niedziela, 30 sierpnia 2015

Aleksander Griszczuk przygotowywał się do partii 10 godzin, zasnął, nie usłyszał budzika, obudził się na pół godziny przed rozpoczęciem rundy i... wygrał!


To jest kapitalny turniej, mówcie sobie, co chcecie. Co dnia czekam z niecierpliwością na dźwięk dzwonka, którym organizatorzy tradycyjnie rozpoczynają rundę. Sala gry w Saint-Louis, nie jest zbyt duża, jednak wokół arcymistrzów elity zawsze gromadzi się tłumek kibiców, gapiów, którzy z zaciekawieniem śledzą twórcze dyskusje uczestników. W obecnej dobie, czy to dobrze, czy źle - trudno powiedzieć, to złożona kwestia - wszystko przeniosło się do Internetu. Jestem ciekaw, ilu kibiców na żywo śledzi turniej w Saint-Louis?

 W ostatnim artykule pisałem o odwadze Wiktora Korcznoja. Okazuje się, że system, który zagrał So z Naką, bardzo często stosował legendarny arcymistrz-dysydent. Do grania tego wariantu obrony "królewsko-indyjskiej" potrzebna jest odwaga, gdyż, jak to trafnie określił Nigel Short, jeśli białe się przełamią, mogą wygrać wieżę, jeśli czarne się przełamią... matują. Wczoraj So chyba rozdrażnił tygrysa, zresztą został skrytykowany przez Nakamurę za przygotowanie do partii, skrytykowali go także inni komentatorzy za wybór tego właśnie wariantu obrony "królewsko-indyjskiej".

 I ja kiedyś dorzuciłem małą cegiełkę do tego wariantu. Otóż, na turnieju szachów klasycznych w Czeladzi, do trzynastego posunięcia, grałem białymi identycznie. Mój przeciwnik, Ukrainiec Klymchuk, późniejszy zwycięzca zawodów, na 13. Sd3 wybrał 13...b6, co w czasie partii mi się nie spodobało. Była to, według mnie strata tempa, jakaś taka "mechaniczna" próba zatrzymania przełomu na "c5" białych. Partię przegrałem w stylu So, wedle scenariusza Shorta - coś tam mogłem zdobyć, ale w szachach to mat jest silniejszy od zdobyczy materialnych. I teraz tak - do pewnego momentu, komputer moją pozycję oceniał bardzo optymistycznie i w czasie domowej analizy cieszyłem się z tego, ale to było bardzo powierzchowne podejście. Nakamura wczoraj powiedział, że w wariancie Tajmanowa, nawet w okolicach 20 posunięcia, komputer pokazuje dużą przewagę białych, jednak w taki pozycjach łatwo się zaplątać. Amerykański samuraj stwierdził też, że za całym zestrojeniem ciężkich figur na linii "c" przez So, nie stoją żadne groźne idee. Poza tym on ufa swojej ocenie, a nie bezdusznym analizom modułów. Popatrzcie - moje, amatorskie zrozumienie tej pozycji, oraz gracza elity! Przepaść! Rów Mariański względem Himalajów. Choć szachy kocham, to mam jednak świadomość mojego miejsca w tej ewolucyjnej drabince - rekiny grasują gdzieś tam, wysoko, a ja sobie jestem gdzieś na etapie meduzy, bezwolnie unoszonej przez wody wielkiego oceanu...

Choć to Nakamura był bohaterem dnia (partia Aroniana z Carlsenem nie mogła porwać kibiców) to wcale nie ustępował mu, z racji dość anegdotycznego zajścia, Sasza Griszczuk, który do partii z Caruaną szykował się dziesięć godzin. Człowiek nastawił budzik, zasnął zmęczony i ledwie, ledwie obudził się na pół godziny przez rozpoczęciem rundy. Jak dla mnie mistrzostwo świata! Na dokładkę Griszczuk partię wygrał! Wśród polskich szachistów starszego pokolenia, również był jeden zawodnik, nie pamiętam już nazwiska, który miał zwyczaj prosić kapitana o pozwolenie na drzemkę tuż przez partią. No kurcze pieczone, zapomniałem jak się nazywał ten zawodnik - szachistów starszego pokolenia proszę w tym momencie o pomoc w przypomnieniu personaliów. W moich opisach opieram się na rewelacyjnych relacjach z serwera http://www.chess-news.ru/, tam jest wszystko, a nawet jeszcze więcej!

Brawo Darek Świercz! Wczoraj wygrał z Kuzobovem i jest bardzo wysoko. Ma rację Mirek Wolak - teraz nie ma co się zastanawiać, teraz trzeba grać na wygraną i już! Szanse są naprawdę duże na zwycięstwo w openie w Abu Dhabi oraz zainkasowanie czeku opiewającego na ładne parę, czy też paręnaście tysięcy dolarów amerykańskich! Jedziesz Darek! Trzymam za ciebie kciuki w tych dwóch, ostatnich rundach!!

