardzo głodny gry. Widać też, że dobrze wypoczął, co również służy dobremu, świeżemu spojrzeniu na szachy (jest podobno teoria, że siła gry idzie, gdy po intensywnym treningu robi się przerwę, aby materiał poukładał się w głowie). Chodzi o to, że jego ostatnie dwie partii zagrane na Bundeslidze również były pełne treści i niezwykle dynamiczne. Nasz arcymistrz ma na wirtualnej liście rankingowej 2750 elo, a to, zdaje się, rekord Radka. No to pogdybajmy sobie. Gdyby Radkowi liga rosyjska wyszła, i grałby dalej plus minus tak, jak ją rozpoczął, uzyskałby elo w okolicach 2760 elo, czyli znalazłby się w okolicach pierwszej dziesiątki. To nie byłyby już przelewki. Potem, z tego co wiem, Radek zagra w bardzo silnej kołówce 20 kategorii w Biel...

 Nie ukrywam, że mam ogromny apetyt na świetne zawody naszego reprezentanta. Może Radek wyśrubuje piękny wynik, poprawi elo, a wtedy posypią się zaproszenia na elitarne turnieje? Życzę tego Radkowi, życzę tego kibicom, życzę takiego scenariusza wreszcie sobie. Jutro znów zapowiada się wielkie granie - oby z transmisją było już wszystko w porządku!

wtorek, 28 kwietnia 2015

Pogrom w Saint Louis i inne szachowe katastrofy ostatnich dni...


Od tygodnia nie wziąłem pióra do ręki, a tutaj wydarzenia szachowe dzieją się na wielu szerokościach geograficznych w tempie błyskawicznym. Nie pisałem, gdyż sam stanąłem w szranki jako zawodnik i w takim wypadku nie dało się robić dwóch rzeczy na raz. Wiele razy już to sprawdzałem. Próbowałem grać i pisać - nie da się! Jeśli ktoś chce coś robić całym sobą, musi umieć wybrać. Zagrałem w dwudniowym turnieju w Rybniku, zająłem piąte miejsce, zyskałem 19 elo na rankingu, toczyłem zacięte boje do późnych godzin wieczornych. Tutaj link, jeśliby ktoś miał życzenie zobaczyć wyniki: http://www.chessarbiter.com/turnieje/2015/ti_1061/.

W Saint Louis spotkały się dwie legendy - Garri Kasparov oraz Nigel Short. Anglik jest w dalszym ciągu aktywnym graczem - ostatnio wygrał dość mocny open na Dalekim Wschodzie. Tymczasem Garri Kasparov od wielu lat nie gra już, choć kontakt z szachami ma, rzecz jasna - śledzi turnieje, zajmuje się pomocą młodym szachowym talentom itd. Pewnego razu oglądałem relację z jakiejś silnej kołówki. Kasparov był zaproszony do studia (to była kampania wyborcza na szefa FIDE) i opowiadał o tym, co zrobi, gdy uda mu się objąć stery w światowych szachach, od czasu do czasu spoglądał kątem oka na pozycje, które stały na deskach. Wreszcie poproszony o ocenę pozycji w jednej z partii i podanie najbliższego scenariusza wydarzeń, podał, całkowicie bez zastanowienia wariant 7-8 posunięć, który wyniknął potem w tej partii! Kasparov to jest wielka postać w szachach. Przyznam się jednak, że tak wysokiej przegranej Shorta, nie spodziewałem się. Myślałem, że Garri wygra, ale po walce! A tutaj walki nie było. To był pogrom, egzekucja.
 No ciekawe, co by się stało, gdyby Kasparov zadecydował, że wraca do szachów. Nie na zawsze, ale tak na jeden sezon, na przykład na rok. Boję się o to, że obecna elita w spotkaniu z tym fantastycznym szachistą przepraszałaby, że żyje.

Polki w Chinach. Nie lubię kopać leżącego. Fatalny turniej naszych szachistek, które przegrywały swoje mecze taśmowo. Lubię bardzo nasze szachistki, kibicowałem im od zawsze, dlatego nie mogłem w pewnym momencie już tego oglądać. Wybawieniem od tych kibicowskich męczarni były zawody, w których zagrałem...

