niedziela, 1 maja 2016

Magnus Carlsen najlepszy w Stavanger! Dwa magiczne wieczory z Kasparowem w Saint Louis!


Magnus Carlsen postanowił grać i nie stosuje dość częstej, przedmeczowej metody przygotowań "w okopach", w pełnej tajemnicy, w ciszy i spokoju, co w pojedynkach o szachową koronę było znane od bardzo dawna. Norweg zdaje się wysyłać do rosyjskiego sztabu przygotowującego Siergieja Kariakina wyraźny sygnał, że strach przed Pretendentem jest mu obcy. Magnus ma jeszcze dobre pół roku na przygotowania, natomiast chciałbym wiedzieć, jak wygląda jego "grafik" startów aż do nowojorskiej bitwy, która czeka nas w listopadzie tego roku. Jak się umówił ze sponsorami? Ile będzie miał spokojnych dni przed meczem z Kariakinem, które, nie dręczony, w pełni wykorzysta na przygotowania? Tego nie wiem. Z zaciekawieniem poluję na każdą wzmiankę o Magnusie, któremu teraz mocno kibicuję.

 Gdy Wiking grał z Anandem, miałem zawsze mieszane uczucia - wiadomo - w sztabie Hindusa był Radek Wojtaszek (A teraz jest Grzegorz Gajewski, który po powrocie z Moskwy, z Turnieju Kandydatów, bezpośrednio na MP W Poznaniu był, jak to określił GM Włodzimierz Schmidt "półżywy"), teraz nie mam już żadnych większych dylematów. Sprawa jest prosta. Szachy Carlsena po prostu uwielbiam. Jego "duszenia" są jedyne w swoim rodzaju, wiem, to rzecz gustu, wielu z was kocha inne szachy, te z linii Alechina, Tala itd. Ja też się nimi rozkoszuję, natomiast śledząc partie Magnusa właśnie, przeżywam najgłębsze szachowe katharsis. Szachom nie jest i nigdy nie była obca polityka, choć wielu chciałoby o niej nie słyszeć w kontekście swojej ulubionej dyscypliny. To zrozumiałe, świat niebezpiecznie przyspieszył, ludzie tracą grunt pod nogami, nie czują się bezpiecznie, a szachy dla wielu stały się swoistą enklawą spokoju. Jednak ten mecz, właśnie za sprawą Kariakina od polityki i to tej w najgorszym wydaniu, nie ucieknie. Nie wiem. Może Kariakin zyskuje przy bliższym poznaniu, może jest nawet sympatyczny, jednak dla mnie takie sygnały i tak byłyby bez większego znaczenia. Kariakin jest osobą publiczną, jego popularność z dnia na dzień będzie rosła i dla mnie jako kibica jest istotne, jaki ten szachista wysyła w świat sygnał. Niestety, jest to miarowy, jednostajny i dość głuchy dźwięk werbla, bijącego w takt kremlowskiej polityki Władimira Putina. Wspierać można kogo się chce, w sumie, to kwestia sumienia, ale robić to ostentacyjnie, nosząc na sobie wizerunek człowieka, który rozlał już tyle krwi? No, co trzeba sobie myśleć i jak mieć poukładane w głowie, będąc fanem kogoś takiego? Dlatego, Moi Drodzy, mój wybór, po której stronie jestem, jest wam już znany. Swoją drogą fajnie byłoby wdać się w polemikę z fanami Kariakina - brakuje mi często, bardzo ciekawych, na poziomie polemik, oczywiście bez tych bezsensownych ataków ad personam. Jakoś tak nasze środowisko szachowe w znacznej mierze na początku patrzy na to kto coś powiedział, a nie na to co ktoś powiedział i stąd, chyba, tak wygląda w Polsce debata o szachach. Czekam aż to się zmieni, niestety, od lat grana jest ta sama melodia, oczywiście ze szkodą, dla naszej dyscypliny.

Gdy do szachownicy siada przyprószony siwizną wielki Garri Kasparow, mamy szachowe święto od ręki i z miejsca. Na te dwa, magiczne wieczory z wracającym na bardzo krótko do szachów genialnym sportowcem zarezerwowałem sobie dwa pełne wieczory. I było warto! Okazuje się, że ten, w sumie, nie mający większego znaczenia blitz, przyciągnął przed ekrany więcej widzów, niż główny turniej mistrzostw U.S.A! Kasparow, który ostatni poważny turniej zagrał 11 lat temu, wciąż jest wielki - wygrał dwa mini-mecze z Nakamurą oraz aktualnym mistrzem U.S.A Caruaną, który w tym turnieju został strasznie pobity. Nie wiem czy oglądaliście: Nakamura gra z Kasparowem, nagle Garri łapie za skoczka, na krótką chwilę stawia go na "b4" (przegrywający ruch!) znów go podnosi, robi miny, patrzy na Nakę, który się uśmiecha, patrzy na sędziego i stawia go w końcu na "f4". Naka mógł reklamować - "postawiona stoi", ale tego nie zrobił tylko się uśmiechał. Potem na konferencji powiedział, że on nie traktuje tego turnieju tak bardzo poważnie jak Kasparow, dlatego pozwolił mu postawić skoczka tam gdzie chciał. Samuraj zyskał u mnie kilka punktów, ale jeszcze sporo takich gestów przed nim, by się przede mną mógł w pełni zrehabilitować. Na razie daję mu szansę ;), zobaczymy jak się dalej będzie prowadził przy szachownicy. I to aktorstwo Garriego! Zdejmowanie zegarka, mimika, ileż jest jeszcze energii w tym człowieku! Można sobie tylko przystanąć na chwilę i pomyśleć co by było, gdyby ten wielki gracz nie porzucił profesjonalnej kariery. Kto tego turnieju nie oglądał, ma czego żałować, to były piękne, pełne magii, dwa cudowne wieczory z szachową legendą.

Czekamy na Mistrzostwa Europy, które za niecałe dwa tygodnie rozpoczną się w Gjakova w Kosowie. Tam Polacy będą walczyli o mistrzostwo Starego Kontynentu jak i o awans do PŚ. Rankingowo jesteśmy najmocniejsi w historii, przydałoby się potwierdzić ten fakt, konkretnymi sukcesami.


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

W tym roku Turniej Przyjaźni Polsko-Węgierskiej będzie najsilniejszy w historii! W Katowicach nie zabraknie również reprezentantów Polski!