  

sobota, 29 sierpnia 2015

Po dniu przerwy, w Saint-Louis, dojdzie do pojedynku na szczycie Aronian - Carlsen! W Abu Dhabi Darek Świercz powalczy z Jurijem Kuzubovem z Ukrainy!


Na moim kuchennym kalendarzu, takim co to się zrywa jego kartki, przeczytałem dzisiaj z rana ciekawy cytat autorstwa Ernesta Hemingwaya: "Człowiek nie mądrzeje na starość, ale staje się ostrożny". Czy te słowa mają przełożenie na naszą dyscyplinę? I tak i nie. To zależy od człowieka, od jego charakteru, który przecież ma ogromny wpływ na styl gry. Do Wiktora Korcznoja, na przykład, będącego osobą bardzo zaawansowaną w latach owa maksyma ma się nijak. Ten szachista nigdy się nie bał, a ostrożność w czasie gry wynikała tylko z potrzeby pozycji. Przecież to Korcznoj, podpierający się laską, ograł parę lat temu samego Fabiano Caruanę, który teraz próbuje dochodzić swoich praw w Saint-Louis. Ale to są wyjątki. Generalnie maksyma Hemingwaya ma przełożenie na grę wielu szachistów. Często tak jest (na tym etapie jest nasz Janek Duda), że w młodych latach arcymistrzowie są zafascynowani atakami, ofiarami, uwielbiają, gdy w pozycji wszystko zawisa i wynik walki zależy od jednego posunięcia. Potem, z latami, z doświadczeniem, z większą wiedzą, ewoluują ku grze bardziej technicznej, zachowawczej. Ale to są wszystko przypadki indywidualne. Jedni do końca życia nie rozstają się z graniem bez jakiegokolwiek zabezpieczenia, drudzy, po kilkunastu nauczkach od graczy, którzy liczyć potrafią, spuszczają nieco z tonu. To ciekawy temat - ewolucja stylu gry danego szachisty ze względu na jego wiek i doświadczenie.

Aronian w Saint-Louis zachwyca. Od jego partii bije świeżość i odnosi się wrażenie, że za deską siedzi kilkunastoletni, utalentowany junior. Magnus Carlsen, dzisiejszy przeciwnik Lewona Aroniana, po kapitalnym zwycięstwie nad So, wrócił na należne mu miejsce w czołówce stawki. To już jest dawny Magnus - pełne oddanie podczas partii, wychwytywanie każdej niedokładności przeciwnika i fenomenalna technika. Po partii z So zapytany, czy pracuje nad etiudami powiedział, że tak, oczywiście, rozwiązywał i nadal rozwiązuje etiudy, wymienił Perwakowa, Kasparjana i Kubbela. Co dzień dowiadujemy się czegoś nowego o aktualnym Mistrzu Świata. Kto wygra spotkanie Aronian - Carlsen? Typujcie wyniki, jako i ja teraz typuję:

Griszczuk - Caruana - 1\2
MVL - Topa - 0-1
Giri - Anand 0-1
So - Naka 0-1
Aronian - Carlsen - 1\2

W Abu Dhabi Darek Świercz w meczu z Baadurem Jobavą już był w ogródku, już witał się z gąską, niestety, nie docisnął znanego arcymistrza z Gruzji. Zawsze powtarzałem, że Darek Świercz ma papiery na wielki granie, choć na razie stoi gdzieś w okolicach 2600-2650 i ani drgnie do góry. Gdyby w Abu Dhabi zagrał świetnie dostałby impuls do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Tego mu teraz życzę. Dziś, na szóstym stole zagra z Ukraińcem Kuzubovem. Kuzubov czarnymi na 1."e4" gra przede wszystkim "sycyla" i sądzę, że Darek nie pójdzie na to. Nasz reprezentant jest arcymistrzem, który strzela z dwóch rewolwerów, więc stawiam na 1.d4 w pierwszym posunięciu, na co Kuzubov odpowiada zwykle 1...d5, ale zdarza mu się też grać ustawienia indyjskie. No to czekamy, co się wydarzy w Saint-Louis oraz Abu Dhabi! Dziś znów dzień pełen emocji!


czwartek, 27 sierpnia 2015

W Abu Dhabi czeka nas pojedynek Jobava - Świercz! W Saint-Louis Aronian dołączył do prowadzącego Topałowa!


Ten turniej, na którym w tym momencie ogniskuje się uwaga całego szachowego świata, z każdą rundą przynosi nam wspaniałe mecze, mające duże szanse, by znaleźć się za jakiś czas w szachowych podręcznikach. Bo oto Lewon Aronian, będący w poprzednich turniejach elity zaledwie cieniem samego siebie, powraca. I to w jakim stylu! Wczoraj zdemolował So, zostawiając skoczka pod biciem na "h5", a to już druga, tego typu partia Aroniana w tym turnieju.

 Ormianin powiedział, że przed zawodami studiował partie Petrosjana, ale chyba nie dość dobrze, gdyż ten pojedynek był raczej w stylu Leonida Szteina, czyli cała naprzód. Ogląda się takie szachy wybornie.