Jutro rusza ekstraliga rosyjska z Radkiem Wojtaszkiem! Warto śledzić ten turniej, bo na drodze naszego arcymistrza stanie wiele znaczących w światowych szachach postaci.


poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Polki remisują z U.S.A! W Szamkirze jest już tylko jeden lider!


Może na początek taka gra słowna, nieprzetłumaczalna na inne języki: Czy So się Weseli? Trudno powiedzieć, choć mam wrażenie, że zdarzenie z finałów mistrzostw U.S.A., wpłynęło mocno na tego arcymistrza. Widać w nim dużą sportową złość, choć swoje partie gra z głową, nie próbuje odegrać się na siłę na całym świecie, ale gra na maksa, to na pewno. W partii z Kramnikiem pięknie wygasił inicjatywę słynnego rywala. Po partii So powiedział, że w końcu "uczył się na Kramniku" i tym wyraził szacunek dla wielkiego przeciwnika. Dziś w bardzo ładnym stylu wypunktował Raufa Mamedova, a partię tę komentował na stronie http://www.chesspro.ru/chessonline/app2/6415 nasz Michał Krasenkow. Warunek dostępności tego typu relacji na tym serwerze to znajomość języka rosyjskiego.

Rola Michaela Adamsa w turnieju jest już określona, jak to zwykle bywa w kołówkach z zawodnikami, którzy po kilku rundach spadają na ostatnie miejsce w tabeli. Magnus, gdy podpisywał blankiet po remisowej partii z Adamsem, uniósł przez moment wargę w grymasie zawodu. Adams zawsze potrafił się świetnie bronić - według mnie wynik w tej partii jest jak najbardziej sprawiedliwy. Magnus jechał już na czasowej rezerwie, oddał wcześniej "jakość" za inicjatywę i bardzo łatwo mógł w tej partii przegiąć. Same kontury tej pozycji były jak najbardziej "carlsenowskie" i stąd może jego zawód, że nie docisnął Anglika. Lideruje So, który wpadł w trans. Ten zawodnik gra po prostu fenomenalnie!

No i wykrakałem, że Polkom będzie trudno z Amerykankami. Nie wiem tylko, dlaczego Marek Matlak wystawił Klaudię i przesunął na rezerwę Martę Bartel, która wczoraj wygrała. Gdybym spróbował wniknąć w tę taktykę, to może chodzi o rozegranie się rezerwowej, żeby nie siadała w przyszłych rundach do deski "z marszu". Może chodzi o zachowanie świeżości Marty na kolejne ciężkie mecze? Jest taka zasada, że zwycięskiego składu się nie zmienia, to często naprawdę się sprawdza. Ale to co piszę, piszę siedząc w domu, a nie będąc tam, więc kulisów, szczegółów, wreszcie przyczyn ustalenia takiego składu na U.S.A. nie znam.

 Dlaczego tak jest, że silniejszym zespołom gra się trudniej z niżej notowanymi? Na pewno jedną z przyczyn bywa chęć drużyny słabszej do gry na remis i bez ryzyka. Całe systemy debiutowe są wybierane, by uciec szybko na remis. Szachy mają wiele debiutów, wariantów, które potrafią napsuć krwi tym, którym bardzo zależy na zwycięstwie. Może dlatego z silnymi drużynami gra się nieraz względnie łatwiej? Gdy, na przykład Polki zagrają z Chinkami, czy Rosją, mogą się spodziewać innej reakcji rywalek. Te będą chciały wygrać, nasze panie też, granica ryzyka się przesunie i... Dobra. Nic już nie przepowiem, bo już mnie wzięło na wróżby kumaka. Stop. Czas pokaże, jaki będzie przebieg tych pojedynków.

 Jutro mecz z Gruzją. Derby. Gruzinki są mocne. Ciężkie, ciężkie granie przez Biało Czerwonymi. A potem: Armenia (!), potem Chinki (!!), i jeszcze dalej Rosja (!!!). Wymieniać dalej? Zobaczcie sami tabelkę kojarzeń. To turniej, w którym nie ma łatwych dni...

niedziela, 19 kwietnia 2015

Ukrainki na łopatkach! Prawdziwe wejście smoka Polek na Drużynowych Mistrzostwach Świata w chińskim Chengdu!!