Turniej Przyjaźni Polsko-Węgierskiej zbliża się wielkimi krokami. Już za niecałe dwa tygodnie Katowice czeka wielkie święto szachów. Zarówno pula nagród, jak i lista startowa może lekko oszołomić, dlatego warto zgłosić się i zagrać z najlepszymi szachistami z Polski oraz Węgier w tym dwudniowym turnieju. Chodzi między innymi o taką kwestię, że szanse zagrania pojedynku z szachistami ścisłej czołówki kraju przeciętny szachista ma niewielkie, a w tym turnieju szanse na to są bardzo duże! Takich okazji po prostu się nie przepuszcza, tempo gry pozwala nawet prowadzić zapis partii, by móc potem w domowym zaciszu odtworzyć sobie zagrane przez nas pojedynki! Nie pamiętam już w którym to było roku, ale grałem już w tych zawodach i mogę mówić o tym szachowym święcie w samych superlatywach. Ten turniej, jeśli w dalszym ciągu będzie się rozwijał w takim tempie, czeka świetlana przyszłość. Naprawdę, mało jest w Polsce tak silnych i jednocześnie tak profesjonalnie zorganizowanych rapidów. Termin zgłoszeń upływa w najbliższy piątek, więc trzeba się spieszyć z rejestracją, by dołączyć do uczestników, pozostało kilka dni. Oto link do strony turnieju:  http://www.chesscup.pl/pl/





KOMUNIKAT ORGANIZACYJNY

IV SZACHOWEGO TURNIEJU PRZYJAŹNI POLSKO-WĘGIERSKIEJ
KATOWICE - MCK, 7-8.05.2016
1. ORGANIZATORZY:

Miasto Katowice

Miasto Miszkolc

Śląski Związek Szachowy

2. WSPÓŁORGANIZATORZY

HETMAN Katowice

UKS Pałac Młodzieży Katowice

UKS 21 Podlesie

3. TERMIN I MIEJSCE:

7-8 maja 2016, Międzynarodowe Centrum Kongresowe

Plac Sławika i Antalla 1, 40-166 Katowice

4. STRONA INTERNETOWA:

www.chesscup.pl

5. SĘDZIA GŁÓWNY, DYREKTOR TURNIEJU

Sędzia główny: IA Łukasz Brożek, email: brozeklukasz@gmail.com
Dyrektor turnieju: IO Łukasz Turlej, email: chesscup.pl@gmail.com 

6. SYSTEM ROZGRYWEK:

a) Indywidualny turniej szachowy grany systemem szwajcarskim na dystansie 9 rund

b) Grupy turniejowe:

GRUPA OPEN FIDE - turniej otwarty dla wszystkich chętnych, klasyfikowany do ELO RAPID

GRUPA A – juniorzy rocznik 2002 lub młodsi

GRUPA B – juniorzy rocznik 2004 lub młodsi

GRUPA C – juniorzy rocznik 2006 lub młodsi

GRUPA D – juniorzy rocznik 2008 lub młodsi

GRUPA E – juniorzy rocznik 2009 lub młodsi

c) Tempo gry:

GRUPA OPEN – 2 x 15minut + 10 sekund za każde wykonane posunięcie od początku partii

GRUPA A – 2 x 15minut + 10 sekund za każde wykonane posunięcie od początku partii

GRUPA B – 2 x 15minut + 10 sekund za każde wykonane posunięcie od początku partii

GRUPA C – 2 x 15minut + 10 sekund za każde wykonane posunięcie od początku partii

GRUPA D – 2 x 30minut na całą partię, możliwość uzyskania IV i V kategorii szachowej

GRUPA E – 2 x 30minut na całą partię, możliwość uzyskania IV i V kategorii szachowej

7. WARUNKI UCZESTNICTWA:

a) Przesłanie zgłoszenia do dnia 29.04.2016 w systemie chessarbiter lub nadesłanie na adres chesscup.pl@gmail.com zgłoszenia zawierającego: imię i nazwisko, aktualny ranking, datę urodzenia, nazwę klubu oraz nazwę grupy rozgrywkowej. 

b) Dokonanie opłaty wpisowego w terminie do 29.04.2016 przelewem na konto:

54 2030 0045 1110 0000 0236 8940

Śląski Związek Szachowy w Katowicach

ul. Kossaka 23, 41-803 Zabrze

Koniecznie z dopiskiem w tytule wpłaty: TSz Katowice - i podaniem, jakich zawodników dotyczy opłata.


8. WPISOWE:

GRUPA OPEN FIDE – 50 PLN lub 13 EUR (GM, WGM, IM, WIM zwolnieni z opłat)

GRUPY: A, B, C, D, E – 40 PLN lub 10 EUR

Przy większych grupach (10+ zawodników) bardzo prosimy o realizowanie wpłat przez kluby. Przy takich wpłatach istnieje możliwość uzyskania rabatu nawet do 25% całości wpłacanej kwoty. Prosimy o kontakt emailowy: alfred.maslanka@gmail.com

c) Uwagi:

Na stronie www turnieju na bieżąco będzie aktualizowana lista zawodników, którzy uregulowali opłatę wpisowego. W przypadku jakichkolwiek niejasności organizatorzy proszą o pilny kontakt na adres: chesscup.pl@gmail.com
Zawodnicy opłacający wpisowe po terminie 29.04.2016 będą dopuszczani do turnieju w miarę wolnych miejsc. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo dopuszczenia takich zawodników dopiero od drugiej rundy.
Osoby (kluby) ubiegające się o faktury proszone są o podanie wszystkich danych niezbędnych do ich wystawienia (nazwa klubu/organizacji, dokładny adres, NIP) na adres email: alfred.maslanka@gmail.com lub w mailu ze zgłoszeniem
W przypadku zawodników nie posiadających rankingu ELO organizatorzy zastrzegają sobie prawo do zweryfikowania danych podanych przez zawodnika w zgłoszeniu.
Zapłacone wpisowe nie podlega zwrotowi.
9. WERYFIKACJA UCZESTNICTWA:

Potwierdzeniem przyjęcia zawodnika do turnieju będzie umieszczenie jego nazwiska na liście startowej publikowanej pod adresem www.chesscup.pl

Taki zawodnik może przyjechać bezpośrednio na pierwszą rundę, pod warunkiem, że uregulował wpisowe.


10. HARMONOGRAM TURNIEJU

sobota 7.05.2016

10.00 - I runda

11.15 - II runda

12.30 - III runda

13.30 - 14.30 - przerwa obiadowa

14.30 - IV runda

15.30 - V runda

niedziela 8.05.2016

10.00 - VI runda

11.00 - VII runda

12.00 - VIII runda

13.00 - IX runda

14.30 - Zakończenie Turnieju

11. FUNDUSZ NAGRÓD 32.000 PLN:

a) Grupa OPEN 16.000PLN:

Klasyfikacja generalna Nagrody specjalne  
1 miejsce 4000 PLN Zawodnicy ELO<2300 200 PLN
2 miejsce 3000 PLN Zawodnicy ELO<2200 200 PLN
3 miejsce 2000 PLN Zawodnicy ELO<2100 200 PLN
4 miejsce 1000 PLN Zawodnicy ELO<2000 200 PLN
5 miejsce 700 PLN Zawodnicy ELO<1900 200 PLN
6 miejsce 600 PLN Zawodnicy ELO<1800 200 PLN
7 miejsce 500 PLN Zawodnicy ELO<1700 200 PLN
8 miejsce 400 PLN Zawodnicy ELO<1600 200 PLN
9 miejsce 300 PLN Zawodnicy ELO<1500 200 PLN
10 miejsce 200 PLN Zawodnicy ELO<1400 200 PLN
11 miejsce 200 PLN Najlepsza kobieta
I- 400 PLN II-200 PLN

III 100 PLN

12 miejsce 200 PLN Najlepszy senior ur.1956 lub starszy I- 200 PLN II-100 PLN
  Najlepszy junior ur.1998 lub młodszy I-200 PLN II-100 PLN
Nagrody nie są łączone.

