niedziela, 10 września 2017

Polacy już poza Pucharem Świata! Magnusa Carlsena odprawia z kwitkiem Bu Xiangzhi!


To było jak zderzenie ze ścianą. Twarda, nie zważająca na niczyje względy rzeczywistość, dopadła naszych reprezentantów na Pucharze Świata w Tbilisi w tak wczesnej fazie turnieju. I jest już koniec. Duży zawód stał się udziałem wszystkich bez wyjątku - począwszy od samych zainteresowanych, na szerokiej rzeszy kibiców skończywszy. Aspiracje Polaków z pewnością były znacznie wyższe, tymczasem przygoda z Pucharem Świata zakończyła się, zanim zdążyła na dobre się rozkręcić. Adrenalina w moim układzie krwionośnym pracowała ledwie na pół gwizdka - to nie był jeszcze moment, abym czuł się za jej sprawą niczym astronauta na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To był start i krótki, rwany lot nad ziemią, zakończony przymusowym lądowaniem. Tak wyglądał dla mnie tegoroczny Puchar Świata.

Teraz, gdy nasi są już "w szatni", myślę, że mogę zagrać w otwarte karty prezentując moje przed-turniejowe prognozy, ale te bukmacherskie, czyli przewidywania, na które, że się tak wyrażę, postawiłbym pieniądze. One, oczywiście, różniły się od życzeń kierowanych przeze mnie do Polaków, grających w stolicy Gruzji. Jako kibic, chciałem cieszyć się tymi zawodami do końca - teraz z pewnym trudem mobilizuję się by siąść o trzynastej, odpalić transmisję, choć turniej w dalszym ciągu jest zajmujący.

I tak - Kacper Piorun - sądziłem, że Chinka była w jego zasięgu, kalkulowałem, że zwiedzanie pięknego Tbilisi zakończy się dla niego na rundzie drugiej, czyli na konfrontacji z Lewonem Aronianem. Tak. Brałem też pod uwagę, że bardziej doświadczona na arenach międzynarodowych Chinka może położyć kres jego grze w Pucharze Świata w rundzie pierwszej, jednak piszę teraz o wynikach "max", jakich oczekiwałem od polskich zawodników. A więc - tutaj moja chłodna, nie kibicowska ocena, znalazła potwierdzenie w rzeczywistości.

J. K. D -  sądziłem, że na Iwanczuku jego start może się zakończyć. Rozumowałem nawet, co się potwierdziło, że legendarny arcymistrz ze Lwowa zechce odpuścić sobie klasyk, chcąc rozstrzygnąć sprawę awansu w partiach granych tempem przyspieszonym, w których jest piekielnie mocny.

Szachowy myśliciel ze Lwowa. Foto: Anastasia Karlovich.

Radkowi Wojtaszkowi dawałem limit górnego pułapu - konfrontację z Magnusem Carlsenem, bo jego miałby na swej drodze dużo później. Pierwszą przeszkodą dla Wojtaszka, którą realnie analizowałem był Swidler, choć i tak sądziłem, że nasz reprezentant powinien go, choćby w rapidach, przebić. Jak widzicie, moje bukmacherskie oceny najbardziej rozjeżdżają się z rzeczywistością na występie naszej pierwszej szachownicy. To, czego chciałem dla naszych, nie wymaga głębszego wywodu - wiecie to wy, wiem ja, wiemy wszyscy.