 Skład turnieju jest tak mocny, że ci, którzy są na końcu, bo takowi zawsze muszą być, wzbudzają pewną sensację. I tak: ostatnie miejsca okupują Caruana i Anand, pewnie przed pierwszą rundą mało kto o tym myślał na poważnie. Za to w czołówce  zrobiło się bardzo, ale to bardzo ciekawie. Prowadzi Topałow wraz z bohaterem mojego dzisiejszego artykułu. Za tym dwoma, czai się Giri oraz Mistrz Świata, którego partie  wreszcie zaczynają przypominać to, w czym nie ma sobie równych na świecie. To, że Magnus chce eksperymentować, nie jest niczym złym, może poza faktem, że odbija się to na wynikach. Uważam jednak, że Wiking po jakimś czasie wróci do tej swojej skutecznej gry, na umęczenie przeciwników w technicznych pozycjach. To w czymś takim Norweg przerasta o głowę wszystkich współczesnych. Myślę, że poćwiczy, poćwiczy i wróci stopniowo do tego, w czym jest najlepszy. Partia z MVL już była taką czysto "carlsenowską" techniczną bitwą, w której Francuz się szybko pogubił. Typuję wyniki (ostatnio typowałem koszmarnie, podejmuję kolejną próbę, i oczywiście zapraszam was do tego samego!).

Aronian - Griszczuk - remis
Carlsen - So - 1-0
Naka - Giri - remis
Anand - MVL - 1-0
Topa - Caruana remis


W Abu Dhabi Darek Świercz zagra dziś z Baadurem Jobavą. Ależ ciekawie zapowiada się ten mecz. Nasz szachista ma potencjał, by ogrywać zawodników przedziału 2700 + i choć Gruzin na rankingu ostatnio spadł, jest stale bardzo groźny. Styl jego gry na pewno nie leży Radkowi Wojtaszkowi, który nie lubi tracić kontroli nad partią, nie lubi zmian w strukturach pionowych itd. Jobava ataki konstruuje niczym Mac Gyver, z kompletnie niczego potrafi zrobić coś, a z czegoś więcej niż nic, potrafi tworzyć prawdziwe dzieła sztuki. Co się wydarzy w dzisiejszym pojedynku - dowiemy się już niebawem. Trzymajmy kciuki za naszego reprezentanta!


wtorek, 25 sierpnia 2015

"Tego nie da się racjonalnie wyjaśnić" - Weselin Topałow.


Weselin Topałow jeszcze raz podkreślił, że nie zajmuje się na poważnie szachami, dlatego nie ma racjonalnego wyjaśnienia dla zdarzeń, które od pewnego czasu mają miejsce. Bułgar jest we wspaniałej formie i myślę, że nie ma sensu dyskutować teraz, ile to jeszcze potrwa. Jedyne co nam wypada, to o 20-stej czasu polskiego, zasiadać przed ekranem monitora i rozkoszować się jego występami. Wczoraj amerykański "Samuraj" został pięknie sprowadzony do parteru przez aktualnego lidera: Topałow wspaniale czuje dynamikę pozycji, a i wyczucie pozycyjne jest u niego na najwyższym poziomie. Doskonałe zawody rozgrywa na razie "Topa", arcymistrz ścisłego "topu" ;).

Magnus nie pozwolił już sobie na rozkalibrowanie. Tym razem Caruana miał problemy z czasem i w okolicach kontroli, wszystko mu się pomieszało. Nie ma powodu, by już teraz trąbić o końcu fatalnej passy Mistrza Świata. To tylko jedna partia i ona wiosny nie czyni, jednak z czysto psychologicznego punktu widzenia Norwegowi jest lepiej na tej jego poobijanej ostatnimi czasy duszyczce.

 Kolejne rundy przed nami - "Vish'y" kiepsko, wczoraj dał się ustawić Griszczukowi, dostał pozycję kompletnie bez perspektyw i przegrał partię, która toczyła się do jednej bramki. Nie ma też żadnych zdobyczy punktowych Caruana - w tym turnieju robi się naprawdę ciekawie! Dziś moje, wasze, nasze apetyty również zostaną zaspokojone bo, mamy takie oto pary: Anand podejmie białymi Topałowa, a więc outsider kontra lider. "Vish'y" ma białe i nie ma nic, kompletnie nic do stracenia. Nakamura zagra z Caruaną - to również pojedynek, mający wielką moc magnetycznego przyciągania przed ekran monitora. Carlsen będzie chciał przekuć jedną wygraną w dłuższą serię w spotkaniu z MVL. Aronian zagra z Girim, a So z Griszczukiem. Będzie się działo, oj będzie! Moje typy - Anand wygra z Topałowem, Nakamura ogra Caruanę, Magnus wygra z MVL, w pozostałych spotkaniach padną remisy. Ciekawe ile z tych moich typów się sprawdzi ;)?