Wysokość nagród podana jest w kwotach brutto. Zgodnie z przepisami obowiązującymi w Polsce, nagrody do 760 PLN zwolnione są z podatku. Podatek od pozostałych nagród wynosi 10%.

b) Grupy A, B, C, D, E

Pula nagród rzeczowych wyniesie minimum 16.000zł

Puchary za trzy pierwsze miejsca w każdej grupie (osobno wśród dziewcząt i chłopców)!

Nagrody otrzyma minimum 20% uczestników.

Upominki otrzymają wszystkie dzieci grające w zawodach.

Wszystkie dzieci otrzymają dyplomy uczestnictwa w zawodach!

W grupie E, każdy z uczestników otrzyma medal za udział w zawodach!


12. HOTEL, WARUNKI SPECJALNE

Organizator oferuje noclegi w preferencyjnych cenach:

a) Park Hotel**** Diament Katowice, ul. Wita Stwosza 37
Pokój 2 osobowy ze śniadaniami - 190zł/doba
Pokój 1 osobowy ze śniadaniem - 160zł/doba

Zamówienia należy przesyłać do 29.04.2016 na adres: chesscup.pl@gmail.com
Organizator zapewnia:

a) darmowe noclegi ze śniadaniami dla 5 najwyżej rozstawianych zawodników (ELO RAPID), zgłoszonych do dnia 29.04.2016

b) specjalne warunki zakwaterowania dla grup zawodników węgierskich zgłoszonych do dnia 29.04.2016.

Proszę kontaktować się z Dyrektorem Turnieju, Łukaszem Turlejem: chesscup.pl@gmail.com,+48 607 113 331

13. INFORMACJE DODATKOWE:

a) Zawodnicy na czas mistrzostw ubezpieczają się we własnym zakresie.

b) Bezpłatny parking - przy ulicy Olimpijskiej (za NOSPR).

c) Udział w turnieju jest równoznaczny z udzieleniem prawa do publikacji zdjęć z wizerunkiem zawodników na potrzeby zawodów.

d) Dla dzieci przewidziane są specjalne animacje pomiędzy rundami.



OSTATECZNA INTERPRETACJA NINIEJSZEGO KOMUNIKATU NALEŻY DO ORGANIZATORA











piątek, 22 kwietnia 2016

Magnus Carlsen nie boi się pojedynku z Siergiejem Kariakinem!


I trudno powiedzieć, czy wielki współczesny szachista z Krainy Fiordów, boi się kogokolwiek z czołówki światowej. Mark Dworecki mówił, że ta cecha, czyli brak lęku, gotowość do gry z każdym zawsze i wszędzie, daje Magnusowi ogromną przewagę nad resztą świata. W tym meczu, ma się rozumieć, kibicuję całym sercem aktualnemu mistrzowi świata, natomiast strasznie mnie ciekawi jak by wyglądał Wiking w potężnych tarapatach meczowych - chodzi i o zachowanie, system nerwowy, cały szeroko pojęty rys psychologiczny osoby będącej w ciężkim położeniu itd.

 Ta chęć walki z każdym, nie unikanie konfrontacji, wręcz dążenie do niej, przywodzi mi na myśl Fischera. Fischer był w szachach zakochany do szaleństwa, większość z nas z szachami sympatyzuje, lubi je, Fischer szachy kochał. On potrafił oddać komu innemu bilet powrotny na samolot, gdy znalazł sobie w danym mieście w którym grał turniej, odpowiadającego mu siłą gry partnera do całonocnych zmagań w blitza. No, któż tak teraz robi? Szachiści, oprócz tych z zacięciem globtroterskim (Sergiej Tiviakov, nasza Kasia Toma) jak po sznurku wędrują od lotniska do hotelu i z powrotem. Jeśli Fischer "ustawił się" z kimś na grę, czas stawał się tym, czym naprawdę jest, czyli pojęciem względnym. Magnus może nie jest do końca tak szalony, natomiast widać, że uwielbia się mierzyć, rywalizować, nie dmucha i chucha na ranking, tylko rzuca się w wir zdarzeń.

Trwa wojna. Kariakin zrezygnował z gry w trwającym turnieju w Stavanger. Zaczęło się kompletowanie sztabu, zakrojona na szeroką skalę akcja wydarcia szachowej korony norweskiemu królowi. Pomoc płynie zewsząd. Rosjanin może liczyć nawet (A może przede wszystkim!) na wsparcie Kremla. Kariakin nie chce się już spotykać z Magnusem do listopada, nie chce już dokładać żadnego wyniku do ogólnych statystyk w spotkaniach z Wikingiem. Teraz następuje stopniowe napinanie cięciwy formy, która ma się zwolnić z początkiem listopada. A Norweg dalej gra w najlepsze, jakby nigdy nic, nie czując na razie zagrożenia. Kto na tym wyjdzie lepiej, zobaczymy za nieco ponad pół roku.

W Mistrzostwach U. S. A gra młody Xiong Jeffery i nikt go jeszcze nie przebił. Przeciwnicy nie dyskutują z nim teoretycznie co się zowie, chcą z nim grać w szachy, on podejmuje rękawice i trzyma się dzielnie, ma na koncie same remisy i jedno zwycięstwo nad Gatą Kamskim. No właśnie! Aż mi się gorąco zrobiło, gdy przeczytałem wyznanie Gaty Kamskiego http://www.chess-news.ru/node/21336, który pisze o swoim wielkim uzależnieniu od gier komputerowych. Okazuje się, że Gata Kamski spędził na grami on-line dziesiątki tysięcy godzin. Przez gry komputerowe na dalszy plan zeszło w jego życiu wszystko, włącznie z rodziną, stracił też zdrowie. Oczywiście odbiło się to na poziomie gry - Caissa raczej nie ma zwyczaju litowania się nad tymi, którzy tak ją potraktowali. Naprawdę, przeczytajcie, bo mało kto jest w stanie zdobyć się na tak szczerą opowieść o sobie.