J. K. D przeszedł dość lekko do rapidów mając świadomość, że czeka go potwornie trudna batalia z aktualnym mistrzem świata w tej dyscyplinie. Genialny Lwowiak to cwany lis, który największego przeciwnika ma... w sobie samym! Jeśli jednak na płaszczyźnie czysto mentalnej wszystko u niego zagra, jeśli głowa jest ta, nie ma dla niego barier nie do pokonania.
Pierwsza partia rapidów była zjawiskowym starciem dwóch indywidualności. Iwanczuk wybrał solidny "caro-cann", debiut, w którym czarne zwykle mają szanse na przejęcie inicjatywy gdzieś w okolicach końcówki, oczywiście przy niedokładnej grze białych. Fantastyczny był ten menuet czarnego króla - jego odważny spacer po całym terytorium roszady aż na skrzydło, droga powrotna, a potem klasyczne wejście do gry w centrum (nasz arcymistrz nie mógł wykorzystać tej, dopuszczalnej w tym układzie ekstrawagancji). Janek zrewanżował się w końcówce niezwykle rzadkim, opartym na pacie motywem wściekłego hetmana. Pewnie w tym momencie grupa najbardziej oburzonych wież skontaktowała się z prawnikiem, konstruując przeciwko mnie pozew zbiorowy za kradzież nie rzecz hetmana ich koronnej sztuczki, jednak hetman (taka byłaby moja linia obrony w sądzie) właściwie to jest kobietą, jedyną damą na szachownicy, a ta to dopiero potrafi się wściec! Żarty, żartami. To takie trochę dworowania przez łzy. Partia była piękna, Janek bronił się genialnie - jednak to Iwanczuk wygrał całą batalię w rapidach i gra dalej. Janek, pocieszam się, zginął po walce i z nie byle kim. Odpadł z klasą w przeciwieństwie do, na przykład, Demchenko z Rosji, który podarował Kramnikowi awans do kolejnej rundy bez walki, kompromitująco się podkładając. Komentujący ten turniej Sergiej Szypow podczas transmisji dziwił się Demchence i zastanawiał się po co właściwie ktoś z taką motywacją przyjeżdża na PŚ. Też zadaję sobie podobne pytanie. Generalnie PŚ dla części sportowców tam grających, był turniejem, który ich przerósł. Niektórzy nie znaleźli wystarczającej motywacji, by w PŚ zaprezentować się choćby przyzwoicie.

Radek Wojtaszek - mój największy zawód tego turnieju. Choć żaden z trójki arcymistrzów nie usatysfakcjonował mnie swoim występem, bo nie mógł, to muszę skonstatować, że po Radku Wojtaszku spodziewałem się, choćby z racji względnie korzystnej drabinki, znacznie więcej.  W dogrywce z Oniszczukiem doszło do klasycznej sytuacji w tym specyficznym turnieju - jeden błąd w grze drugiej, przy remisie w pierwszej, zadecydował o wszystkim. PŚ to turniej diametralnie różniący się od "szwajcarów", gdzie błędy nie zawsze są takie ostateczne, apokaliptyczne. Tam można gonić, udanie finiszować po niemrawym starcie. W PŚ krótka chwila słabości oznacza definitywny koniec turniejowej przygody.

W Tbilisi nie grają już naprawdę najlepsi - Carlsen, Karjakin, Anand. Krajakin odpadł z D. Dubovem, arcymistrzem, którego kiedyś skrytykowałem za krótkie remisy w decydujących momentach turnieju Aeroflot. Tutaj ograł byłego Pretendenta co jest dużym sukcesem, partii jednak nie widziałem, wszak byłem skoncentrowany na grze Polaków.

D. Dubov foto: Maria Emelianova.

Przegrana Ananda z Kowaljowem z Kanady jest niemałą sensacją. "Vishy" to żywa legenda współczesnych szachów. Był na szczycie nie jeden raz, początek XXI wieku, jego pierwsza dekada należała do niego. Teraz z każdym upływającym rokiem jego szanse, by jeszcze raz zamieszać na szczycie stopniowo będą malały. "Vishy" to w szachach wielka osobowość, osiągnął w tym sporcie wszystko. Teraz ciśnienie jest już inne - to czas, w którym może się ale nie musi, choć profesjonalizm w dalszym ciągu jest jego wizytówką.

A propos ciśnienia - po powrocie Polaków do kraju, te jest znacznie mniejsze. Sam turniej jest niezwykle ekscytujący, jednak gdy grali Polacy o 13 - tej dosłownie dopadałem ekranu laptopa, aby kibicować. Teraz ten turniej po prostu śledzę.

To był kolejny rok, w którym Polacy w PŚ, będącym turniejem-przepustką do kandydackiej kołówki nie zaistnieli. Czy w przyszłym roku, czy w ogóle kiedykolwiek, zobaczymy Polaka w Turnieju Kandydatów? Najwięcej szans na to ma Janek Duda, który jest wschodzącą gwiazdą szachów światowych. Przed Radkiem Wojtaszkiem też jeszcze kilka lat prób - ten rok jednak, obaj, co piszę z niekłamanym smutkiem, muszą spisać na straty.


