środa, 17 maja 2017

Przed Indywidualnymi Mistrzostwami Europy w Mińsku!


Posucha zbliża się do końca. Choć faktem jest, że w obecnych czasach fani, całkowicie zaprzedani naszej dyscyplinie tzn. śledzący każdy turniej, zbierający wszystkie ważniejsze wyniki i tak mogą, jeśli chcą, nie odrywać się od transmisji z turniejów, których na całym świecie jest wielka mnogość. Na mojej stronie siłą rzeczy muszę przeprowadzać selekcję i pisać o rzeczach naprawdę ważnych. Wychodzę z założenia, że szachiści, którzy pragną być z wynikami różnych turniejów na bieżąco i tak wiedzą gdzie je znaleźć, dla tych z kolei, którzy nie siedzą do końca w szachach relacje ze zdarzeń mniej znaczących mogą być po prostu mało ciekawe. Wreszcie, na koniec: autor tych słów - też człowiek - lubi pożyć swoim życiem, oddając się innym niż szachy przyjemnościom (na przykład długim wiosennym wędrówkom po lasach!) za co nie można do niego mieć pretensji ;). Jednak czas względnego spokoju ma się ku końcowi, gdyż od końca maja aż do samych wakacji będziemy kibicować naszym reprezentantom, którzy na początku pojadą do Mińska na IME, a potem zagrają w elitarnych Drużynowych Mistrzostwach Świata w Chanty-Mansyjsku.

Niestety, nie znam odpowiedzi na wasze pytania dotyczące absencji kilku naszych czołowych graczy na tak ważnym turnieju jak IME. Fakty są takie, że zagrają ci, którzy nie znaleźli czasu by wystąpić w Mistrzostwach Polski. Z kolei nie zobaczymy w Mińsku tych, którzy najważniejszego turnieju w Polsce nie ominęli.

 Nasi szachiści najczęściej decydują się równolegle grać i studiować co wydaje się, z punktu widzenia optymalizacji szans w dalszym życiu, wyborem jak najbardziej logicznym. Przynajmniej w naszym kraju. Przyczyn takich a nie innych wyborów upatrywałbym w niewydolnym systemie finansowania profesjonalistów szachowych w Polsce. Ścieżka polskiego szachisty, który zamyśla zostać zawodowcem nie jest łatwa już od samego początku, a wszystko rozbija się o pieniądze. Jestem zdania, że w Polsce utalentowany zawodnik, pochodzący z rodziny nisko sytuowanej ma niewielkie szanse, żeby w tym sporcie zaistnieć - jemu rodzice nie sfinansują wyjazdów, trenera, całej infrastruktury potrzebnej, by od samego początku z niczym nie odstawał od reszty. Po prostu rodzice nie dadzą rady, choćby zaharowali się na śmierć. W Rosji dla najlepszych są bardzo duże stypendia, zawodnicy dostają mieszkania, aby być blisko dużych miast gdzie są najsilniejsze kluby z fantastycznymi pedagogami i trenerami. Warto brać na to poprawkę przy ocenie naszych młodych szachistów z ich rówieśnikami z innych krajów, którzy otrzymują nieporównywalnie większą pomoc. W innych krajach duży talent ma szanse na tzw. "awans społeczny", u nas nic nie jest pewne i trudno się dziwić, że młody człowiek chce mimo wszystko spaść, jak kot, na cztery nogi, gdy przygoda szachowa nie do końca mu się uda. Nie chciałbym, żebyście zarzucili mnie teraz komentarzami, jak to jest źle itd. Jest źle bo sami nie bierzemy sprawy w swoje ręce. Nasza dyscyplina jako sport nie olimpijski nie otrzymuje dużych środków z budżetu państwa, o sponsorów też jest bardzo trudno bo nie jesteśmy aż tak medialni jak siatkówka, czy piłka nożna. Jednak gdy usiłuję rozmawiać o tym, abyśmy spróbowali się sami współfinansować (a jesteśmy jednym z najliczniejszych związków w Polsce!), to spotykam się w najlepszym razie z niechęcią. Centralny Rejestr Szachistów liczy ponad 70 tys. członków. Gdybyśmy zapłacili rocznie "na szachy" 50 zł, zakładam, że połowa z tego by zapłaciła (bo tam są i dzieci) to z prostych obliczeń wynika, że mamy na koncie około 2-3 mln złotych! Byłoby co podzielić? Stać nas by było na wiele więcej? Pewnie, że tak! Ale to jest czyste fantazjowanie nie mające umocowania w rzeczywistości. W naszym indolentnym, bardzo mocno roszczeniowym środowisku coś podobnego nigdy nie przejdzie. I tak - Asia nie dostanie laptopa i pozostanie przy swoim starym ledwo już ciągnącym, Kamilek nie pojedzie na MŚ bo samolot za drogi, Honoratka pozostanie przy swoim trenerze, którego za chwilkę przeskoczy, bo na lepszego szkoleniowca nie dostanie pieniążków. Nie. Nie piszcie mi, proszę nic w związku z tym wyżej akapitem - niech każdy sam w duchu sobie tę sprawę przemyśli, mnie nie odpowiadając.

Miało być o IME w Mińsku i teraz będzie. Bardzo cieszę się na start Janka Dudy, który, mam nadzieję pomyślnie zakończył maturalną przygodę. Wiele sobie obiecuję jeśli chodzi o jego występ. Sądzę, że rzuci się zgłodniały gry na swoich rywali i wreszcie zagości w klubie 2700 +. Sądzę, że obecność Janka w tym klubie jest kwestią czasu, jestem też zdania, że stanie się to już w tym roku! Według mnie, Janek ma papiery na pierwszą dwudziestkę świata. Przemawia za tą prognozą jego fenomenalny talent oraz wiek. Przecież Janek ma jeszcze tyle lat, by się szlifować! Zobaczymy jak mu pójdzie w Mińsku - osobiście jestem pełen najlepszych przeczuć. O reszcie naszych reprezentantów trudno się wypowiadać - w każdym razie będzie komu kibicować za niecałe dwa tygodnie. Zagra Darek Świercz, Mateusz Bartel, Olek Miśta, Jacek Tomczak, Daniel Sadzikowski a nawet Bartłomiej Macieja. Nie wiem jak wy, ale ja biorę na celownik Janka Dudę w szczególności - jestem bardzo ciekawy jego występu po dłuższej przerwie. Tuż po IME w Mińsku elitarna drużynówka w Chanty-Mansyjsku przykuje naszą uwagę. To będzie turniej marzenie. Polskie drużyny wśród najlepszych zespołów świata! Zapolujemy (z wzajemnością) na: Chińczyków, Rosjan, Ukraińców, szachistów U.S.A, Indii, Turcji, Norwegii i Egiptu. To będzie wielka uczta dla nas, kibiców, jednak preludium do tego wspaniale zapowiadającego się turnieju będzie miało miejsce 29 maja w Mińsku. Piszcie więc o waszych prognozach. Analizujmy składy, oceniajmy szanse Polaków - przed nami pełen emocji, szachowy czerwiec!! 