Toczą się i inne batalie szachowe, w różnych częściach kuli ziemskiej, jednak od tej strony mnie znacie i wiecie, że w ciągnięciu kilku srok za ogon jestem słabym zawodnikiem. Oczywiście, mam włączone transmisje i nawet oglądam, kibicuję, ale myślami jestem w Saint-Louis.  W te dni to właśnie ten turniej pochłonął mnie bez reszty.


poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Falstart Magnusa Carlsena w pierwszej rundzie superturnieju w Saint-Louis!


To było klasyczne Deja-vu! Przecież kilka miesięcy temu, na turnieju w Stavanger, Carlsen w pierwszej rundzie usiadł naprzeciwko... Topałowa i w dramatycznych okolicznościach uległ słynnemu arcymistrzowi. Kulisy przegranej wyglądały tak, że spóźniając się na salę gry, Magnus nie usłyszał, jakie jest tempo gry i, myśląc w najlepsze, nie spostrzegł, że jego chorągiewka przecięła powietrze, spadając, niczym gilotyna w dół. Wiking nie podniósł się do końca turnieju po tej porażce i zanotował bardzo słaby występ...

 Minęło kilka miesięcy i w pewnym niedużym mieście, w stanie Missouri, znów ci sami dżentelmeni zasiedli do stolika i znów, o zgrozo, Norweg musiał uznać wyższość rywala. Tym razem z zegarem było wszystko w porządku, okazuje się, że Magnus nie poradził sobie w ostrej, niestandardowej pozycji. Na uwagę zasługuje bardzo interesująca nowinka Topałowa we wczesnej fazie gry 7...g5?!, której kompy nie lubią. I co z tego? To nie komputery grają, a ludzie i to ludzie, przy pomocy własnej głowy muszą znajdywać antidota na te, oraz inne niespodzianki w fazie debiutowej. Magnus nie poradził sobie w pozycji, która zdecydowanie bardziej "służyła" przeciwnikowi.

 Mam wrażenie, że Mistrz Świata dalej eksperymentuje i odszedł w pewnym momencie od gry, która była jego siłą, czyli rozgrywania straszliwych, na pierwszy rzut oka sucharów, które, jak się później okazuje, takimi sucharami nie są. W ostrych, taktycznych bitwach Wiking z najlepszymi w tej materii na świecie, nie ma szans. Kiedyś nawet napisał, że godzinami rozwiązywał taktykę, co nie uchroniło go, od podstawki podczas partii. To jego względna słabość. Sekretem, według mnie, na sukces z Magnusem to wypracować metodę zaciągnięcia go na otwarte wody ostrej, taktycznej bitwy. Wtedy ci, którzy się na takiej walce naprawdę znają, będą mieć większe szanse. Przeczytałem ostatnio tweeta, który informował, że Magnus w tym roku przegrał więcej, niż we wszystkich poprzednich latach, aż do 2010 roku włącznie. Czy to jest kryzys? A nie jest? Przeciwnicy nie są w ciemię bici, każdy z nich marzy, każdy z nich nie dosypia, ucząc się Mistrza Świata. Każdy pragnie go dopaść. Dopadł go nasz Radek Wojtaszek i jest już naprawdę niezła grupka tych, którzy mają wygraną z obecnie urzędującym królem. Kryzys, tak, inaczej tego nie można nazwać, ale dajmy sobie na wstrzymanie, dobra? Turniej w Saint-Louis dopiero się rozpoczął. Mistrz Świata po raz kolejny "odrzucony od stołu", że użyję terminologii zapożyczonej z tenisa stołowego i czekamy na jego odpowiedź. W Wijk aan Zee po przegranej z Radkiem Wojtaszkiem, Wiking wrzucił piąty bieg i zaczął grać wspaniale. Czy teraz też tak się stanie? Wątpię, ale poczekajmy kilka rund, zobaczmy, jak to dalej się będzie kręcić. Przeciwnicy rozochocili się i każdy chce Mistrzowi Świata upuścić krwi. Dziś z Magnusem zagra białymi Caruana - wiecie, co to oznacza :). To kolejna, potężna dawka adrenaliny dla kibiców.

Turniej w Saint Louis zaczął się wspaniale. Ani jednego remisu w pierwszej rundzie, walka do upadłego na każdym stole, wreszcie same partie, zajmujące, pełne głębi i treści. Znów mam ochotę zżyć się z tymi zawodami, bez względu na to dojmujące poczucie pustki, które zawsze czai się na mnie tuż po pięknych turniejach. Ale zaraz, zaraz, chwilunia. Po Saint Louis będzie trójka muszkieterów z Polski walczyć w PŚ w Baku, Janek Duda jedzie po medal MŚ do lat 20, więc mogę być spokojnego ducha - syndrom odstawienia wielkich szachów raczej mi nie grozi, więc jest o.k.

piątek, 21 sierpnia 2015

Za dwa dni rusza silny open Abu Dhabi Chess Festival! Darek Świercz z 23 numerem startowym!