Mam przed sobą książkę, napisaną przez młodego Daniela Naroditsky'ego: "Mastering Positional Chess: Practical Lessons of a Junior World Champion". Jestem na wstępnym etapie pracy nad nią i opowiem wam o niej innym razem, natomiast rzuciło mi się w oczy powtarzanie przykładów z innych książek. Mnóstwo razy, trenując, miałem rozłożone dwie, a nawet trzy książki, w których była ta sama partia. Swoją drogą czasami ciekawie jest przyjrzeć się różnicom w analizach, inaczej postawionym akcentom, natomiast szachy to ocean i w jakim to celu mamy podnosić te same kamienie już wyrzucone na brzeg, gdy wystarczy tylko sięgnąć nieco głębiej po nowe? To książka napisana przez młodego człowieka i wiele można mu wybaczyć. Podobało mi się, gdy porównywałem jego analizy z analizami Jussupowa, dotyczącmi tej samej partii. Prawda jest taka, że w momencie gdy kończył analizę młody Naroditsky, u Jussupowa krytyczna analiza na dobrą sprawę... zaczynała się! Końcowej oceny nie mogę się teraz podjąć, są to na razie dość luźne impresje.

Co jeszcze? Ano wróciłem, wielu z was było mocno zaniepokojonych - co ze mną, czy żem zdrów, czy cały, czy żyw jeszcze. Tak to jest z pisaniem o tych szachach. Zwykle nie nadąża się, życie gna na całego, jest mnóstwo obowiązków. Zamierzam dokładnie oglądać ME, które wielkimi krokami zbliżają się, to już w maju. Jestem ciekaw startu naszej drużyny, mam nadzieję, że nasi włączą się do walki o medale, że będą wysoko, że będzie na co popatrzeć. Planuję też konkurs. Autografu Magnusa już nie mam, natomiast nie obrazicie się zapewne, gdy zaoferuję wam jako nagrodę, jedną z moich szachowych książek. Ale o tym szczegółowo na początku maja!


sobota, 2 kwietnia 2016

Po trzech rundach w turnieju panów Wojtaszek wciąż na prowadzeniu! W turnieju kobiet Monika Soćko z kompletem zwycięstw!


Monika Soćko wyruszyła na polowanie. Nikomu jak na razie nie udało się wyjść cało ze zmagań z nasza najlepszą arcymistrzynią, która wie jak się wygrywa silne męskie openy. Monika jest przez wielu obserwatorów środowiska szachowego w Polsce uznawana za jedyną, stuprocentową profesjonalistkę. Ogrom rezultatywnych partii  w turnieju pań z całą pewnością satysfakcjonuje kibiców. Jeśli mam być szczery, w tym roku to właśnie turniej kobiet zajmuje mnie bardziej, procentowo na transmisji pań jestem około 60 procent ogółu czasu. Nie chodzi o to, że w turnieju męskim nie dzieje się, wręcz przeciwnie, tam jest równie ciekawie, jednak w szczególności koncentruję się na bardzo bojowych meczach pań. 

Wczoraj Jacek Tomczak po debiucie dostał co chciał, miał naprawdę realne szanse na wygraną, jednak Piorun walczył zaciekle o remis. Przegrana oznaczałaby naprawdę poważne tarapaty - chodzi o to, przede wszystkim, że trudno w tym turnieju o tzw. "dostarczycieli punktów", czy jak kto woli "klientów" co oznacza poważny problem z odkuciem się po słabszej serii.

 Z losami turniejowymi bywa różnie, gdy nie idzie, to nie idzie, niekiedy trudno jest złapać rytm gry, a przegrane podkopują pewność siebie. Generalnie to zależy od człowieka, jeśli chodzi o receptę na ten niekorzystny obrót spraw. Mark Dworecki w jednym z wywiadów, zatytułowanym "Co robić jeśli turniej nie wychodzi", a dotyczył on gry Topałowa w Turnieju Kandydatów w Moskwie, opowiadał, jak to Aleksander Motylew zaczął nieudanie turniej "B" w Wijk aan Zee i poszedł wraz ze swoim sekundantem kąpać się w...Morzu Północnym! Jeśli ktoś orientuje się kiedy grany jest turniej, może łatwo wyobrazić sobie, czy nawet znaleźć w Internecie jaką temperaturę ma woda i o jakim ekstremalnym sporcie rozmawiamy. Okazało się, że od tego momentu Motylew zaczął grać jak z nut, "zaskoczył" po prostu. Tutaj zamieszczam link z wywiadem: http://www.chess-news.ru/node/21231. Nie namawiam nikogo do tego typu hardcorowych zagrywek w czasie zawodów, gdyż może się to różnie skończyć, jednak sam pomysł wydaje się niegłupi, mieć w zanadrzu coś, co pozwoli nam się obudzić, zejść ze złych kolein. Sympatyczny Jacek Tomczak zagra dziś z Maćkiem Klekowskim i, kto wie, może wreszcie poczuje smak wygranej w MP?

Dziś gra Karina z Moniką. Po wczorajszej, bolesnej przegranej z Iwetą Rajlich, Karina na pewno, mając białe, będzie chciała napsuć krwi liderce.

Wiosenne, ładne dni zachęcają do spacerów, jednak bardzo trudno oderwać się od turniejów finałowych. Praktycznie każda partia to hit, mecze są emocjonujące, uczestnikom ani się śnią krótkie, bezbarwne remisy. Dlatego popołudnia rezerwuję sobie na szachowe ucztowanie, do czego was również zachęcam!


czwartek, 31 marca 2016

Runda druga MP w Poznaniu: Wojtaszek już prowadzi z kompletem zwycięstw! W turnieju kobiet dobry start faworytek!


W przedmeczowym typowaniu rundy drugiej z dziesięciu spotkań granych w obu turniejach osiągnąłem 70% wynik. "Siadł" mi na przykład wynik, który chyba nie miał zbyt wielu zwolenników - w meczu Kanarek - Bartel - postawiłem na remis, choć nie spodziewałem się (było to absolutnie poza zasięgiem mojej wyobraźni), że partia będzie miała taki scenariusz. Mateusz z zupełnie niewytłumaczalnych przyczyn po blisko 30 minutowym namyśle, poszedł na wariant, który zaprowadził go na skraj przepaści. Marcel Kanarek był w bardzo dużym niedoczasie i tylko to uratowało Mateusza od przegranej.

Pewnie grał Radek Wojtaszek, grał dokładnie i nawet przez moment nie stał gorzej. Mało nie spadłem z krzesła, gdy zobaczyłem antypozycyjne, brzydkie zagranie 18...f5? Jacka Tomczaka. Aż dziw bierze, że takie historie ogląda się na MP. Swoją drogą to chyba nie będą zawody Tomczaka, który, czy to w zwarciach taktycznych, czy bardziej pozycyjnej grze, prezentuje się po prostu słabo. Teraz zapewne przeciwnicy go wyczuli i jego losy staną się jeszcze bardziej skomplikowane. Rywale, co jest regułą w turniejach kołowych, będą na niego polować. Jutro dostanie białymi Pioruna, który doświadczył bardzo bolesnej porażki z ręki zeszłorocznej gwiazdy mistrzostw, Maćka Klekowskiego. To będzie bardzo zacięty mecz o być albo nie być w tegorocznych finałach obu panów. Ciekawie było w partii Dragun-Gajewski, gdzie, o ile mnie pamięć nie myli, przeciwnicy do pewnego momentu powtarzali ustawienia Ananda w partii włoskiej z Turnieju Kandydatów. Widać, że Grzesiek Gajewski jest zmęczony. Niestety, sekundowanie to jest bardzo ciężki kawałek chleba i trzeba mieć końskie zdrowie, by temu podołać. A tutaj praktycznie z marszu wskoczył za deskę i to w turnieju kołowym, gdzie nie trudno wpaść przeciwnikowi w analizy.