66 komentarzy:

  1. Haha, chwyciło mnie za serce określenie "szachistów U.S.A". Przykra prawda, wobec której jesteśmy bezbronni. Pierwsza trójka: Nakamura, Caruana i So, absolutny Top na świecie, zostali ściągnięci do reprezentacji Stanów Zjednoczonych kuszącą ofertą wsparcia finansowego i medialnego. Jestem zaskoczony, że jeszcze nie ruszyli tą drogą szejkowie, a Arabia Saudyjska nie ma reprezentacji na poziomie średniego rankingu 2750 Elo.
    Oczywiście, jeśli chodzi o Janka Dudę oczekiwania są wielkie, ale pamiętajmy, że ostatnie pół roku to przygotowania do matury, nie zaś turniejów. Nie będę zaskoczony, jeśli na IME będzie grał jeszcze trochę niemrawo. Po takim ataku informacji z różnych dziedzin, będzie potrzebował miesiąca czy dwóch, żeby się z tego otrząsnąć i wyrzucić z głowy informacje, które prawdopodobnie nigdy mu się już nie przydadzą (nie chcę zostać uznany za osobę sceptycznie nastawioną do wszechstronnej wiedzy, ale od czasu matury jeszcze nie przydało mi się liczenie delty- choć wzór w głowie na wszelki wypadek pozostał).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Nakamurę, to znalazł się w Stanach w wieku lat dwóch. Trudno założyć, że już wtedy został skuszony ofertą wsparcia finansowego.

      Usuń
    2. A Caruana urodził się w Stanach. Ma podwójne obywatelstwo. Do Europy wyjechał na kilka lat, żeby się podkształcić.

      Usuń
  2. O ile w pełni zgadzam się z tym, że przebicie przez JKD bariery 2700 to tylko kwestia czasu i to raczej bliższego niż dalszego, to jednak nie zgadzam się z tezą że jak wygłodniały rzuci się w najbliższym turnieju na przeciwników i rozszarpie wszystkich. Po kilkumiesięcznej nieobecności (albo sporadycznej obecności) będzie raczej w fazie roztrenowania i trochę będzie potrzebował aby wszystko razem pozbierać w świetnie funkcjonującą całość. Ja daję mu jakieś 2-3 m-ce na powrót do przedmaturalnego poziomu gry.
    MAT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy MAT jak to będzie ja się przede wszystkim cieszę, że wreszcie widzę chłopaka za dechą.

      Usuń
  3. Panie Krzysztofie a może Pan się orientuje czy szachiści w innych krajach płacą składki do swoich związków szachowych.
    Yoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie wiem Yoda, ale dość łatwo można się tego dowiedzieć.

      Usuń
    2. Trochę poszperałem i wygląda na to że w Rosji jest roczna składka członkowska dla szachistów.
      Yoda

      Usuń
    3. W Wielkiej Brytanii także! Wiem, bo mam styczność z tamtejszym światem szachowym od 2008 roku.

      Usuń
    4. Wiesz, już mniejsza o to, czy w innych krajach jest składka roczna - wystarczy spojrzeć na inne związki w Polsce, sportowe, czy inne jak wędkarstwo, myślistwo. Opłaty roczne z tytułu przynależności do związku wynoszą na przykład wędkarstwie 210 zł ulgowa 120 zł (to są składki okręgowe!). Składka na Polski Związek Łowiecki 357 zł, ulgowa dwie stówy. Tak to wygląda. Rozwala mnie ta nasza mentalność biedaków - gdzie nie pojadę na turniej słyszę tylko, że dzieci nie mają tego, tego tamtego. Tam nie pojechały, tu nie zagrały bo za drogo, przy trenerze zostały bo tańszy, sprzętu nie mają. A tak naprawdę sami robimy z siebie biedaków. Ja piszę o marnym 50 zł. Zobaczyłbyś jaka byłaby jazda gdyby nie daj Boże ktoś chciał taką opłatę wprowadzić! Gdybyśmy płacili i mieli wgląd na co poszła kasa byłoby inaczej ale z czym do ludzi - to jest jakieś dziwne środowisko, poważnie, bywałem w wielu innych ale coś takiego tylko szachach spotkałem.

      Usuń
    5. Wiesz ja kocham szachy i chcę na nie płacić, raz w roku stać mnie i sądze każdego wydać te kilkadziesiąt złotych i mając świadomość na co to daje. Nikt ode mnie nic tutaj nie chce, nikt nic nie wymaga. Mówią, że już opłaty są jak gram za ranking coś tam jeszcze, ale ja to de facto płacę na siebie, za siebie. Ja chciałbym ogólnej opłaty, która mnie by nie dotyczyła, a poszła na dzieci na przykład, na ich wyjazdy, lapki, programy do treningów sesje itd. Nie zdajesz sobie sprawy ile można byłoby zrobić za takie jednorazowe 50 dych od każdego członka raz w roku. Ale wiesz co by było jakby to wprowadzono? Ludzi by pouciekali, zapłaciłby co setny. Ja nie potrafię rozmawiać z tym narzekaczami, rozwala mnie to, zaraz bierze mnie taka złość, że mam ochotę skończyć gadkę. Sorki ale bardzo się różnię pod tym względem od reszty.

      Usuń
    6. Z drugiej strony...
      Opłaty za wpisowe na dużych turniejach są całkiem pokaźne. Mówisz, że płacisz za siebie, ok. I tak w niższym openie dużego turnieju w Polsce (nie będę przytaczał jakiego) wpisowe na osobę 140 zł. gra 150 osób, syma wpisowego wynosi 21000 zł. 1 nagroda 1200 zł, nagrodę dostanie 15 osób, przy czym ostatnie nagrody są po 200 zł. Średnio nagrody wynoszą 500 zł, a więc w skali turnieju 7500 zł. Reszta na opłacenie sędziów i do związku? Oczywiście, że nie. Jeszcze na wynajem sali. Koniec końców wychodzi na to, że turniej sponsorują sobie sami gracze biorący w nim udział.

      Usuń
    7. Sponsorują sobie sami. Tak. A wędkarzowi ktoś sponsoruje wyjazd na tydzień nas Sołę na pstrągi? No i tak jak piszesz moglibyśmy dalej lecieć jak to jest źle do dupy i w ogóle. Po co mi te gadki, co z tego wyjdzie? Wpisujesz się w typowy nurt narzekactwa i tyle. Ja wyraźnie mówię co bym chciał, a ty jak to jest źle. No to nie jeździj grać, nie płać nic nikomu i już.