21 komentarzy:

  1. Po co Magnus grał w tym turnieju? Przeciez udzial w meczu o MŚ ma gwarantowane jako mistrz swiata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carlsen zagrał, bo jeszcze nie ma w kolekcji Pucharu Świata.

      Usuń
  2. Myślę, że dla JKD najważniejsze teraz to wykorzystać większą ilość posiadanego czasu na przygotowanie debiutowe, a czołówkę światową zacznie regularnie ogrywać. Sam Iwańczuk powiedział po partii z nim, że to "very tough opponent", "bright future before him".

    Robert M

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bym się nie przejmował, PŚ to loteria - trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski z porażki w jednej partii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Standardowy komentarz który można odczytać na rożnych forach to coś w stylu "Polacy nic się nie stało ....". Otóż nie. Stalo się to ze czołówka światowa pokazała nam "gdzie raki zimują", i że trzecia drużyna Mistrzostw Świata to łut szczęścia. W sporcie tak jest ze czasami szczęście sprzyja słabszym i tak było w Drużynowych Mistrzostwach Świata. Nie wiem czy Jan Krzysztof Duda miał na tych zawodach trenera (sekundanta ?) ale popełnił kardynalny błąd rezygnując z walki o wygraną w klasyku szybkimi remisami. Co sobie myślał ? Że jest lepszy w rapidach od aktualnego mistrza świata w szachach aktywnych? Remis czarnymi w drugiej grze po 16 posunięciach gdzie wszystkie bierki były na szachownicy to kpina z kibiców. Jak się chce być w czołówce światowej to trzeba umieć wygrywać nie tylko białym kolorem. JKD w wywiadach twierdzi że chce być Mistrzem Świata, ale żaden wielki szachista w historii nie zdobyłby tego tytułu gdyby tylko białymi grach na wygrana a czarnymi na remis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słuszna uwaga co do strategii JKD na mecz z Iwanczukiem. Nie zgodzę się natomiaqst co tego, że 3 miejsce na DMŚ to łut szczęścia. Na to miejsce Polska reprezentacja zasłużyła patrząc oczywiście przez pryzmat składów grających tam drużyn. Polska okazała się 3 siłą tego turnieju. Gdyby na DMŚ stawiły się w najmocniejszych składach drużyny takie jak USA czy Indie pewnie reprezentacja zajęłaby niższe miejsce. Brak kilku silnych rywali to nie łut szczęścia, ale obniżenie poziomu i Polacy na tych DMŚ z lekko zaniżonym poziomem zasłużyli na podium.

      Nosaj

      Usuń
    2. Zgadzam się z tobą Nosaj, brąż Polaków na DMŚ był absolutnie zasłużony i o szczęściu nie ma tu mowy.

      Usuń
  5. Krzysku,
    czy jest szansa na jakies wypowiedzi naszych zawodnikow nt. ich wystepu w Pucharze? Kolejne pytanie - takze do forumowiczow - czy wiemy cos o planach startowych Bialo-Czerwonych? Za chwile zaczyna sie bardzo silnie obsadzony Isle of Man, ale tam nikogo z nich nie widzialem. A potem..?
    Radek B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://pzszach.pl/2017/09/11/wojtaszek-i-piorun-o-swoich-wystepach-w-ps/
      Tutaj są wywiady Mateusza Bartla z Wojtaszkiem i Piorunem!

      Usuń
  6. Witam - nie zgodzę się z opiniami "PŚ to loteria" oraz że "nie grają już naprawdę najlepsi" - powim tak : jakby naprawdę byli najlepsi to by grali - fakt to specyficzna formuła ale nie wymyślona na miejscu tylko znana zawodnikom dużo wcześniej a więc...trzeba umieć się dostosować kto nie umie z zawodnikiem o rankingu mniejszym o 100 punktów wygrać w dwupartiowym pojedynku to chociaż niech go nie przegra - nieprawdaż????

    OdpowiedzUsuń
  7. No to Carlsen przegrywający białymi z chińczykiem Bu odpadający po trzeciej rundzie powinien natychmiast ustąpić z tronu. Przy okazji trochę urasta w moich oczach wynik JKD przegrywającego z Iwańczukiem dopiero po 4 dogrywce. Kramnik odstrzelony w klasyku Giri też.