Patrzę też na partie Oliwki Kiołbasy. Widać, że podchodzi do swoich partii bardzo odpowiedzialnie, chucha i dmucha na swoje bierki, co skutkuje niedoczasami i tam rozpada jej się gra. Starsze i zdecydowanie bardziej doświadczone rywalki potrafią wyłowić każdą niedokładność, z nimi trzeba być czujnym do samego końca. Monika Soćko pięknie zatrzymała Klaudię Kulon i wraz z Jolą Zawadzką oraz Krainą-Szczepkowską Horowską prowadzą po dwóch rundach.

Turniej nabiera rumieńców, to wszystko ogląda się dobrze, partie choć nie prowadzone z zegarmistrzowską precyzją, swym aspektem sportowym niwelują estetyczne zgrzyty. Jutro polecam partię Tomczak - Piorun. Ciekawe jak panowie poradzą sobie z ogromną presją. Tak, tak, już na tym etapie jest o tym mowa. Kto z tej dwójki przegra, przegra całe zawody. Ciekawie też może być w partii Gajewski-Duda. W turnieju pań polecam mecz Moniki Soćko z Asią Majdan-Gajewską. Tym razem to przeciwniczka Moniki walczy o życie, bo przegrana i wynik 0,5 pkt. z 3 pkt. dyskwalifikowałby ją z walki o dobrą lokatę w poznańskich zawodach.


środa, 30 marca 2016

Z szachowym "Oscarem" w kategorii Dziennikarz Roku 2015 !!


Jest mi niezmiernie miło już oficjalnie napisać moim Drogim Czytelnikom, że w tym roku zostałem laureatem szachowego Hetmana w kategorii Dziennikarz Roku 2015. Moja strona kosztowała mnie kawał życia, sądzę jednak, że pisanie o szachach to nie był czas stracony. Zawsze czułem się rozdarty pomiędzy dwa pragnienia. Jedno z tych pragnień, to wielka chęć grania w szachy, rywalizacji sportowej i podnoszenia swoich umiejętności szachowych. Drugie pragnienie, stało się podstawą założenia mojej strony i jest to chęć pisania o mojej ukochanej dyscyplinie sportowej. Nawet nie wiem już, które z tych pragnień bierze we mnie górę w chwili obecnej. Tym bardziej cieszę się, że moje szachopisanie zostało dostrzeżone i docenione. Jeszcze raz bardzo dziękuję za to wyróżnienie! :).




Korzystając z najdogodniejszej chwili, w której mowa jest o pisaniu, chciałbym was wszystkich, bez względu na tytuły, kategorie, zaprosić do dzielenia się waszą szachową pasją z innymi. Nie trzymajcie arcymistrzowie, mistrzowie, pod korcem waszej wiedzy, a piszcie Kochani, jak najwięcej piszcie, bo pisząc zostawiacie po sobie ślad, który nie znika. Myślę, że dzięki temu nasz sport będzie silniejszy, znacznie więcej ludzi spoza naszej dyscypliny będzie "wpadać" na ciekawe strony, artykuły, opowieści i zarażać się pasją do tej pięknej dziedziny intelektualnej działalności człowieka. W tym będzie nasza siła i lepsza przyszłość szachów!

A w Poznaniu ruszyła kolejna lokomotywa szachowa, walczą Panie, biją się Panowie. I nie ma tu nic z kunktatorstwa, szafowania siłami, co mieliśmy okazję zaobserwować w Turnieju Kandydatów. W obu turniejach mamy do czynienia z walką od samego początku, z chęcią pobicia oponenta. Najbardziej urodziwą, jak dla mnie, ciekawą od samego początku do końca, była partia Jacka Tomczaka z Jankiem Dudą. Janek to bajeczny taktyk, potrafiący chyba najlepiej łowić ryby w mętnej wodzie z całej polskiej czołówki. Tym razem udało mu się zawlec rywala na teren, w którym czuje się najlepiej, po czym nastąpiła już tylko egzekucja białego króla. Cenna wygrana Janka Dudy.

Darek Świercz już był w ogródku już witał się z gąską, jednak "Dragunikowi" udało się wybrnąć spod wszystkich pozycyjnych nacisków. Pewnie wygrał Wojtaszek z Klekowskim oraz Piorun z Kanarkiem. Remisem zakończył się pojedynek Gajewskiego z Bartlem i był to chyba najmniej zajmujący pojedynek tej rundy.

U Pań kojarzenie było o tyle ciekawe, że na wszystkich deskach mieliśmy do czynienia z pojedynkami rutyny z młodością. Kadrowiczki w większości wyszły z tych starć obronną ręką, choć poległa Iweta Rajlich z nieobliczalną Klaudią Kulon. Klaudia dała sygnał, że przeciwniczki mają się jej bać, nie wiem jak wy, ale ja stawiam, że właśnie ta szachistka będzie czarnym koniem turnieju w Poznaniu. Z dużą uwagą śledziłem partię Kariny Szczepkowskiej-Horowskiej z Oliwią Kiołbasą. Białymi często grywam ten system, ale debiutową ideę 8. h4 pierwsze widzę i pierwsze słyszę. Musze to sprawdzić, choć mam wrażenie, że Karina chciała tym posunięciem zbić z utartych ścieżek swoją młodą przeciwniczkę, chciała "pograć w szachy" stawiając na swoje większe doświadczenie. Jeśli chodzi o samą wartość posunięcia to, tak na oko (na które chłop w szpitalu umarł) ruch wystrzał, ale w próżnię, bo po co jeśli nie da się zahaczyć tym pionem wysuniętego piechura na "g6"? Wszystko wymaga analizy, choć cały czas myślę, że był to jednorazowy eksperyment i kto wie, czy nie wymyślony za deską.

Za nami pierwsza runda, a jutro o piętnastej ciąg dalszy polskiego szachowego święta, którego nie należy opuścić! Napiszcie jak wam się podoba strona, transmisja i komu kibicujecie w tym turnieju!



wtorek, 29 marca 2016

Kariakin Pretendentem!! Wygrywając Turniej Kandydatów w Moskwie w listopadzie stanie do walki o szachową koronę z Magnusem Carlsenem!!