      Usuń
    8. Gram czysto rekreacyjnie, średnio 1 turniej rankingowy w roku, a czasem żadnego (bo na tyle pozwalają mi urlopy), muszę sobie oczywiście do niego dopłacić, ponieważ nie należę do żadnego klubu szachowego. Dojazdy, kwatera. Kompletnie nie w moim interesie jest sponsorowanie innych :). Ja na nic nie narzekam Panie Krzysztofie, tylko mówię jak jest. Natomiast prawda jest taka, że kariera szachowa 70-80 % szachistów kończy się na wieku juniorskim, kiedy to dzieciaki grają w ramach hobby. Wielu rodziców płaci składki do klubów co miesiąc. Po co im dodatkowa opłata roczna na nie wiadomo jakie cele? To tak jakby człowiek, który zapisał się na pierwszy w życiu kurs tańca miałby dodatkowo uiścić opłatę do Polskiego Związku Tańca Sportowego. Składki można wprowadzić owszem, ale dla profesjonalistów i półprofesjonalistów. To już znacznie mniej osób. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłby podatek od nagród finansowych do PzSzach. Pozdrawiam. Proszę się nie irytować.

      Usuń
    9. Nie irytuję się bo w sumie nie ma o co kruszyć kopii i tak się nic nie zmieni i w tej kwestii jestem straszliwym defetystą. Piszesz o dojazdach, kwaterach ja to wszystko rozumiem, też płacę, no ale jak można nie płacić? Trzeba sobie odpowiedzieć czym są dla nas szachy, czy je kochamy, czy jest to tylko jakieś miłe dla nas zajęcie. Każda pasja hobby kosztuje, zbieranie autografów piłkarzy, znaczki, modelarstwo, tenis ziemny. Ja jadąc na zawody nie mam tak, że liczę i rozpamiętuję tylko gram. Opłata roczna byłaby na ściśle określone cele - po wpłatach pełna lista kto wpłacił, kwota jako całość i nawet plebiscyt wśród szachistów na co przeznaczyć pieniądze. A byłoby na co - na lepsze hotele w turniejach mistrzowskich, gdzie dzieci nie grałyby w warunkach urągających ludzkiej godności, na sprzęt, trenerów, wyjazdy zagraniczne (dopłaty) pod koniec roku dostajemy listę i co do grosza mamy wyszczególnione, na co nasza kwota poszła w tym roku. Bardzo bym się cieszył wiedząc, że dajemy sobie radę samopomagamy, mamy moc. A teraz co? Mam ci opowiedzieć historie dzieci, opowieści mam tych dzieci do mnie, jak nie pojechały grac na ważny turniej zagraniczny bo nie uzbierali kasy, kwestując nawet? Wiesz jak mnie jest przykro jak słyszę takie historie. Ja jestem bardzo emocjonalny - a wtedy, jak takie coś słyszę czuję się najgorzej jak można bo totalnie bezsilny. Takcy jesteśmy biedni ze nie stać nas wyłożyć stówkę czy 75 zł na rok? Naprawdę tak jest źle z nami? Nie wierzę, że dzieci z rodzin najniżej sytuowanych grają w szachy, raczej nie. Te nie mają na takie frykasy. Przeciętna grających dzieci to rodziny taka jak ja, że można by było zgodzić się na taką składkę i cieszyć, że jest dużo więcej pieniedzy, a nie wiecznie , nie ma, nie ma, nie ma. To są żenujący rozmowy, bo to wymaga zmiany nastawienia, mentalności takiej bardziej jaqk mają Amerykanie, gdzie nie że sie nie da czegoś zrobić, ale po prostu "to trzeba zrobić!". My tylko smęcimy na tych turniejach, tyle już tego słyszałem a wszystko to ta sam zdarta płyta. Tylko odpowiedz - co z narzekactwa wynika, no co?

      Usuń
    10. Panie Krzysztofie my szachiści płacimy składki wyższe niż wędkarze, grzybiarze, piłkarza i inni. My składki płacimy w postaci wpisowego na turniejach szachowych i w skali roku wynosi to sporo pieniędzy. Zadam panu pytanie, czy wędkarz jak idzie na ryby to płaci wpisowe?

      Karol

      Usuń
    11. Oczywiście, ze się płaci. To co podałem to opłaty okręgowe, tylko na twoją okolicę, dalej płacisz, na łowiska specjalne płacisz, sprzęt, zanęty, przynęty, za każdym wyjazdem płacisz. Przeciętny wędkarz jest zdecydowanie bardziej aktywny od szachisty, jest w roku około kilkudziesięciu razy na wyjazdach - to są kilkuset złotowe wydatki. Trudno porównywać do nich szachistów, którzy zagrają w 3-4 klasykach w roku, a niektórzy we dwóch i paru rapidach za 20 zł od osoby. Nie taki był jednak sens mojego akapitu.

      Usuń
    12. Wprowadzenie składek indywidualnych z jawnym rozliczeniem na co zostały wydane uzbierane pieniążki byłoby milowym krokiem dla rozwoju szachów w Polsce. Szczególnie tych juniorskich. Problem jest to że wiele działań obecnych włodarzy nie jest do końca transparentne. Stąd może wynikać duża niechęć środowiska do ponoszenia dodatkowych kosztów.
      Yoda

      Usuń
    13. A to druga sprawa - transparentność. Środowisko niczemu nie jest chętne. Wielu ma roszczeniowe podejście - chcieliby wszystko za tanio, a najlepiej za darmo i to w dobrej jakości. Niestety, tak się nie da. Ja jestem za opłata roczną każdego, kto chce być w szachach. Pieniądze poszłyby na wiele pożytecznych rzeczy, ale jeszcze raz powtarzam - to się nie uda i szkoda czasu tracić na dyskusję.