    AJK

    OdpowiedzUsuń
  8. A cóż to za nobilitacja, że przegrał dopiero po 4 dogrywce? Skoro 2 partię klasyczną zremisował w debiucie. Jakby na szybkich remisach doszedł do Armageddonów to mielibyśmy skakać z radości? Osobiście bardziej kibicuje tym, którzy każdą partię klasyczną grają o zwycięstwo. W rapidach już w wielu partiach nawet Stockfish głupieje i skacze z kwiatka na kwiatek. Raz +1, raz
    -1. Magnusowi od czasu do czasu zdarzają się wpadki, ale przynajmniej próbuje grać ciekawe partie. Dziś ćwierćfinały i po 1 h 2 na 4 partie zakończone remisem. Szkoda, że nie wszystkie, może organizatorzy coś by zmienili w regulaminie.

    Nosaj

    OdpowiedzUsuń
  9. Mecz Karpova z Kasparovem multum remis ów i mecz trwający kilka miesięcy. Głosy by coś zrobić bo to za długo trwa. Ostatni mecz o mistrzostwo świata - 2 rozstrzygnięcia i przegląd remisów w partii hiszpańskiej. I też czytałem że coś trzeba zrobić bo to nie atrakcyjne. Puchar Świata i prawie same remisy... Carlsen owszem grał bardzo ciekawe szachy ale to się też skończyło jakoś tak rok temu. Przecież on już dawno nic nie wygrał. Głównie remisuje swoje partie (nie mam na myśli meczy z zawodnikami 2400-2599 :) ). Toważystwo szachistów elitarnych (pierwsza 10-15) też głównie gra turnieje gdzie grają głównie między sobą i najczęściej remisują. Nuda. W ogóle te szachy klasyczne to nuda...

    Zauważyłem też taką dziwną tendencję że jak grają nasi to muszą wszystkich pokonać albo zaraz zaczyna się szeroko pojęte rozliczanie. Trzecie miejsce drużynowo - przypadek. JKD gra jak równy z równym z Iwańczukiem i odpada dopiero po entej dogrywce - słabo, mało ambitnie. Co tam że nie potrafili tego samego pokazać Kramnik i Giri - tamci grali super a JKD słabo.

    Ajk

    OdpowiedzUsuń
  10. Towarzystwo miało być

    AJK

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak nuda to proszę nie oglądać. Dla tych co rozumieją szachy remisy są równie ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale po co te nerwy od razu :D
      Wydawało mi się, że w telefonie "klepnąłem" opcję odpowiedź, ale chyba nie, skoro moje komentarze nie wylądowały tam gdzie chciałem.

      Pisząc: "No to Carlsen przegrywający białymi z chińczykiem Bu odpadający po trzeciej rundzie powinien natychmiast ustąpić z tronu." odnosiłem się do:

      "jakby naprawdę byli najlepsi to by grali - fakt to specyficzna formuła ale nie wymyślona na miejscu tylko znana zawodnikom dużo wcześniej a więc...trzeba umieć się dostosować kto nie umie z zawodnikiem o rankingu mniejszym o 100 punktów wygrać w dwupartiowym pojedynku to chociaż niech go nie przegra - nieprawdaż????"

      W moim komentarzu chciałem zauważyć, że nawet mistrz świata czasem nie potrafi wygrać z zawodnikiem o rankingu ponad 100 punktów mniejszym.

      "Przy okazji trochę urasta w moich oczach wynik JKD przegrywającego z Iwańczukiem dopiero po 4 dogrywce. Kramnik odstrzelony w klasyku Giri też."

      "Anonimowy15 września 2017 14:24

      A cóż to za nobilitacja, że przegrał dopiero po 4 dogrywce? Skoro 2 partię klasyczną zremisował w debiucie. Jakby na szybkich remisach doszedł do Armageddonów to mielibyśmy skakać z radości? Osobiście bardziej kibicuje tym, którzy każdą partię klasyczną grają o zwycięstwo."