Już wszystkie karty tego szachowego pasjansa zostały odkryte. Wygrał grający najpewniej, potrafiący najlepiej kontrolować się pod kątem emocjonalnym, Sergiej Kariakin, który w listopadzie stanie przed szansą, kto wie czy nie ostatnią w swojej karierze, wygrania najważniejszego tytułu w szachach. Wpisać się na karty historii w naszej dyscyplinie jest niezwykle trudną, złożoną sprawą. Wielu wielkich, genialnych graczy, nie potrafiło tego dokonać, choć tytuł mieli na wyciągnięcie ręki. Czeka nas w listopadzie potężna, naprawdę potężna dawka emocji, ale o tym pod koniec artykułu.

Końcówka turnieju, myślę, zrehabilitowała te zawody, bo do końca pierwszego koła, co tu ukrywać, poza pojedynczymi odstępstwami od normy, nie było na co popatrzeć. Przepraszam, aż takim koneserem szachów nie jestem, abym z wypiekami na twarzy analizował jakieś krótkie remisy, zakończone, przepisowo, tuż po 30 posunięciu. Ostatnie dwie rundy jednak, mogły zadowolić najbardziej wybrednego kibica. Bito się, trwały wielogodzinne zapasy, obserwowaliśmy graczy, którzy "odpadali" nawet bez walki w dość dziwnych okolicznościach, co miało podłoże czysto psychologiczne. Aronian, Anand, byli ofiarami samych siebie, wyłączyli się z gry w pojedynkach, w których ich przeciwnicy "byli przy nich", towarzyszyli tylko ich upadkowi. Kariakin był najbardziej stabilny emocjonalnie, obserwowałem jego mowę ciała, zachowanie, sposób poruszania się. Zwietrzyłem go gdzieś, mniej więcej, w połowie turnieju moskiewskiego, a Rosjanin utwierdzał mnie w moich przypuszczeniach i... ziściło się. Kariakin (I stojąca za nim cała wygłodniała szachowa Rosja!), stanie przed niepowtarzalną szansą, to on może sprawić, że korona szachowa powróci do kraju potęgi tego sportu.

Caruana nie wygrał w przedostatniej rundzie technicznie wygranej końcówki w partii ze Swidlerem, po wielogodzinnej męczarni. Końcówki są o tyle niebezpieczne, że choć nie są już tak analizowane jak dawniej, to ich rozgrywanie przypada na moment największego zmęczenia. I to często decyduje, gdy potrzebna jest precyzja, a organizm stopniowo odmawia posłuszeństwa, dzieją się historie, które potrafią kosztować szachistów "przygodę życia". Wiecie przecież, gdyby Caruana wygrał, to w ostatniej partii Kariakin nie mógłby chcieć wygrać, a musiałby grać na wygraną z konieczności. Caruana z kolei nie musiałby ustawiać jakiegoś brzytwa otwarcia, tylko pewnikiem by się zamurował i różnie mogłoby wtedy być. Wreszcie to końcowe uderzenie Rosjanina na "d5", które rozwiało wątpliwości wszystkich co do tego, kto był najlepszy w Moskwie. A poziom samego turnieju, mówiąc ogólnie? Powiem wymijająco, że Magnus chyba z żadnym z tej grupki nie miałby problemów, no może poza... samym triumfatorem.

Nie ukrywam od bardzo dawna, właściwie od momentu, gdy ujrzałem zdjęcie Kariakina spod "Jaskółczego Gniazda" w Hasprze, na Krymie, będącego w podkoszulce z Putinem, że nie jest mi z nim po drodze. Jakiś czytelnik napisał do mnie, że on chce o szachach, a nie o polityce i "czy mógłbym" itd. No, nie mógłbym. Szachy od zarania dziejów są powiązane z polityką, mniej lub bardziej, a teraz w związku z poglądami politycznymi Pretendenta, bardziej się z polityką zapętlą, co ma, oczywiście, swoje plusy i minusy.

Pozytyw jest taki, że dla Rosjan szachy to punkt ambicji i możecie być pewni, że od momentu, gdy zwietrzeje szampan w lampkach współpracowników Pretendenta, rozpocznie się zakrojona na szeroką skalę akcja przygotowawcza do kluczowej, listopadowej wojny. Carlsen będzie "profilowany" przez wielu, analizowany, rozbierany na czynniki pierwsze itd. To nie będą zwykłe przygotowania. Możecie mi wierzyć, że Rosjanie wymienią się w tej sprawie "mailami" z samym diabłem, jeśli to będzie miało im w czymś pomóc. A komu pracować nad grą Wikinga w Rosji jest. Patrząc z tej perspektywy, czeka nas wspaniałe, sportowe wydarzenie, przy którym dwa ostatnie mecze o MŚ, szybko odejdą w zapomnienie. Minusem są wszystkie podteksty polityczne, emocje mogą rosnąć aż do tych najbardziej destrukcyjnych, niezdrowych. To wszystko co nas czeka bardzo łatwo wpisuje się w poetykę wojny "Zachodu" z Rosją, co najbardziej przypomina zdarzenia z meczu Fischera ze Spasskim.


Jutro, na krajowym podwórku, czeka nas dalszy ciąg szachowych emocji, gdyż ruszają Mistrzostwa Polski w szachach! Bardzo ciekawie zapowiada się turniej pań, gdzie kadrowiczkom będą starały się zagrozić "młode gniewne". Tabelka, ta ze zdjęciami jest tak fajnie ułożona, że pokazuje "górę", czyli kadrowiczki i "dół", czyli, młode szachistki, które będą chciały wbić klin pomiędzy faworytki. Kibicuję Oliwce Kiołbasie.

U panów też mega ciekawie - jest Wojtaszek, który będzie chciał zażegnać kryzys, a reszta zamierza pokrzyżować mu plany. Jest Piorun, który ostatnimi czasy gra pięknie, jest Świercz, który kryzys ma już chyba za sobą. Mamy Matiego Bartla, o którym wiemy tyle, że jest nieobliczalnym graczem. Jutro o 15.00 ruszają zegary! Już nie mogę się doczekać tych zawodów, bardzo się na nie cieszę!


piątek, 25 marca 2016

Dramat Ananda, świetny Kariakin w rundzie XII Turnieju Kandydatów! W Moskwie zaczęła się gra nerwów!!


Drugiej osoby nie można poznać. Jeśli ktoś wypowiada, na przykład, zdanie: "On już niczym nie może mnie zaskoczyć, znam go przecież od lat" opowiada głupstwa. Drugiej osoby nie można poznać. Jeśli mówimy, że znamy kogoś, opowiadamy tylko o naszych martwych wyobrażeniach, które z umysłowego lenistwa tworzymy o tym człowieku, a ten jest dziarską, żywą istotą, podlegającą ciągłym zmianom. Poznanie drugiego człowieka nie jest możliwe, możliwe jest poznawanie, czyli śledzenie wszelkich zmian w drugiej osobie, bez tworzenia w umyśle całych tych konstrukcji umysłowych, to nieskończony proces, w którym jest głębia i piękno. To jest mój pogląd dotyczący relacji międzyludzkich, a piszę to teraz właśnie, gdyż uświadamiam sobie, że w Moskwie, w każdej partii rund ostatnich, dochodzi do zdarzeń, w których arcymistrzowie odsłaniają się, pokazując coraz to nowe swe oblicza.