      Usuń
  4. Co innego śledzenie wyników turniejów, a co innego partie szachistów z polskiej czołówki. O grze Polaków w zagranicznych rozgrywkach informacje są kiepskie, łatwo przegapić kibicowanie naszym. Dzisiaj na przykład Wojtaszek, Piorun i Gajewski grają we French Top 12. Tylko kogo to obchodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście kogoś tam obchodzi. Śledziłem partie naszej trójki i muszę przyznać, że widoki są marne. Od lat kibicuję Gajewskiemu, ale ostatnie lata , z małą przerwą na Memoriał Najdorfa, to droga przez mękę. Piorun też marnie, a Wojtaszek solidnie i nic ponad to. Ciekawe co pokaże Bartel, bo o JKD się nie boję. Wygłodniały grania będzie jak młody wilczek.
      pozdrawiam Konserwa

      Usuń
    2. Takie informacje powinny być na stronie PZSzach.
      Yoda

      Usuń
    3. Od lat śledzę partie naszych czołowych szachistów, oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem reprezentantów. Tym razem trener roku Soćko z tych, którzy byli dostępni [ Świercz odmówił ? ] wybrał najlepszych. Niestety, ale w tej chwili ci najlepsi nie gwarantują wysokiego poziomu. Jestem wręcz przekonany, choć bardzo chciałbym się mylić, że trójka Bartel, Piorun, Gajewski sprawi, że będziemy cierpieć drodzy kibice. Drużynowe Mistrzostwa Świata to nie Olimpiada, gdzie gra się systemem szwajcarskim i po przegranym meczu dostaje się słabszego przeciwnika. Tutaj słabych przeciwników nie ma, choć niektórzy wystawili swoje drugie lub nawet trzecie składy, co niestety znacznie obniża rangę tych mistrzostw. Wczoraj Gajewski i Piorun pokazali co może nas czekać, a za chwilę pokaże Bartel. Na IMP zagrał słabo i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie będzie lepiej.Oczywiście ja najbardziej się cieszę z powrotu JKD. Choć w tej maturalnej przerwie udało mu się w Bundeslidze ograć Wojtaszka, a w innej partii zademonstrować jak się matuje gońcem i skoczkiem , bez straty nawet jednego tempa.
      pozdrawiam Konserwa

      Usuń
    4. Konserwa podzielam twoje obawy, oglądam te partie śledzę uważnie i sądzę, czego naszym nie życzę, że tam rozstaniemy rozbici, rozpadnie się wszystko w drobny mak.

      Usuń
    5. Jest gorzej niż myślałem. Juniorska, gafa pioruna i już po 14 pos 0-1.Gajewski dziś nie gra , co nieco nam zaoszczędzi negatywnych emocji.Najwyraźniej wczoraj ktoś się bardzo zdenerwował w jego francuskim zespole. Jutro Piorun zapewne podzieli jego los. Tylko co, jeżeli jeden z nich będzie musiał grać.Jezus, Maria- jak odpowiedział Bogdan Smoleń, zapytany o stan gospodarki PRLu.
      pozdrawiam Konserwa

      Usuń
    6. Konserwa, a co powiesz o Radoslawie? Czy chce mu się grać w szachy, czy tylko liczy kasę zarobioną na szachach?

      Usuń
    7. Robię sobie przerwę, no bo tak się nie da. Kiedy grają Piorun albo Gajewski to boję się , ze zaraz któryś strzeli gafę, a kiedy gra Wojtaszek to boję się, że zaraz zgodzi się na remis i jak widać moje obawy zawsze się spełniają.

      Usuń
    8. za trzy tygodnie grają z Chinami Rosją i kilkoma innymi pakami - to się nie uda. Sorki. Tak uważam.

      Usuń
  5. Czy widzieliście partię Kacpra Pioruna z 2 rundy ligi francuskiej? Białymi już po 14 ruchach mógł poddać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak widzę, oglądam na żywo - to jest jakieś żenua, idę na rower bo ładna pogoda na dworze.

      Usuń
  6. Informacje powinny być na stronie PZSZach, ale praktyka wskazuje, że na stronie PZSZach ukazuje się informacja dopiero wtedy, gdy wcześniej ktoś napisze na blogach. Jakby w PZSZach czytali blogi i reflektowali się dopiero jak przeczytają, że też powinni umieścić taką informację. Dlatego w kwestii informacji o turniejach i występach naszych liczę bardziej na blogi niż na oficjeli.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tymczasem za oceanem:
    #Stefan
    Dzisiaj przeczytałem na wiadomym blogu:W ostatnim czasie można zauważyć niebywałą progresję wyników arcymistrza Wesley So, od 2014 roku reprezentującego barwy USA.

    Niedawno So wygrał mistrzostwa kraju i zostawił w pokonanym polu m.in Caruanę oraz Nakamurę. Na aktualnej liście rankingowej FIDE zajmuje znakomite 2 miejsce za mistrzem świata Carlsenem: link.

    Swoje sukcesy turniejowe So zawdzięcza przede wszystkim świetnie opracowanemu repertuarowi debiutowemu, który został odpowiednio przygotowany do jego stylu gry i jest szeroki tematyczne (białymi gra 1.e4, 1.d4, 1.c4, 1.Sf3). http://www.blog.konikowski.net/2017/05/21/ciekawa-partia-348/

    Tymczasem w czasopiśmie MAT w bodajże ostatnim numerze można przeczytać:
    "Niebywałą progresję osiągnięć miał w ostatnich kilku miesiącach W.So. Warto zapoznać się z JEGO opinią na temat pracy nad szachami: ""Obecnie w czasie turniejów nabrałem pewności siebie. Wynika to z całkowicie innego podejścia do szachów. Teraz wydaje mi się, że znalazłem właściwy kierunek. Poprzednio spędzałem ZBYT WIELE CZASU PRZY KOMPUTERZE. Na przykład traciłem zbyt wiele czasu na analizy debiutów i nie mogłem tego wykorzystać w partii. Wiele godzin przy komputerze bardzo źle wpływa na poziom gry, ponieważ staramy się zapamiętać zbyt wiele wariantów. Od pół roku mam trenera W. Tumakowa. Zajmujemy się przede wszystkim końcówkami i partiami czołówki światowej w tym Kasparowa i Karpowa""

    Kto wie lepiej So czy Konikowski".

    AK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może jest tak, że obaj wiedzą lepiej. Może to ,, zbyt wiele czasu spędzone przy komputerze " procentuje dopiero teraz, a uzupełnione innymi elementami przygotowania , doprowadziły So niemalże na sam szczyt. Dlatego jego stwierdzenie, że zbyt wiele czasu poświęcone na pracę z komputerem źle wpływa na poziom gry należy przyjąć z przymrużeniem oka. To jest chyba tylko taka zasłona dymna, element gry psychologicznej z potencjalnymi przeciwnikami.Przy tak wyrównanym poziomie czołówki światowej każdy element przygotowania ma swoje znaczenie. Także każda minuta spędzona przy komputerze. Kiedy ja kupiłem swój pierwszy komputer , uzbroiłem go w swój pierwszy program grający i zacząłem z tym trochę pracować, to w ciągu roku mój ranking wzrósł o około 200 punktów. Podobny progres zanotowało nieco później kilku moich znajomych. Myślę, że z arcymistrzami jest podobnie, a że poziom jest znacznie wyższy , to taki progres wynosi około 100 punktów. Wywiady z czynnymi szachistami na temat ich przygotowania , należy brać w nawias, bo żaden z nich nie zdradzi całego swojego warsztatu. Tak samo jak w analizowanych partiach nie pokaże tego, co najważniejsze.
      pozdrawiam Konserwa