Oglądam sobie teraz partie z hiszpańskiej drużynówki, gdzie gra przeciwnik Mateusza Bartla w Pucharze Świata, Gabriel Sargissian. Świetny technik, potrafi równorzędnych rywali oszukiwać w końcówkach. Bardzo rzadko przegrywa, gra solidne szachy - zastanawiam się, jak nasz arcymistrz może go spróbować "zawadzić". Chodzi o sposób na Sargissiana. Zagrać jakoś megaaktywnie? Podejrzewam, że można zostać sprowadzonym dość szybko na ziemię, ale powalczyć na jego boisku, technicznie, to również dobrze nie wróży. Strasznie ciężki mecz przed Mateuszem Bartlem. Cała szkoła szachów w Armenii na tym się właśnie opiera, solidność, technika itd. Duch Petrosjana unosi się gdzieś nad głowami tego młodego pokolenia ormiańskich szachistów. Jestem ciekaw scenariusza tego spotkania. Myślę, że czarnymi Mateusz zagra swoją koronną "holenderkę", a białymi "hiszpańską". Choć Sargissian do tego wszystkiego pewnie będzie bardzo dobrze przygotowany. Kurza twarz, no niechże już zacznie się ten Puchar Świata!:)

Szachy to bardzo polityczny sport i nawet jeślibyśmy chcieli robić uniki, destylując szachy, oddzielając je od sytuacji międzynarodowej zabrniemy bardzo szybko w ślepy zaułek. Bo tutaj na przykład Magnus Carlsen w Soczi i jego bardzo trudna marketingowa sytuacja,  gdzie groźba nadszarpnięcia jego wizerunku zawisła nad nim niczym gradowa chmura, wiecie o co chodzi. Zobaczcie jak to jest, teraz sukces, lub jego brak zależy od tego, czy uściśnie się odpowiednią, czy też mniej odpowiednią dłoń.

 Za kilka tygodni rozpocznie się Puchar Świata w stolicy Azerbejdżanu, Baku (to miasto leżące na takim małym cypelku). I co? Generalnie rzecz ujmując Azerbejdżan z Armenią jest w stanie wojny. Na granicy stacjonują wojska, co pewien czas dochodzi do wymiany ognia, a sprawa dotyczy Górskiego Karabachu. W to zamieszana jest oczywiście Rosja, a sam teren jest militarnie bardzo gorący. Fakt, że do stolicy Azerbejdżanu przyjadą Ormianie, jest zjawiskiem historycznym - nie ma co się bać tego stwierdzenia, bo nie jest zbyt daleko idące. Może nie dojdzie do różnych skandali o podłożu politycznym, bo to zakłóciłoby przebieg tego, ważnego dla szachistów turnieju.

Polityka, polityka i szachy. To wielka otchłań, której jeszcze nikt do końca nie ogarnął, na przykład w formie książki. To byłby bestseller. Jestem pierwszym czytelnikiem takiej pozycji. No to może teraz wy troszkę pomęczcie wasze szare komórki i napiszcie, co mogłoby się znaleźć w takiej książce z pogranicza polityki i szachów. Na małe dziełko 300 stron średnim drukiem tutaj nie ma szans. Tomisko musiałoby mieć tych stron ze 600 i to drobnym drukiem.

Polacy jadą (albo już tam są!) do Abu Dhabi. Skład turnieju silny. Darek Świercz ma 23 numer startowy, jest jeszcze Jacek Stopa, Zbyszek Pakleza oraz Daniel Sadzikowski, ale oni z rankingami w okolicach 2500 elo są na liście początkowej na bardzo odległych pozycjach. Do wygrania gruba kasa, zerknę, chwileczkę... mam - 12 tys. dolarów za pierwsze miejsce w turnieju Masters! Robi wrażenie, pobudza wyobraźnię, prawda? Nie nabawmy się tylko oczopląsu - bo tutaj turniej w Abu Dhabi, w U.S.A Magnus i reszta wielkich mocarzy, potem Janek Duda i trójka naszych w Pucharze Świata. Ciężko to będzie wszystko ogarnąć i jak siebie znam uczepię się jednego, bo podzielna uwaga to dla mnie towar dość ekskluzywny.


czwartek, 20 sierpnia 2015

Zmiana w drabince turniejowej Pucharu Świata na trzy tygodnie przed rozpoczęciem zawodów!


Powiedzcie mi, w której szanującej się organizacji, na 21 dni przed rozpoczęciem jednej z najważniejszych imprez sportowych zawodnicy z dnia na dzień ustawiani są w sytuacji petentów, którzy muszą akceptować wszelkie niedogodności? Kilka dni temu, opierając się na stronie FIDE, podałem przeciwników Polaków, niestety, moje wynurzenia straciły cokolwiek na aktualności.