 Możecie mi zarzucić, że za każdym razem próbuję upchnąć na siłę jakieś teorie psychologiczne, tłumaczące różne zachowania, ale czy to nie psychologia właśnie, zaczyna odgrywać decydującą rolę w kluczowych momentach moskiewskich zmagań? Wczoraj Aronian rozsypał się w kilka temp ze Swidlerem nie wytrzymując napięcia, a dziś Anand zagrał partię o podobnym podłożu z Nakamurą. Jestem w stanie wyjść z każdym "na udeptane" i bić się do samego końca, broniąc tej oto racji, że rozsypka Ananda w dzisiejszej partii, miała podłoże czysto psychologiczne. Śledziłem cały czas kamerę: Anand wdał się w serię ciosów, jak w jakimś amoku, wreszcie na końcu uświadomił sobie, co zrobił, a jego mimika mówiła wszystko. Hindus kręcił głową z niedowierzaniem, zdenerwowany. Fakt, Anand był już  bohaterem epizodów, w których puszczały mu nerwy (np. ostatnia partia meczu o MŚ z Carlsenem) ale tu i teraz, na tym etapie, byłem bardzo zaskoczony, że tak się wypuścił, bez specjalnej pomocy ze strony rywala. W sumie Indie to miejsce najlepsze z możliwych, by uczyć się spokoju ducha, niewzruszoności. W Indiach na każdym kroku można spotkać sadhu, nauczających, jak w zgiełku bitwy znaleźć spokój, niewzruszoność, beznamiętność i jestem po ludzku ciekaw, jak, i w ogóle czy Anand nad tymi aspektami pracował ostatnio jak i na przestrzeni całej swojej sportowej kariery.

 Według mnie, na tym poziomie praca z psychologiem powinna się odbywać równolegle z pracą nad szachami. Pisałem kiedyś, że Polakom nie wychodzą pojedynki "o coś" i to dotyczy zarówno juniorów jak i seniorów - no, ale cóż powiedzieć, jeśli na Olimpie również obserwujemy erupcję niszczących emocji? To co się dzieje w Moskwie jest wielką bitwą systemów nerwowych, z tego wyjdzie cało ten, kto jest najbardziej odporny na stres, ten, który lepiej będzie zarządzał swoimi emocjami. Według mnie, wrażenie najbardziej mocnego psychicznie sprawia Kariakin. Po przegranej w technicznej partii i końcówce z rzeczonym Anadem dziś poszedł na otwartą sycylijską batalię z odstającym od reszty Topałowem i pewnie wysadził go z siodła. Świetna, szybka reaktywacja. To jest bardzo ważne przed dniem przerwy. Kariakin zyskał trochę spokoju, nie będzie się miotał w łóżku w bezsilnej złości. Sekundanci popracują, jutro siądzie do nich wyspany, zapyta co i jak, no i zobaczymy co z tego wszystkiego wyniknie. Coś czuję, że to Kariakin w listopadzie będzie spacerował sobie po Manhattanie.

  A co z Caruaną? Zresztą popatrzmy na drabinkę: pojutrze zagra białymi ze Swidlerem, a ostatni mecz czarnymi z... Kariakinem!! No, czysta poezja, kwintesencja rywalizacji sportowej i wielka eskalacja napięcia. Czeka nas wspaniały finisz w Moskwie! Anand tuż, tuż, za tymi dwoma liderami. Dostanie białymi Giriego, który również musi, po prostu musi grać na wygraną (remis nic mu nie daje!) i tu "Vish'y" ma dobre praktyczne szanse. W rundzie ostatniej Hindus dostanie Swidlera, mając czarne bierki. Kapitalna końcowa intryga! Komu puszczą nerwy, kto będzie potrafił powściągnąć emocje, kto zachowa do końca zimną krew? Może końcówka tego, ciągnącego się jak flaki z olejem turnieju, zrekompensuje nam wszystko i zapłaci jeszcze z nawiązką?

 Jutro odpoczynek, potrzebny arcymistrzom, którzy muszą się uspokoić, opracować strategię na ostatnie rundy, po prostu przegrupować siły. Czekam z niecierpliwością na ostatnie dwie rundy moskiewskiego Turnieju Kandydatów! Ciekawe co sobie myśli mistrz świata oglądając te zawody?


poniedziałek, 21 marca 2016

Pięć rund do końca. W Turnieju Kandydatów w Moskwie w zwartej stawce na prowadzeniu Kariakin z Anandem!


 Niestety, choćbym nie wiem jak chciał naginać fakty, oszukiwać sam siebie, was, muszę ostatecznie uznać, że spośród tej ósemki nikt z będącym w normalnej, nawet nie optymalnej formie Norwegiem, nie ma szans. Oczywiście, mecze o szachową koronę to odrębny spektakl, rządzący się specyficznymi prawami, tam liczy się siła teamów, sekundujących obu graczom, istnieje wiele czynników, które w normalnych rozgrywkach turniejowych nie występują, niemniej jednak, mistrz świata poradzi sobie z każdym z tej ósemki, to moje zdanie. Topałow - nie liczy się - w jednym z ostatnich wywiadów dużo opowiadał o swojej rodzinie, o tym, że bardzo mało trenuje, o zmianie priorytetów i to wyszło. Będąc graczem elity nawet pół roku względnego nicnierobienia jest zabójstwem. Bułgar w swoich meczach strasznie pływa, stoi na pograniczu turniejowej kompromitacji i tych zawodów już nie wygra. Swidler - gra ciekawie, twórczo, ma fajne pomysły, ale w większości pozycje, które dostaje są mocno podejrzane. Mag z Norwegii zakończyłby ten pojedynek przed czasem, jak mniemam. Giri - mający dobre statystyki z Magnusem, obwołany królem remisów w Moskwie, były niezłym kandydatem do pojedynku, który mógłby stać się klasyczną walką w okopach. Jednak nie jestem przekonany, czy będzie mu dane spotkać się w Nowym Jorku z aktualnym mistrzem świata. Zostało pięć rund, gdzieś tam trzeba podkręcić, sensownie zaostrzyć, przeciwnicy znaczni, no i jak to zrobić, aby akcja ta miała ręce i nogi i jeszcze gdy reprezentuje się taki, a nie inny styl gry?