      Usuń
    2. Już pobieżna analiza debiutu z dzisiejszej partii Wojtaszka pokazuje, że nie marnuje on zbyt wiele czasu przy komputerze tak jak So. Bo gdyby marnował to zamiast standardowego 13. Ge3, zagrałby znacznie silniejsze Gg5, a chwilę potem zamiast błędnego 15.Sc2 , b3 lub f4. Tak to jest z tymi komputerami. A teraz idę kibicować, żeby to choć zremisował, a przy tak dużej różnicy klasy być może to wygra.
      pozdrawiam Konserwa

      Usuń
    3. 13 to było Bf2
      Ja też jak widać jestem "mundry" bo se siedzę przed kompem i patrzę co komp mi zapoda

      Ale niezależnie od tego szkoda czasu na Wojtaszaka, szału nie będzie chyba, że ma coś wcześniej przygotowanego jak z Mame...
      Dziś straciłem dwie czy trzy godzinki bo śledziłem partię a trzeba było wyjść i nie gapić się jak sorka w gnat

      Usuń
    4. Sądzę, że w przypadku So rację ma pan Konikowski pisząc, że ma świetnie przygotowany repertuar debiutowy, bez którego nie miałby po prostu co szukać wśród elity - po prostu nie trafiłby tam nie mając świetnego debiutu. Debiut jest w przypadku arcymistrzów, a szachistów elity kluczowy i ich praca polega przede wszystkim nad pracą nad debiutem. So mówi, że zmienił nastawienie, a może po prostu odpoczął i dało mu to świeżość do wygrywania. Inną sprawą jest debiut na poziomie do 2200 tam jego rola jet praktycznie żadna - cóż z tego że ktoś coś zapamięta i odstuka (pod warunkiem ze przeciwnik nie zmusi go do myślenia wcześniej bo sam nie będzie pamiętał) jakiś wariant jak i tak wszystko potem spartoli? W mojej karierze jak i moich licznych kolegów niezwykle rzadko zdarzało się złapać kogoś na wariant u mnie od 2003 roku mniej więcej z pięć razy a i tak potem męczyłem się bo nie wiedziałem co z tym zrobić. Pracowałem bardzo nad debiutem i nic mi to nie dawało w tym sensie ze nikt nic nie umie dobrze na tym poziomie i grane było zawsze co innego. Teraz wiem, że znacznie lepiej potrenowac taktykę, fizycznie się wzmocnić, uzyskać odpowiednie nastawienie. Do wielu turniejów już tak podchodziłem i wyniki miałem lepsze. Lepiej na moim poziomie sie wyspać dobrze i zagrać 1.d4 i w drugim 2.b3 nawet niż ćwiczyć do północy coś co i tak na desce nie stanie. W przypadku So to są dokładne antypody tego co my amatorzy robimy czyli debiut debiut i jeszcze raz debiut.

      Usuń
    5. Ale Pan Konikowski nigdy nie trenował zawodnika o rankingu 2400+, nie mówiąc już o 2700+; pisze książki dla amatorów, więc po co głosi te dyrdymały, że niby debiut jest najważniejszy.
      Przecież sam Pan pisze, że debiut do poziomu 2200 nie ma większego znaczenia i lepszy efekt da np. rozwiązywanie kombinacji niż uczenie się debiutów.
      Czołówka światowa, a także krajowa doskonale wie co robić bez porad amatora JK.

      Usuń
    6. Proponuję każdą wypowiedź, na dowolny temat i z dowolnym zaprezentowanym stanowiskiem kończyć sformułowaniem "A poza tym i tak uważam, że Pan Jerzy ma rację". Wówczas oszczędzimy sobie jałowych dyskusji o anonimach, czy wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi.
      A poza tym i tak uważam, że Pan Jerzy ma rację :)
      MAT

      Usuń
    7. Trenował, czy nie trenował w przypadku zawodników elity, czy tych, którzy chcą się zajmować szachami profesjonalnie od juniora, uważam, że ma racje bo bez perfekcyjnego repertuaru debiutowego nie ma szans na progres. Prawda ta działa, ale w przypadku tych właśnie ludzi - dla takich amatorów czy pół amatorów z 2300 ślęczenie nad debiutami na nie wiele się zda. Jest to o tyle niepraktyczne, że mało kto będzie w stanie podjąć ewentualnie dyskusję, a nawet potem jeszcze trzeba po prostu grać i to silnie grać. Nie podoba mi się, że krytykujecie to co ktoś mówi z uwagi na to, że z nim nie sympatyzujecie. Ja może i nie sympatyzuje ale nie mam najmniejszych problemów przyznać mu rację jeśli też tak uważam.

      Usuń
    8. Że nie darzę go sympatią - pewnie tak. Acz absolutnie nie było tak od początku. Jeszcze ze 2 lata temu miałem o nim zdanie podobne do Pana Krzysztofa Kledzika, czyli spory szacunek. Do czasu kiedy postanowiłem się zalogować i brać udział w dyskusjach forumowych, które wydawały mi się zbyt jednostronne. Od tego czasu JK skutecznie pracował na zmianę mojej opinii o sobie samym, blokując moje komentarze niezgodne ze swoją narzuconą linią redakcyjną. I co ważne w sytuacji gdy ani jego, ani nikogo innego nie obrażały. Po prostu niejednokrotnie punktowały różne nieprawdy, brak logiki, czy sprzeczności w stawianych na tamtym blogu tezach. Były odmienne, więc najpierw pojawił się zarzut że wprowadzam zamęt, a później nastąpiła cenzura moich wpisów. A teraz już powszechnie wiadomo że to multinikowanie i wcale nie prowadziłem dyskusji z szerokim gronem osób o zaskakująco zbieżnych poglądach tylko po prostu z małżeństwem Konikowskich. Za co zatem miałbym ich szanować?
      Od jakiegoś czasu wcale nie krytykuję zatem jakichś poszczególnych poglądów, tylko raczej obśmiewam całą tą sytuację.
      A poza tym uważam, że Pan Jerzy ma rację :)
      MAT

      Usuń
    9. MAT znam twoją historię od początku do samego końca. Dlatego ja nie komentuję tam, bo nie ma to najmniejszego sensu. Najgorzej jest gdy trzeba przejść do konkretów, na przykład gdy kiedyś polemizowałem z nimi, że mamy słabe książki, większość jest po prostu nie przetłumaczona, dziesiątki bestsellerów, debiutówek ze świecą szukac po polsku, nie ma całych systemów. Zacząłem wyliczać podawać konkrety, to komentatorzy tam oczywiście na początku święte oburzenie, że jak śmiem, że nieprawda bo są książki po polsku dobre. Choć j nie napisałem że nie ma bo jest ich trochę, ale masa ważnych nie jest po naszemu. Winy tu nie ma nikogo konkretnego - jeśli coś tłumaczysz to musisz wiedzieć ze sprzedasz, a u nas średnio idzie ta sprzedaż dlatego nikt tego nie robi. Poza tym młodzież zna angielski już nieźle i tam wszystko znajdzie i kupi. To jest mniej więcej taka próbka. MAT przeca wiedziałeś z kim idziesz do tanga pisząc tam, więc chyba nie byłeś zdziwiony zakończeniem twojej historyjki? Czy mimo wszystko byłeś zaskoczony? Ja, choć kibicowałem ci po cichu, od początku wiedziałem, że podjąłeś się straceńczej misji...