 Drabinka turniejowa, w swej nowej odsłonie pojawiła się na stronie federacji i, nie wiem, czy mam się w to na nowo zagłębiać, czy czekać na kolejne zmiany. Szachiści pod egidą FIDE zupełnie nie mają stabilności. Wszystko to jest jedną wielką improwizacją, a to ma przecież wpływ na motywację do treningów, wreszcie na same wyniki. Szachiści jak szachiści, a szachistki? Te, wiedzą mniej więcej tyle, że nic nie wiedzą. Nie mają informacji, gdzie zagrają, kto tam będzie, jak będzie wyglądał kolejny cykl pretendencki. Przecież arcymistrzowie, arcymistrzynie ze ścisłego topu to profesjonaliści i tego samego wymagają, czy też chcieliby wymagać od organizacji, której podlegają, spotyka ich jednak coś innego. I cóż z tego przyjdzie, że sobie o tym popiszemy, pogadamy, przedyskutujemy sprawę? Niewiele z tego wyniknie poza chwilową ulgą w okolicy przepony. Dobra, nie mam dziś ochoty wypruwać sobie flaków nad tą, nierozwiązywalną, przynajmniej na razie, kwestią. Patrzymy w kierunku tej nowej tabelki.

Mateusz Bartel dostał Gabriela Sargissiana: solidnego, grającego mocno, dobrze technicznie Ormianina. Ciężkie granie przed naszym zawodnikiem. W typach bukmacherzy wskazaliby zapewne na przeciwnika Polaka, jako zwycięzcę, mówiąc: "z lekkim wskazaniem na...". Ale Mateusz jest nieobliczalny, jeśli strzał mu wyjdzie, będziemy się dalej cieszyć jego obecnością w PŚ. Okazuje się, że teoretycznie może dojść do meczu Roberta Kempińskiego z Mateuszem Bartlem w rundzie trzeciej. Obaj musieliby ograć - Robert - Wietnamczyka, którego wymieniłem ostatnio (tutaj nic się nie zmieniło) potem pewnie aktualnego Mistrza Rosji Jewgienija Tomaszewskiego. Mateusz Bartel po ograniu Sargissiana musiałby wysłać po bilety powrotne MVL  albo Kubańczyka  Ortiz Suareza Isan Reynaldo.

Radek Wojtaszek dostał Hindusa Lalitha Babu. Słyszałem, ale niewiele o nim wiem - ranking pod 2600 elo. Potem Artemiev lub Surya Ganguly - poprawcie mnie, jeśli się mylę, to nie Ganguly był z Radkiem w sztabie Ananda w jednym z meczów? Jeśli tak, to taki mecz będzie niezwykle trudny dla obu graczy. Dalej na przykład Fier albo Gelfand.

Mam nadzieję, że już nic się nie zmieni i będzie można tę tabelę uważać za wiążącą. Wysłuchałem ostatnio w radiowej "Jedynce" wywiadu jednego z redaktorów z Adamem Dzwonkowskim o szachach. Zawsze się trzęsę cały jak słyszę pytania, w dość lekkim, powiedziałbym ironicznym tonie, typu - "ile jest pionów", "ile figur na szachownicy", lub "która figura jest najważniejsza". Jakoś sensowniej się zrobiło i redaktor lekko spoważniał, gdy doszło do pieniędzy i zarobków arcymistrzów elity itd. Generalnie nie mogę znieść tego niepoważnego tonu tych, którzy próbują się czegoś o szachach dowiedzieć. Szachy w Polsce taki mają właśnie PR u tych, którzy w szachy nie grają. Podobna dyskusja, na przykład w Rosji byłaby nie do pomyślenia. A w eter idzie.

 Za parę dni Magnus i reszta elity. Ostrzę zęby i przebieram już nogami. Piękne szachowe tygodnie przed nami!


poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Polacy poznali rywali rundy pierwszej Pucharu Świata w Baku!


Znana jest już drabinka Pucharu Świata, który za niecały miesiąc rozpocznie się w Baku, stolicy Azerbejdżanu. Zanim jednak zaproszę was na krótką, przedturniejową analizę, muszę wyrzucić z siebie inną rzecz, która gdzieś tam we mnie tkwi i nie daje mi spokoju. Mianowicie, przeczytałem niedawno na Facebooku wpis Michała Krasenkowa, dotyczący kolejnego, bardzo nieciekawego posunięcia FIDE. Chodzi o to, że światowa organizacja szachów już nie udostępnia na swojej stronie rankingów i statystyk szachistów - do tego mają wgląd tylko ci, którzy zechcą się zarejestrować. Michał Krasenkow pisze na Facebooku takie zdanie:

"It looks like the question of FIDE closing free access to rating data on its website is not interesting for chess players, journalists etc. No protests, nothing. Do you not see the damage to the promotion of chess?!"

 Ja widzę jedno, przede wszystkim. Jeśli nie zmienią się ludzie u sterów światowych szachów, czeka nas jeszcze niejedna "miła" niespodzianka z ich strony. Szans na to, że w FIDE nastanie normalność, według mnie, nie ma. Jedyną szansą, byłoby stworzenie równie silnej (A nawet silniejszej!) równoległej organizacji, pod auspicjami, której szachiści walczyliby o tytuły, nagrody, medale itd. To jest niezwykle istotne, by została zachowana ciągłość - bo rewolucja spowodowałaby, że szachiści przez bardzo długi okres czasu (trudno określić jaki), zanim sprawy wróciłyby do normy, marnowaliby swoje najlepsze lata. To dlatego zapewne w takich sprawach większość szachistów siedzi cicho, chce sobie grać, być zapraszanym, wygrywać itd. Z drugiej strony środowisko szachistów nie jest zbyt prężne, to ludzie z różnych środowisk, mający często sprzeczne interesy.