 Można by analizować dalej patrząc od dołu, lepiej jednak zerknijmy na samą górę, tam jest gęsto i ciekawie zarazem. Uciekinierów nie ma. Każdy ma każdego w zasięgu, "na radarze" i jeden ciąg zwycięstw, jak i przegranych każdego z będących w czołówce, zmieni wszystko radykalnie. Pięć rund. Kariakin gra pewnie w tym sensie, że nieźle się broni, trzyma się bez przerwy szczytu i nie odpuszcza. Ze sportowego punktu widzenia mecz Kariakina z Magnusem byłby bardzo ciekawy. Rosjanie, by tytuł wrócił do kraju rzuciliby na pokład wszystkie ręce, cały dostępny im "sprzęt", nie zasmucę się gdy to właśnie on zarezerwuje bilety do Nowego Jorku (patrzę teraz przez pryzmat sportu, a nie moich osobistych idiosynkrazji). Anand - no cóż, jak będzie trzeba? Choć ze śpiewem na ustach nie będę siadał w listopadzie przed ekranem monitora. Co musi zrobić Hindus, żeby ten mecz nie stał się jednostronny? Nie wyobrażam sobie powtórki, z powtórki z rozrywki, jednak jeśli będzie trzeba stawię i temu czoła. Za tą dwójką Aronian i Caruana. Caruana najprędzej może coś chcieć zwojować. Dobra, dość.

Czeka nas na pewno bardzo ciekawy finisz turnieju, turnieju, który nie porwał mnie. Zbyt dużo remisów, za dużo partii zakończonych przed kontrolą czasu, za dużo rozsądku z gospodarowaniem siłami. W końcu to 14-to rundówka, z dniami wolnymi, w większości są to młodzi ludzie, którzy nie powinni aż tak zatrzymywać w sobie energię, chyba mają jej dość.

Jutro wolne. Szachiści pewnie dziś wieczorem odpoczną, a jutro zaczną się szykować na poważnie. Anand dzisiaj wygrał w ładnym, pozycyjnym stylu. Jose Raul z Kuby na pewno gdzieś tam z wysoka spoglądał na ten pojedynek i się uśmiechał.

czwartek, 17 marca 2016

Przed drugim dniem wolnym w Turnieju Kandydatów w Moskwie Karjakin i Aronian na prowadzeniu, a Nakamura coraz bardziej się pogrąża!


Na umiarkowanie wysoki poziom estetycznego odczuwania wzniosły mnie te moskiewskie zmagania. Wczoraj, arcymistrzowie na oczach całego szachowego świata, zagrali na remis, nie przekraczając posunięcia dodającego czas, więc skąd niby mam wziąć w sobie ten zachwyt? Gdyby orkiestra grała pięknie, chętnie nagrodziłbym ją trwającą długo owacją na stojąco, lecz jeśli tylu muzyków pośpiesznie chowa do futerałów swe fagoty, skrzypce, wiole, nie zamierzam się ekscytować. Jakość partii też według mnie jest sprawą problematyczną. Powiem już teraz, że różnica pomiędzy tą ósemką, a wielkim szachowym Magiem z Norwegii jest znaczna. Nadal będę utrzymywał, że żaden z tych arcymistrzów nie ma szans z Wikingiem. I dobrze. Niech będzie ta różnica, niech reszta szachowej rodziny wedle tego jednego wybitnego gracza się orientuje. Wczorajsza, remisowa runda dobrze oddaje kwestię woli walki grających w Moskwie kandydatów do walki o szachową koronę (Byłoby czymś nie do pomyślenia, aby Fischer miał takie podejście do przeciwnika w meczu kandydackim. Fischer siadał i chciał przeciwnika zdemolować, zawsze i każdego, był na to gotowy 24 godziny na dobę). W tym momencie pojawia się pytanie w związku z tą ewidentną różnicą pomiędzy Magnusem a resztą świata: Czy Magnus jest aż tak dobry i to czyni różnicę, czy też przeciwnicy są na tyle słabi, by ta różnica mogła zaistnieć? W listopadzie wszystkie karty zostaną odkryte, dowiemy się zapewne tego, co wielu z was chyba już teraz przeczuwa.

Nakamura pogrążył się dziś ostatecznie. Myślę, że w dalszej części zawodów będzie grał zdemoralizowany i nie odbuduje się. Acha, żebym nie zapomniał. Napisałem, że kibicuję Aronianowi, jednak mówiąc to, uważałem, że w Moskwie nie zagra dobrze i zostałem przez Ormianina przyjemnie zaskoczony (diabli wiedzą jak mu dalej pójdzie, piszę o aktualnej sytuacji), natomiast co do Nakamury byłem dziwnie pewny, że mu te zawody nie wyjdą.

Caruana musi się czuć koszmarnie - tyle razy mieć "stówę", mówiąc żargonem piłkarskim i tego nie wykorzystać? Tyle razy miał pustą bramkę, wystarczyło tylko "przyłożyć nogę", a tu to magiczne, prostokątne obrysowanie na końcu boiska nadal i wciąż nie daje się odczarować.

Mówiąc o jakości gry, warto spojrzeć na partię Ananda ze Swidlerem, który w klasyczny sposób wpadł pod końcowy atak. "Vishy" nad takimi "kopytami" jak w dzisiejszej partii zastanawia się krótko, każde posunięcie - maksymalnie 2-3 minutki, i bum, i bum, i trach  i "mat", czyli umarł król. Takie ataki to żywioł Hindusa, wszystko u niego jest tu jak najbardziej naturalne, wątpliwości - minimalna ilość. Tu chodzi o inną sprawę - jak takie partie mogą w ogóle mieć miejsce w turnieju najlepszej ósemki świata (nie licząc Carlsena, rzecz jasna)? Nie wiem. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Takie partie generalnie nie powinny mieć miejsca w Moskwie. Tygrys zasadził się, przycupnął, tuż za dwoma prowadzącymi i tak sobie po cichutku, powolutku, na paluszkach stąpa. Żebyśmy się wszyscy nie zdziwili za niecałe dwa tygodnie, mówię wam!

 Mark Dworecki, który udzielił niedawno wywiadu na łamach: http://www.chess-news.ru/node/21179, uważa, że Anand to po prostu genialny szachista. Cały wywiad jest arcyciekawy, polecam go wam, Dworecki opowiada w nim o różnicy pomiędzy Carlsenem a resztą i mówi o wielu innych interesujących rzeczach. I rzecz znamienna - przychodzi Mark Dworecki - od razu wszyscy nadstawiają uszu. Po dwóch dniach wywiad ma już prawie 8 tysięcy odsłon. Dworecki to legenda, wielki trener, kiedyś w jednej z książek widziałem listę tych, których wychował, kogo trenował, kto z kim konsultował. Powiem tyle, że nie doczytałem do końca, tylu u niego brało lekcje.

Panowie odpoczywają dziś wieczór, cały jutrzejszy dzień też i siadają do desek w sobotę. Podobają wam się te zawody? Bo ja, choć śledzę je uważnie, nie mogę jakoś w tym turnieju się zatracić.