      Usuń
    10. No widzisz MAT - akurat masz świeżą bułeczkę za strony Pana Konikowskiego. Cytują mnie, ale jak - zerknij. Jest zacytowana tylko część mojej wypowiedzi, gdzie przyznaję rację właścicielowi bloga i tu stop następuje gdy piszę, że znaczenie debiutu dla amatorów jest niewielkie, bo to przecież nie pasuje do "ogólnej linii". To jest kompletnie wyjęte z kontekstu, użycie wycinka tekstu, który potwierdza ogólnie panujące tam przekonania, co prawda jest podane całe źródło wypowiedzi ale nie o to przecież chodzi. Nie może być żadnych odcieni znaczeniowych, jest tak a tak i koniec. Dlatego szkoda na te polemiki czasu, ja naprawdę mam wiele innych ciekawszych zajęć niż brnięcie w ten bezsens.

      Usuń
    11. Ooo już przeczytali mój powyższy tekst i dodali resztę. Jednak udało mi się uchwycić ten moment. Nie zdążyłeś tego zobaczyć MAT!

      Usuń
    12. Pamiętaj, że wszystko co napiszesz może i zostanie użyte przeciwko Tobie nawet po zdeformowaniu wypowiedzi! W tym się specjalizuja na blogu Jerzego Konikowskiego.
      Amen

      Usuń
    13. Skoczek2, czyli Jerzy Konikowski (bez przypisania Skoczkowi2 imienia i nazwiska nikt nie uwierzy w tę poniższą bajkę):
      "Jestem współredaktorem tego bloga. Tym się różnie o autora w/w komentarza, że ja cytuje dosłownie istotny fragment wypowiedzi, klarownie przywołując autora i/lub źródło a nie dokonuje przypisania sobie czyjejś wypowiedzi we fragmencie czy nawet w całości, w tym też czyjejś pracy w celach merkantylnych."
      Pocieszające jest, że Jerzy Konikowski zaczyna zachowywać się jak na spowiedzi. Czas już na pokutę. Brakuje tutaj przeproszenia Waldemara Świcia za to, że cieszył się bezpodstawnie, że Waldemar Świć nie jest treneram MASz. Można to sprawdzić na blogu J.K., ale jest to strata czasu, na jego blogu nie ma prawdziwej dyskusji.

      Usuń
    14. Interesujące jest nie to jak dla mnie kto jest tym kimś tylko, że na stronie pretendującej do bycia poważną moderatorem jest osoba niepodpisująca się imieniem i nazwiskiem - po prostu ktoś anonimowy. Nigdy nie pozwoliłbym obsługiwać komuś strony, kto nie ma odwagi napisać kim jest...

      Usuń
    15. Widocznie mają coś do ukrycia skoro Główny Moderator pozostaje anonimowy...

      Usuń
    16. Krzysiek,
      Nie wychwyciłem może właściwego momentu na blogu JK, ale z historii wpisów widać jak to się układało ;)
      Co do mojej naiwności, to w sumie gdy zaczynałem tam pisać to nie do końca spodziewałem się takiego zakończenia. Przede wszystkim nie znałem wtedy wcześniejszych historii (innych komentatorów), gdyż na kilka lat wyłączyłem się z życia szachowego. Tak więc ten rok, czy 2 lata temu wydawało mi się że przecież mam argumenty, że każdy logicznie myślący człowiek zauważy, iż nie są pozbawione sensu, że czasem oni przekonają mnie do swoich racji, a czasem uda mi się przekonać ich... Ale praktycznie za każdym razem byłem "zakrzyczany", a to co się tam działo przypominało kółko wzajemnej adoracji. Takie miałem wtedy wrażenie. Dziś już wiadomo, że piszą tam praktycznie 2-3 osoby pod różnymi nickami, więc zbieżność poglądów staje się oczywista.
      Zauważyłem że jeszcze kiedyś po mnie bodajże niejaki Wojtek próbował podejmować polemiki, ale też mu się szybko znudziło (gdy pewnie kilka razy jego posty się nie ukazały, acz to tylko mój domysł).
      W gruncie rzeczy nie jestem za podziałem środowiska szachowego, bo to niczemu nie służy. Zostałem jednak brutalnie sprowadzony na ziemię i teraz już wiem, że na żadne pojednanie nie ma szans, skoro na blogu JK nawet na dyskusję nie ma szans.
      A poza tym i tak uważam, że Pan Jerzy ma rację :)
      MAT

      Usuń
    17. P.S. Słuszne spostrzeżenie, że blog JK jako jedyny z wiodących blogów szachowych jest moderowany przez anonima (p. Sylwię?). A nawet wśród blogów pomniejszych nie zdarzają się anonimy.
      P.S. 2 - Krzysztof - nie znasz mojej historii od początku do końca bo sporo moich wpisów się nie ukazało, więc nie mogłeś ich przeczytać ;);)
      A poza tym i tak uważam, że Pan Jerzy ma rację :)
      MAT

      Usuń
    18. MAT - do twojego pierwszego P.S. - O jakiej rzetelności może być tu mowa, jeśli w obsłudze, czyli redakcji strony jest osoba, która nie chce się ujawnić, jest anonimem, czyli praktycznie może to być każdy. Nawet marnej jakości gazety w Polsce w stopce redakcyjnej mają osoby podpisujące się imiennie. Według mnie to jest elementarz, ale chyba za dużo po prostu wymagam.
      ad P.S 2 - MAT zostałeś zmielony przez cenzurę dlatego nie znam twojej historii w całości ;).
      Dyskusja, która nie jest li tylko wymianą poglądów (ja uważam tak, a ty tak i koniec!) zakłada pewną otwartość na druga stronę, w tym sensie, że nie widzę tylko swoich racji, ale wątpię w to co ja uważam i jestem sceptyczny w stosunku do tego co ten ktoś mówi. Jeśli mój rozmówca również przyjmie taką postawę mamy do czynienia z fascynującą debatą, która nie wiadomo gdzie nas zaprowadzi i ostatnią ważną rzeczą jest kto ma tutaj rację. Może obaj nie mamy racji, a może obaj mamy? Tam nie ma czegoś takiego - na blogu Pana Konikowskiego odstrasza ta ich pewność co do racji - tam nie ma miejsca na wątpliwości, jest tak, a tak i koniec. Jest ostatnią rzeczą, żeby ktoś tam przyznał rozmówcy rację. Ja na przykład uważam, że to co tam jest pisane na temat debiutów to prawda, ale to jest wyważanie otwartych drzwi, bo to jest tak oczywiste, że nie widzę specjalnych powodów, żeby to międlić od lat. Debiut to podstawa, ktoś kto chce w szachach być profesjonalistą musi mieć profesjonalny debiut. Po co tyle o tym pisać? Co to ma na celu? Przecież to jest oczywistość. Można by długo o tym ale po co? Nie lepiej zwrócić się w stronę szachów, kibicować, cieszyć się naszą pasją?