 Jest ciężko, bo za sterami szachów światowych są ludzie, którzy wywodzą się z ciemności. Nie wierzę w zakrojony na szeroką skalę bunt szachistów, którzy są dość specyficzną grupą. Kto mógłby podjąć się tej straceńczej misji? Michał Krasenkow ubolewa, że tak niewielu ludzi ta sprawa wzruszyła. O szachach światowe media mówią relatywnie mało. Po tej zmianie tematów szachowych będzie jeszcze mniej. Chciałbym powiedzieć arcymistrzowi, że mnie to wszystko leży na sercu, że mnie skręca, gdy przypominam sobie, kto nami rządzi, co to są za decydenci. U szachistów nie ma rewolucji, może to i dobrze, bo po rewolucji zawsze pozostają zgliszcza, ale, że tak niewielu walczy metodą stopniowych zmian, ewolucji, jest bardzo smutne.

A teraz już szachy w czystej postaci. Jest już drabinka kojarzeń Pucharu Świata w Baku. Analizujemy. Radek Wojtaszek zagra z Kubańczykiem Isanem Reynaldo Ortizem Suarezem, jeśli dobrze literuję i odmieniam tę wieloczłonową nazwę. Ranking Kubańczyka nie przekracza 2600 elo. Chłopak jest do przeskoczenia, no ale wiadomo, wiadomo, Puchar Świata i jego specyfika! Jeśli Radek go ogra spotka się z dobrze nam znaną perłą z Syberii, Artemiewem lub Rafaelem Laeitao z Brazylii. Jeszcze dalej, gdyby się powiodło, czekają na Wojtaszka tacy przeciwnicy jak - Gelfand, jakiś Australijczyk  Illingworth, Julio Granda Zuniga i... Fier! Tak, tak - ten sam Fier, który wysłał ostatnio naszego arcymistrza po bilety powrotne na lotnisko. Oczywiście Radek zagra z jednym z tej czwórki, pod warunkiem, że sam wytrwa na posterunku.

Robert Kempiński trafił na  Ngoc Truong Son Nguyena z Wietnamu, okolice 2650 elo. I dalej pewnie Żenia Tomaszewski, który w Mistrzostwach Rosji kosi wszystko równo z trawą w tym momencie. Dalej już nie patrzmy.

Naprzeciwko Mateusza Bartla usiądzie Igor Łysyj, Rosja, ranking 2673 elo. Potem, jakby się udało to Chińczyk Yu Yangyi - potężny gracz, potężny ranking. Dalej to, na przykład i Karjakin może być.

Trwa potężna praca analityczna, czyli szukanie dziury w całym, lub igły w stogu siana. Kto ją znajdzie, ma większe szanse być w rundzie drugiej i następnych. No to co? Zaczynacie ze mną odliczanie do Pucharu Świata?


niedziela, 16 sierpnia 2015

Aleksiej Szyrow wygrywa RTU OPEN! Polacy bez rewelacji!


Nie chciałbym, żebyście mi wytykali, że piszę o pogodzie, że w pogodynkę się bawię, ale ostatnimi czasy to pogoda właśnie warunkowała praktycznie wszystko. Zrobiło się chłodniej, da się myśleć, łatwiej się pisze, a to podstawa! 

O Szyrowie napisałem, że to wciąż klasa, choć jego gwiazda powoli zachodzi. Po tym turnieju powiem tak: jeśli mamy do czynienia z zachodzącą gwiazdą szachowego firmamentu, to jest to zachód iście spektakularny. Kto wie, może Szyrow jeszcze przez wiele lat będzie nas pozytywnie zaskakiwał? Wiek jego (rocznik 1972 - to facet po czterdziestce) wedle różnych teorii wskazywałby, że z wysokiego "C" nie będzie mu dane zbyt wiele razy zagrać, ale... sami popatrzcie, poanalizujcie. Ranking - ponad 2700 elo, a po tym turnieju zysk prawie 10 punktów elo, to w dalszym ciągu jest wielki arcymistrz. Runda ostatnia to prawdziwy klasyk w wykonaniu Łotysza - przez szachownicę przeszedł biały szkwał, przeciwnik nie załapał się na posunięcie numer trzydzieści i więcej. Wspaniałe gratulacje dla legendarnego szachisty!!