To bez wątpienia wiadomość dnia, choć tych wiadomości szachowa niedziela przynosi nam o wiele więcej: Polki znokautowały faworyzowane Ukrainki w pierwszej rundzie Drużynowych Mistrzostw Świata w Chengdu! Prawda jest taka, że gdy spotykaliśmy się z Ukrainkami ostatnimi czasy, było nam bardzo nie po drodze. Nie układało się po prostu.

 Byłem pełen obaw przed tym meczem, chodziło o to, by nasze reprezentantki dobrze weszły w turniej. Przed meczem, remis dla Polek wziąłbym w ciemno, gdyż szachistki zza wschodniej granicy to dla nas niewygodny rywal. Tymczasem, Ukrainkom w meczu z Polkami nie udało się wygrać nawet jednej partii! Oj, teraz już wiem, w którym kierunku spoglądać, o której godzinie uruchamiać laptopa i transmisję. Ta wygrana powinna Polki uskrzydlić - przed naszymi arcymistrzyniami naprawdę ciężki turniej, każdy mecz będzie walką o wszystko, dobrze mieć gdzieś w głowie świadomość wygranej nad jedną z najsilniejszych reprezentacji kobiecych świata. Wielkie brawa dla naszych mistrzyń za prawdziwe wejście smoka. Jutro gramy z U.S.A. - drużyną teoretycznie słabszą, ale tylko teoretycznie. Zdarza się nie raz, że z tymi słabszymi idzie jak po grudzie, czego Polkom oczywiście nie życzę, a w meczach ze znacznie lepszymi idzie nadspodziewanie łatwo. W związku z tym co się wydarzy, nie ma żadnych wytycznych, nie ma wzoru, wedle którego można o czymkolwiek w szachach mówić na pewno. Polki - życzę wam szczęścia w tym turnieju!

Pojedynek Caruana - Carlsen. Dość dokładnie oglądałem ten mecz. Wiking znów kontynuuje swoje odkrycia w obronie holenderskiej. Dziś Norweg zrobił ukłon w kierunku wariantu "stonewall" i znów na bandowego piona "a" zwrócone były wszystkie reflektory - scena znów należała do niego. W partii z Radkiem Wojtaszkiem ów pion zginął śmiercią tragiczną na polu "a3", w tym pojedynku wymienił się na równego mu rangą kolegę z "b3". A tak o całym systemie "stonewall" opowiada W. Kramnik w książce Dworeckiego, Jusupova: "Gra pozycyjna":

"Kamienna ściana" jest jednym z niewielu debiutowych systemów, w którym czarne natychmiast osiągają pewną przewagę przestrzeni. Oczywiście, nie za darmo - za osłabienie czarnych pól w swoim obozie. Przy czym białe mają trudności z wykorzystaniem punktu e5 i taka próba na ogół kończy się wymianami figur na tym polu.
Centralną ideą strategii czarnych jest ograniczenie gońca g2. Według mnie on wcale nie jest silniejszy od gońca c8.
Grałem ten debiut dwoma kolorami i mam takie wrażenie, że czarnym gra go się łatwiej niż białymi. W każdym razie, białe mają na ogół trudności z wyborem planu gry. Bardzo często ich działania muszą być modyfikowane w zależności od planów przeciwnika, to oznacza, że muszą się dostosować do jego gry, co nie zawsze jest proste. Lubię stosować "kamienną ścianę" czarnymi przeciwko graczom, którzy lubią atakować i grać kombinacyjnie, ponieważ białe mata nie dają, a dla takich szachistów strategiczne problemy są czasem zbyt skomplikowane". 

Ta ocena Kramnika prawie bezbłędnie odzwierciedla to co się zdarzyło w dzisiejszej partii. Po koniec partii Magnus przeszedł do końcówki wyglądającej na remisową i nadspodziewanie łatwo ograł rankingową "dwójkę".

 Wspaniały pochód od wygranej, do wygranej kontynuuje So Wesley. Na jego mecz z Adamsem również spoglądałem. So walczy tak w swoich partiach, jakby grał z diabłem o duszę. Tylko tak można grać turnieje życia i przekraczać kolejne granice.

Cieszę się z postawy Polek. Są umotywowane, są zespołem, a to zawsze procentuje. Walczcie o złoto Biało Czerwone!!