      Usuń
    19. Mam kilka wpisów, których cenzura nie dopuściła do publikacji na blogu JK np. ten z końcowego okresu, gdy już wiedziałem, jak Ty to określiłeś, z kim poszedłem do tanga;)
      "Ja zajmuję ludziom cenny czas – dobre! I kto to mówi? Mistrz postów z gatunku „ctrl+c, ctrl+v”… (to było o Skoczku2) Człowieku, ja wreszcie ożywiłem ten blog, wreszcie coś się dzieje, wreszcie jest jakaś dyskusja! Przecież wszyscy adwersarze już dawno zrezygnowali z najmniejszych choćby prób podejmowania tu dyskusji i pozostało kilku tylko popleczników. Po tym jak 4-5 osób powie „tak, tak – zgadzam się z poprzednikami” każdy wątek się kończył. Ten jest pierwszym od miesięcy, w którym wreszcie coś się dzieje i gdzie warto zajrzeć do komentarzy, bo trwa wymiana odmiennych zdań
      Spójrz na konkurencyjny blog K.J. (to było o Tobie) – tam są prawdziwe dyskusje i tam aż chce się wchodzić w komentarze. A nie że jak ktoś ma inne zdanie tzn., iż nie ma nic do powiedzenia, nie ma żadnych poglądów i niepotrzebnie zabiera czas…"
      I oni piszą, że cenzurują wyłącznie komentarze wulgarne i obraźliwe. No to powyższy przykład doskonale pokazuje prawdę kogo cenzurują - tych, którzy mają inne zdanie.
      Ale oprócz tego i tak uważam, że Pan Jerzy ma rację :)
      MAT

      Usuń
    20. Albo takie kilka fragmentów, które oczywiście się nie ukazały na blogu JK:

      Ma Pan problem z tym, że moje poglądy są inne niż Pana. A inne niż Pana to żadne. Gdybym nie miał żadnych, to by to Pana tak nie irytowało :P (to był mój komentarz na słowa JK, że nie mam żadnych poglądów i tylko niepotrzebnie mącę)

      Gdyby to wszystko napisała np. p. Zofia Marks, która wychowała Bartka Fiszera ,to powiedziałbym „zdecydowanie Pani metody są lepsze niż stosowane przez MASz i Ci ostatni powinni czerpać z Pani wiedzy i doświadczeń”. Ale w Waszych ustach to tylko słowa, sowa, słowa… (komentarz do Hetmanów, Skoczków i Pionków, krytykujących szkolenia w MASz)

      Przekonaliście mnie. Na tym blogu coś dzieję się wyłącznie dzięki tym, którzy twierdzą „tak, tak, poprzednik ma rację”. Mam nadzieję że jesteście usatysfakcjonowani :) (to kolejny komentarz do tego, że niepotrzebnie tylko wprowadzam zamieszanie, bo beze mnie tam są świetne dyskusje)

      Ale poza tym i tak uważam, że Pan Jerzy ma rację :)

      MAT

      Usuń
    21. MAT - Ale zrozum - dla nich moja strona jest właśnie kwintesencją braku dialogu, dyskusji, to ja potakuję i podlizuję się PZSzachowi, przemilczam prawdę, piszę tylko o tym jak jest pięknie, ładnie i cudownie. A to oni są ci "niepokorni", którzy mają pełny ogląd sytuacji, nie boją się napisać jak jest naprawdę. To wszystko w tej mniej więcej poetyce jest utrzymane. Różnica pomiędzy tam komentującymi a mną jest jedna podstawowa, jest ich kilka właściwie. Uwielbiam się mylić i gdy ktoś mi to jasno wyłoży, chętnie przyznaje mu rację, powiem więcej jestem takiej osobie wdzięczny. Tam nie ma marginesu na pomyłkę, no przepraszam małe przejęzyczenie może się zdarzyć. Zdania tam są mocne, arbitralne, jest tak, a tak i koniec. Stąd pewnie kilku śmiałków w miarę elokwentnych musiało opuścić łamy tamtej strony, gdy udało im się w dyskusji zajść za daleko. Tamtejsze osoby mają raz ustalone poglądy i nie zmieniają ich zasadniczo - nic nie potrafi ich zadziwić, wytrącić z rutyny, zaskoczyć - śpią mocnym snem i jeśli ktoś się pojawi kto ich z tej rutyny klepania jednego i tego samego wytrąci (jak ty czy paru innych) czują się źli. Człowiek siłą budzony prawie zawsze jest zły. Chciałeś ich zmusić do myślenia, zważenia racji, poddania w wątpliwość ich poglądów a to kosztuje wysiłek. Ja na takich ludzi czekam z utęsknieniem na blogu, żeby ktoś mi powiedział - stary , gówno się znasz, co ty pierd... i żeby zdewastował mój tok myślenia ja autentycznie na to czekam. Tam coś co wytąca z rutyny powtarzania jednego i tego samego jest niepożądane. Różnic jest znacznie więcej ale szkoda MAT temu poświęcać tyle czasu, uwierz mi.

      Usuń
    22. Dajcie spokój! Przecież na blogu Jerzego to jest dziecinada. Multinikowanie, cenzura i recycling. I ten mentorski ton jak dla mnie nie do zaakceptowania.Piorun robi źle, Świercz robi źle, Wojtaszek także idzie zła drogą. A skąd takie przekonanie i kto dał prawo Konikowskiemu czy Kledzikowi do rozstrzygania co jest w życiu innych ludzi dobre a co złe?