 Polacy nie są chyba zadowoleni ze swojego startu, oczywiście poza młodzieżą, która w osobach Igora Janika i Kacpra Zochowskiego wykonała kawał dobrej roboty. Największe szanse na dobry wynik miał Bartosz Soćko, który spotkał się w ostatniej rundzie z reprezentantem Kazachstanu Rinatem Jumbaevem. Polak przegrał ten mecz i został dosłownie podmieniony przez przeciwnika na trzecim miejscu, które zajmował w rundzie ósmej. Generalnie wszyscy zanotowali lekkie, lub poważniejsze straty rankingowe. Mateusz Bartel był na poligonie doświadczalnym przed PŚ i, choć finiszował dobrze, to start ogólnie miał zły. Pomyślałem nawet:" A niech się teraz wystrzela z tego wszystkiego złego, niech w PŚ zagra dobrze, błyśnie formą!" W przypadku innego zawodnika miałbym większe obawy, jednak fakty są takie, że start w Rydze nie może mu dawać pewności siebie w zbliżającym się turnieju. Pewność siebie w Pucharze Świata to atut cenniejszy od złota, platyny i wszystkiego innego, drogocennego. Pewność siebie, plus stabilne nerwy, tylko z takiej mieszanki cech własnych, można spróbować coś tam upichcić...

Najlepiej wypadł Darek Świercz. Cieszę się, choć miejmy świadomość, że pierwsza dziesiątka ugrana na szachistach przeciętnych, z których żaden nie był posiadaczem rankingu ponad 2500 elo, wreszcie lekka strata rankingowa - to nie zwiastuje przełamania...

Czekam na wrześniowe bitwy Polaków. Radek Wojtaszek, Robert Kempiński, Mateusz Bartel i Janek Duda - to na nich spocznie moja uwaga. Piękne wrześniowe batalie nas czekają, a jeszcze wcześniej, elitarny turniej Sinquefield Cup 2015 r. z ekstraktem najgłębszej myśli szachowej XXI wieku, z Mistrzem Świata, Magnusem Carlsenem, który po ostatnim turnieju musi udowodnić, że jest Mistrzem! Czy można chcieć więcej?


czwartek, 13 sierpnia 2015

Polscy szachiści z wizytą u Aleksieja Szyrowa w Rydze! Po pięciu rundach trzech liderów, a za nimi aż czterech Polaków!


Nie macie litości nad zwierzętami, oj, nie macie! Od dwóch tygodni z okładem, żyjemy w tropikalnym klimacie, zdychamy, dogorywamy, szukamy cienia, a wy tu na mnie, żeby pisać, pisać. Niech będzie wasza racja :). Piszmy, więc.

 Do Rygi wybrali się nasi szachiści w sile, mniej więcej, plutonu. Szachy to gra wojskowa, więc i terminologia wojskowa jest jak najbardziej na miejscu. Wczoraj Kamil Dragun powalczył z gospodarzem tej imprezy A. Szyrowem i nie był nawet przez moment gorszy. Remis z tym zawodnikiem to fajna laurka. Szyrow grał zawsze mega - interesujące szachy. Jego książka "Ogień na szachownicy" bardzo dobrze odzwierciedla jego podejście do partii szachów, jego styl gry. Choć Gospodarz z Rygi czasy swojej świetności ma już za sobą, to jednak będzie groźny do samego końca swoich występów za szachownicą. Wydaje się, że ten fantastyczny arcymistrz nie zamierza odpuścić. To właśnie on, wraz z Robertem Hovhannisyanem oraz Maximem  Chigaevem  lekko urwali się od głównego peletonu. Pół punktu to niewiele i jak śpiewa Anita Lipnicka z zespołu Varius Manx - "Wszystko się może zdarzyć".

 Przecieram oczy ze zdumienia, patrząc na występ Igora Janika, naszego juniora, który ma trzy wygrane, dwa remisy i zysk rankingowy w okolicach 100 pkt. elo. To jakiś kosmos! Już niebawem zagra z utalentowanym szachistą młodego pokolenia, Kaydenem Troffem ze Stanów Zjednoczonych. I to jest pierwszy smaczek. Gra Darek Świercz. Chciałbym bardzo zobaczyć go, pozostawiającego za sobą ten ogromny kryzys, zastój, który od jakiegoś czasu spowolnił jego karierę. Mateusz Bartel słabiutko, jak na razie, ale może się odkuje - w końcu jest jeszcze parę rund do końca.

A nam wypada szykować się powoli do Pucharu Świata, który zostanie rozegrany w Baku. Zagra Radek Wojtaszek, Robert Kempiński oraz grający w Rydze, Mateusz Bartel. Jakoś nie martwię się specjalnie słabszą postawą Bartla w Rydze (może jeszcze odmieni swój los w tym turnieju!), to zawodnik, u którego brak formy dziś, nie oznacza jej braku jutro. Ten szachista może wystrzelić: albo z armaty wielkiego kalibru, albo... w ogóle nie odpalić. Puchar Świata to specyficzny turniej. Od samego początku stąpa się po polu minowym - jedno potknięcie, jeden raz postawisz stopę w nieodpowiednim miejscu i już spieszysz na lotnisko rezerwować bilet powrotny. To turniej, w którym system nerwowy zawodnika jak nigdzie, odgrywa decydującą rolę. Jak będzie - zobaczymy! Za kilka tygodni czeka nas wielka uczta, na którą już teraz was zapraszam!