      Ale w czym problem. Chodziło mi tylko o to, że skoro dużo bardziej doświadczeni i utytułowani zawodnicy nie poradzili sobie z Ivańczukiem to dla mnie (subiektywna ocena - przecież Pan może mieć inne zdanie) wynik Dudy trochę urasta i nie będę traktował jego wyniku w kategoriach słabego występu. Zresztą jeszcze niedawno w sieci można było przeczytać komentarze, że Dudzie brakuje chłodnej głowy, że za bardzo stara się grać o zwycięstwo w każdym meczu.

      Pisząc "Mecz Karpova z Kasparovem multum remis ów i mecz trwający kilka miesięcy. Głosy by coś zrobić bo to za długo trwa. Ostatni mecz o mistrzostwo świata - 2 rozstrzygnięcia i przegląd remisów w partii hiszpańskiej. I też czytałem że coś trzeba zrobić bo to nie atrakcyjne. Puchar Świata i prawie same remisy... Carlsen owszem grał bardzo ciekawe szachy ale to się też skończyło jakoś tak rok temu. Przecież on już dawno nic nie wygrał. Głównie remisuje swoje partie (nie mam na myśli meczy z zawodnikami 2400-2599 :) ). Toważystwo szachistów elitarnych (pierwsza 10-15) też głównie gra turnieje gdzie grają głównie między sobą i najczęściej remisują. Nuda. W ogóle te szachy klasyczne to nuda..."

      odnosiłem się do: "Dziś ćwierćfinały i po 1 h 2 na 4 partie zakończone remisem. Szkoda, że nie wszystkie, może organizatorzy coś by zmienili w regulaminie."

      I chciałem tym tylko zaznaczyć, że na pewnym poziomie, remisy będą głównymi wynikami partii szachowej. Przecież na każde bardzo dobre posunięcie jest bardzo dobra obrona i wtedy remis jest nieunikniony.

      Pozdrawiam, AJK


      Usuń
    2. Myślę, że Puchar Świata będzie ewoluował w stronę pomysłu Kasimdżanowa, czyli po remisowej partii klasycznej będzie rozgrywana partia szybka, a w razie dalszego nierozstrzygnięcia - partia błyskawiczna. Jeśli po tych partiach nadal będzie status quo, to... armageddon. Po każdorazowym remisie następowałaby zamiana koloru bierek.
      Atutem tego pomysłu jest brak asekuranctwa "białych", ponieważ remis będzie skutkował grą "czarnymi" w następnej partii.
      Piotrek Parda

      Usuń
  12. Panie Krzysztofie, czytając wywiad z Kamilem Mitoniem :"Gdyby udało się w kraju wskrzesić wielkość Polanicy Zdroju, która kiedyś tradycyjne gościła wielki gwiazdy, to byłoby coś." pomyślałem czy nie udałoby się zorganizować za pośrednictwem stron www takiego turnieju? Po prostu ogłosić zbiórkę, nawet na sprowadzenie jednego dwóch zawodników z czołówki /może Iwańczuka, Jobavę/ na wielu stronach zaprzyjaźnionych /facebook, inne/ z jakąś kwotą minimalną wpłaty, która pozwalałaby na dostęp do pełnego serwisu turnieju, wywiadów itp itd ?? A może najwięksi sponsorzy byli by jakos na tych stronach reklamowani /mam na myśli firmy sponsorujące/ to luźny pomysł może naiwny, proszę o ocenę szans?
    tzbych

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się to mało prawdopodobne. Wydaje mi się, sprowadzenie takiego zawodnika 2700+ to wydatek równoznaczny z całą obecną pulą nagród turnieju w Polanicy. Już nawet na ostatnich kołówkach "arcymistrzowskich" nie kojarze zawodników 2600+. A jeden zawodnik to za mało? Z kim on tam będzie grał? z mistrzami międzynarodowymi?

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam.Ja sie tam nie znam na szachach(niewiele ponad 1400 elo i dwójka),ale jak widze wynik i gre w ME Uniwersyteckich np.partie Lysyj Igor- Daskalov Dimitar,czyli hehe 2667 vs 2064 i wynik 0-1 , to zaczynam mieć watpliwości :),pewnie nie tylko ja sie nie znam ...Pozdraiam - Jaworzno 1431

    OdpowiedzUsuń