      Usuń
    23. Oj, okazało się, że jeden z fragmentów przytaczanych przez mnie jako ocenzurowane jednak się ukazał (mea culpa). Oczywiście to całkowicie wyjaśnia ocenzurowanie pozostałych wskazanych jak i kolejnych kilku niewymienionych :P:P
      Btw, polski szachista płacący podatki w Polsce potwierdził tylko zarzucane mu przeze mnie (w na 100% nieopublikowanym poście) mistrzostwo w postach typu ctrl+c / ctrl+v ;)
      Ale spoko, i tak uważam że Pan Jerzy ma zawsze rację.
      MAT

      Usuń
  8. Witam.Krzyśku.wszystko i pięknie i ładnie z Twojej strony,ale warto chyba co nieco o turnieju w Katowicach napisać( 5 turniej przyjazni Polsko - Węgierskiej ).Może trzeba troche uwagi dla tego co mamy pod własnym nosem,a nie tylko salonami(?)żyć?Szachy to też kluby,klubiki,domy kultury, małe i nieco większe turnieje lokalne , a nawet parki ,kafejki itp.Tam też szachowe życie tętni.Poświęćmy od czasu do czasu i temu aspektowi szachowej rzeczywistości troche miejsca.Pozdrawiam - Jaworzno 1402.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pora podsumować V rundę DMF.Wojtaszek- bez formy.Remis białymi z dużo niżej notowanym przeciwnikiem jest jak porażka.O błędach debiutowych pisałem w innym komentarzu. Być może jest to zmęczenie super turniejem. Trzeba jednak zauważyć , że jego zwycięzca był dla swoich przeciwników bezwzględny i w DMR wyczesał ich do zera, a teraz kontynuuje dobrą grę na turnieju FIDE w Moskwie i awansował do elitarnego klubu 2800 +. Dobrą partię rozegrał Piorun. Ciekawe, że z przeciwnikiem którego, pokonał Wojtaszek w dużo lepszej pozycji zgodził się na remis , a tu jak widać gdy się kogoś trochę pogriluje, choćby z rankingiem ponad 2700, to można wygrać, a Wojtaszek nawet nie spróbował.Teraz przykra sprawa- Gajewski. Sześć razy podstawiał partię, a i tak udało mu się zremisował. Moim skromnym zdaniem jego udział w drużynie na DMŚ to grube nieporozumienie i jeżeli trener Soćko podjął decyzję o jego udziale bez żadnej presji to w żaden sposób z takiej decyzji się nie wytłumaczy. Jeżeli jeszcze Bartel będzie w tak marnej formie jak na IMP, to będziemy świadkami wielkiej katastrofy. Jednak o formie Bartela i Dudy dowiemy się niebawem na Mistrzostwach Europy. Już nie mogę się doczekać. JKD znowu w akcji.W ubiegły roku na DMF Duda dostał biały kolor i czesał wszystkich niemiłosiernie, by dopiero w przedostatniej rundzie, dla Dudy ostatniej, przegrać z Krasenkowem. Właśnie to jest jedyna z brzydkich przypadłości naszego młodego arcymistrza, jedna nieudana partia w turnieju, choćby nie wiem w jak dobrej formie by był.
    pozdrawiam Konserwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jutro Wojtaszek - Navara o ile nie mylę się
      chyba, że ktoś inny zagra na 1szych szachownicach

      Usuń
  10. Dziś polski mecz: Duda - Wojtaszek. Duda bliski 2700+, ciekawe jak zakończy się ta partia.

    AJK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powrót Dudy całkiem udany. Choć wyraźnie było widać, że jest nieograny. Po raz pierwszy widziałem jak rozpoczyna partię posunięciem c4. Wcześniej w pojedynczych partiach zaczął grywać d4. Szeroki repertuar debiutowy utrudnia potencjalnemu przeciwnikowi przygotowanie się do partii. Mam nadzieję, że jeszcze we Francji JKD przekroczy 2700, a brakuje mu do tego trochę więcej, bo w podawanym rankingu jest niepoliczona przegrana z Almazim w Bundeslidze.Potrzebne są trzy wygrane partie.
      pozdrawiam Konserwa

      Usuń
  11. Jak nie we Francji to pewnie na mistrzostwach Europy. AJK

    OdpowiedzUsuń
  12. Wojtaszek-Navara... no i "pomyliłem się"

    Navara odpoczywa albo stchórzył ale przed Vachier-L. który gra na 1szej szachownicy. Wojtaszek na trzeciej, został zdegradowany za mdłą grę

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzisiaj byłoby całkowite zadowolenie, gdyby oczywiści Duda to wygrał.Takie błędy w realizacji przewagi to zupełnie nie w jego stylu. Musi nam się młodzian trochę ograć. Ładną partię wygrał mój ulubieniec Gajewski, ogrywając na prostej drodze klasowego przeciwnika. Bardzo dobrą partię wreszcie rozegrał Wojtaszek. Jako, że ten debiut należy do moich ulubionych, chciałbym przy tej okazji włączyć się do dyskusji o przygotowaniu debiutowym. Dla mnie jako dla typowego, szachowego beztalencia przygotowanie debiutowe to podstawa. Jak nie ustawię przeciwnika w debiucie to przegram, a często nawet jak ustawię to też przegram. W partii Carlsen-Kramnik, gdzie pierwszy raz na tak wysokim poziomie, białe zaoszczędziło sobie posunięcia Hc2, które nie wpuszcza czarnego gońca na f5, tylko od razu zagrały e3. Po Gf5 nastąpiło Hf3 i wymiana na f6. Okazało się , że czarne są zmuszone do obrony trudnej końcówki ze zdublowanymi pionami na linii f i sadząc po wyniku, nawet takiemu mistrzowi obrony jak Kramnik, wybronić się nie udało. Ciekawe, że program grający obsługujący transmisję na ChessBomb, nie odnotował żadnego błędu czarnych, a gdzieś już w okolicach 16 posunięcia ich pozycja była przegrana. Wszystko wskazuje na to, że błędem jest już 6 posunięcie czarnych. Solidniejsze jest 6.Ge7, po czym białe powinny już chyba zagrać hetmanem na c2, bo wtedy wymiana na f6 jest bezcelowa. Partia już oczywiście trafiła do mojej bazy.
    pozdrawiam Konserwa

    OdpowiedzUsuń
  14. Konserwa, wariant o ktorym mowisz wcale nie zostal "po raz pierwszy na tym poziomie" zagrany w partii Carlsen-Kramnik. Ten system byl znany od dawna i przez jakis czas mial nawet reputacje kolejnej twierdzy nie do przebicia dla bialych, drugiego muru berlinskiego. ALE wowczas Carlsen rozegral wspomniana przez Ciebie partie, w ktorej dzieki nowemu planowi z manewrem skoczka (znalezionemu przez J. L. Hammera) postawil przed czarnymi nowe, trudne problemy. Od tego momentu pilka w tym systemie jest po stronie czarnych...
    Radek B.

    OdpowiedzUsuń
  15. dziękuję za informację. Ja mam w bazie z 50 partii, w tym kilka Kasparowa i Karpowa, w tym wariancie i zawsze białe grały Hc2.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń