poniedziałek, 12 czerwca 2017

Refleksje po Indywidualnych Mistrzostwach Europy w Mińsku!


Moim pierwotnym pomysłem w związku z wpisem, którym zamierzałem podsumować IME w Mińsku, było zestawienie, może trochę na zasadzie kontrastu, dobrej gry (ktoś powie szczęśliwej i oczywiście będzie miał rację) Janka Dudy z mierną postawą reszty polskich reprezentantów. Wszystko szło po mojej myśli aż do pojedynków rundy ostatniej, w której Janek Duda, znajdując się tuż za podium, miał możliwość rozegrania normalnej partii z Howellem z Anglii o medal ME, jednak do normalnej gry nie doszło. Zanim zastanowimy się, co tak naprawdę Janek kalkulował, proponując remis bez gry, musimy skonstatować, że z czysto sportowego punktu widzenia pojedynek nie odbył się - przeciwnicy zgodzili się na nierozegraną. Nierozegraną, nie remis. Słowem remis w tym wypadku sam remis, rozumiany jako wynik nierozstrzygnięty ale po normalnej grze z pewnością poczułby się mocno dotknięty, urażony (słowo ostatnio dość popularne na mojej stronie). Swoją drogą tylko szachy dysponują pojęciem nierozegrana, które pierwotnie w starych podręcznikach oznaczało 1/2 bez jakichś pejoratywnych konotacji. Ostatnio jednak widząc podobne partie zaprzągłem na własny użytek to słowo wyznaczając mu mniej chlubne zadania. W innych sportach to może w piłce nożnej - spadająca drużyna oddająca punkty bez walki zespołowi, który walczy o puchary - to jako pierwsze nasunęło mi się na myśl, nie wiem co można by tu jeszcze wynaleźć? Ale szachy są specyficzne jednak - zawodnicy wychodzą, nie grają i dostają za to tyle samo ile inni, którzy muszą się na identyczny wynik napracować. Wiem, wiem, pamiętam moje wypowiedzi o krótkim remisie na Islandii Eljanowa i co wtedy mówiłem. Wtedy Eljanow miał tym krótkim remisem zapewnioną wygraną itd. Tutaj Janek Duda również kalkulował, kalkulować musiał. Co zyskiwał na tym remisie bez ryzyka, co tracił? Tracił rzecz ważną, nawet bardzo ważną - odebrał sobie szansę walki o medal ME i to w jakimś stopniu jest zgrzytem. Ale my widzowie z boku możemy sobie krytykować do woli, ale ta krytyka jest o tyle nieuprawniona, że to nie my znajdowaliśmy się w tej konkretnej sytuacji. Kalkulacja Janka była, zdaje się, dalekosiężna: "Przegrywam? Możliwe, że wypadam z PŚ, tracę kasę tu w Mińsku i tą przyszłą na Pucharze Świata, wypadam też z 2700 elo, na który to rank tak długo pracowałem. Mam czarne, wypuszczę się, a jestem do tego zdolny i pozamiatane". Howell też wskoczył na 2700 elo i też prawdopodobnie myślał bardzo podobnie. Stąd ten wynik, który może był mało sportowy jednak racjonalny do bólu.

Janek Duda jest, bez dyskusji, największym, zrealizowanym talentem polskich szachów ostatnich dekad. Jest też jednym z najbardziej utalentowanych juniorów świata - według mnie ma papiery na granie w elicie - pierwszej dwudziestce na bank, a kto wie czy nie wyżej, zaryzykuję - w pierwszej dziesiątce świata. Sądzę, że w związku z jego fantastyczną karierą czeka nas jeszcze mnóstwo radości, dlatego wiele mu jestem w stanie wybaczyć. Jednak jeśli zamierzamy dyskutować zestawiając, to warto zwrócić uwagę na postawę 22 letniego Fedoseeva z Rosji, który po fenomenalnym finiszu (5 z 5 pkt.!!) zdołał zapewnić sobie podium ME, a konkretnie brązowy medal. Na Fedoseeva zwracałem już uwagę po przeczytaniu jednego z wywiadów z nim, zdaje się na serwisie http://www.chess-news.ru/. To nad podziw rozwinięty, inteligentny młody człowiek z wyraźnie ukształtowanymi poglądami na sport, życie itd. Sądzę, że jeszcze usłyszymy o nim wiele interesujących historii.

Reszta polskiej, bardzo licznej ekipy w Mińsku - cóż tu się wiele rozwodzić. Jeden Polak, (oprócz Janka Dudy) załapał się na drugą połowę pierwszej setki, pozostali po prostu w tym turnieju statystowali. Straszna mizeria trawi nasz sport - w rywalizacji międzynarodowej, niestety, nie nawiązujemy z przeciwnikami walki na równych prawach. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, piszę teraz w ujęciu ogólnym. A przyszłość, szczególnie ta dalsza, nie mieni się z oddali feerią jasnych barw. Z latami, gdy to pokolenie prawem biologii zacznie jeszcze bardziej odstawać i dojdą do głosu aktualnie najlepsi w tym kraju juniorzy to i tak będziemy świadkami kolejnego obniżenia poziomu o jedną klasę co najmniej. Czasy wielkiej smuty będą, nie widzę wielkich szans abyśmy się z tego jakimś sposobem wywinęli.

W poprzednim artykule napisałem też o braku szacunku szachistów względem kibiców, którzy zarywali dniówki przed ekranami komputerów śledząc poczynania Polaków w Mińsku, za co otrzymali tak niskokaloryczną strawę. Wedle mojej wiedzy część graczy poczuła się tymi słowami urażona. Niektórzy szachiści poczuli się urażeni moimi słowami, ja natomiast, bardzo mi przykro, ale tak ten start odebrałem - jako brak szacunku dla kibica. Dla mnie synonimem szacunku dla odbiorcy jest trzymanie pewnego poziomu i w tym miejscu, wygląda na to, że rozmijamy się. Szanse są niewielkie, abym zaakceptował próbę ponownego zdefiniowania przez kogoś na mój użytek pojęcia "brak szacunku". Niestety, mamy takie czasy, że zewsząd czynione są wysiłki aby sprowadzić jednostkę tam, gdzie ta niekoniecznie chce się znaleźć. Kwestia braku szacunku dla odbiorcy jest u mnie mocno związana z poziomem, który jest prezentowany, a to ma miejsce w przeróżnych dziedzinach życia. Na przykład dla mnie, jako wielkiego fana dwudziestolecia międzywojennego totalny gniot Hoffmana "1920 Bitwa Warszawska" odczułem jak strzał na odlew w pysk. Gdy słucham kompletnie zidiociałych polityków czuję podobnie, albo gdy przypadkiem nie mam szans by nie obejrzeć któregoś z polskich seriali. W sporcie taki brak komfortu czuję oglądając polską ligę piłkarską (chodzi o poziom gry!), wreszcie w szachach taką postawę Polaków jak w Mińsku odebrałem podobnie i nic na to nie poradzę. Nie piszę też w próżni. To co piszę, jest w znacznej mierze wypadkową wielu moich prywatnych rozmów z kibicami szachów, którzy myślą podobnie. Mnie jest ciężko dotknąć - zasadniczo od wszelkich uraz jestem dość daleki. Zdecydowanie wolałbym usłyszeć zwyczajne staropolskie "wypierdalaj" a zobaczyć grę, niż w grzeczniutkiej, pseudo-przyjacielskiej jak się okazuje atmosferze oglądać takie dno.

To co tam przed nami w najbliższych dniach? Gdzie się znajduje następna stacja tej drogi krzyżowej ;) ? Acha! DMŚ w Chanty - Mansyjsku! No tak, wygląda na to, że do grania nadają się: Wojtaszek i Duda. Na resztę polskich desek na ten moment nie postawiłbym złamanej drachmy. W Chanty-Mansyjsku według wszelkich twardych danych (te w sporcie bywają złudne i tu nadzieja!) czeka nas kontynuacja kibicowskich cierpień. Myślę, że odrobina radości spotka nas dopiero podczas występu Radka Wojtaszka w Dortmundzie.


Podium w Mińsku opanowali Rosjanie, których przedzielił wciąż tryskający humorem i młodzieńczą energią, niezniszczalny Baadur Jobava!! Nie będę ukrywał, że bardzo się ucieszyłem, widząc tego sympatycznego zawodnika na podium!


16 komentarzy:

  1. Jak po takim policzku dla kibiców JKD znajdzie sponsora?

    OdpowiedzUsuń
  2. Prosta kalkulacja Dudy - Jestem w klubie 2700 i gram w PŚ - wzięła górę nad chęcią zdobycia medalu ME. Należy też wziąć pod uwagę że turniej składał się z 11 rund i pewnie do łatwych nie należał, co widać po wynikach pozostałych naszych arcymistrzów. Duda musi dbać o swoje, co nie zawsze idzie w parze z zadowalaniem kibiców.
    Yoda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza sie turniej skladal sie z 11 rund, do łatwych nie nalezał, to jak w takim razie wyjasnic postawe osob ktore zajely miejsca od 1-10? Nie grali 11 rund? Dla nich tez byl to latwy turniej??????

      Usuń
  3. Gorsze wyniki się zdarzają każdemu, ja myślę, że na DMŚ się odkują!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niektórzy tu mocno przesadzają. Mam nadzieję, że JKD niedługo stanie się zawodowym szachistą. Oczywiście nie chcę mu układać życia, ale w jego przypadku studia to strata czasu. Jako zawodowiec będzie musiał brać pod uwagę także aspekt finansowy swojego grania w szachy i z czasem zatrudnić fachowca od finansów i podatków. Taki fachowiec , gdyby już go miał zapewne doradziłby Jankowi szybki remis w ostatniej rundzie, bo prosta kalkulacja zysków i strat pokazuje, że jest to najbardziej racjonalne rozwiązanie. Wygrana - być może daje medal, ale nie koniecznie. Remis po walce - niepotrzebne ryzyko. Przegrana- nie ma medalu, nie ma pucharu świata , nie ma nic. PŚ oprócz wysokich nagród otwiera także drogę do turnieju pretendentów. Szanowny Panie Adamie prawdziwi kibice wybaczą Jankowi wszystko, no może z wyjątkiem beznadziejnej gry, a mądrzy sponsorzy zrozumieli, że będą mieli do czynienia z inteligentnym i rozsądnym, młodym człowiekiem, który nie pozwoli żeby ich pieniądze się zmarnowały. To zapewne nie ostatni taki remis Janka, bo szachowa kariera na najwyższym poziomie czasami wymaga kompromisów. Mistrzem Europy może jeszcze być kilka razy, a straconych dwóch lat nikt by mu nie oddał.
    pozdrawiam Konserwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyjmuję wszystkie argumenty, decyzja z punktu widzenia krótkoterminowych korzyści jest jak najbardziej słuszna, ale w moim przekonaniu takie remisy bardzo szkodzą wizerunkowi gracza. Zwłaszcza, że na FB jeden z portali ogłaszał że JKD będzie grał o medal. Proszę sobie wyobrazić co powiedzieliby kibice, gdyby piłkarze nożni jakiekolwiek klubu zagraliby celowo na remis.

      Proszę spojrzeć na światową czołówkę: nie przypominam sobie remisu w 3 posunięciach w jakimkolwiek superturnieju. Uważam, że główna różnica polega na tym, że oni grają przede wszystkim dla kibiców, którzy oczekują walki w każdej partii.
      pz

      Usuń
  5. A ja myślę, że JKD lepiej niż my potrafi oceniać sytuację. Podstawowym celem grania ostatniej partii na wygraną była waszym zdaniem szansa na medal. Czy nikt nie zauważył, że Duda nawet gdyby wygrał ostatnią partię, to medalu by nie zdobył? Można było dojść do tego wniosku jeszcze przed partią, ale my, zaślepieni kibice, nawet po ostatniej rundzie myślimy, że JKD miał jakieś szanse. A JKD wiedział, że wygrana nic mu nie da, poza ryzykiem, że wszystko straci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest prawdą, że JKD nie miał szans na medal, gdyby wygrał ostatnią rundę. Wystarczyłoby, by Fedoseev zremisował lub przegrał ostatnią partię, to byłby BRĄZ, a gdyby jeszcze bojowy Jobava wygrał lub przegrał ostatnią partię byłoby SREBRO. Sportowiec nigdy nie powinien rezygnować z walki o medal, gdy jest realna szansa! Ktoś z otoczenia JKD "stchórzył", bo nie wierzę, że sam JKD bał się grać.

      Usuń
    2. A Fedoseev grał z kim?
      I jaki sens miałoby gdyby wygrał z Fedoseevem?

      Usuń
  6. A ja składam gratulacje Jankowi, bo byłem przekonany że po przerwie maturalnej będzie potrzebował jednak trochę czasu na odbudowanie formy. Tymczasem rację miał Krzysiek, który twierdził, że Janek będzie "głodny gry".
    Poza tym wszyscy rozwodzą się teraz nad jedną (ostatnią) partią JKD, a przecież to własnie on był praktycznie jedynym polskim zawodnikiem, który przez cały turniej dawał kibicom powody do radości i zachęcał swoją postawą do śledzenia tego turnieju.
    No jeszcze Daniel Sadzikowski i Paweł Teclaf zagrali na przyzwoitym poziomie, więc dla nich też podziękowania.
    A teraz pozostaje tylko liczyć na wakacyjną zwyżkę formy wszystkich kluczowych zawodników, których będziemy obserwować w kolejnych zmaganiach :)
    MAT

    OdpowiedzUsuń
  7. Panie i Panowie nie oszukujmu się. Szachy są bardzo specyficzną dyscypliną sportu z całym tym systemem punktacji i rankingiem elo z różnicą pomiędzy grą czarnymi a białymi. Szachiści kalkulują i mają rację. Trzeba patrzeć długodystansowo to nie jest bieg na sto metrów. Janek podjął taką a nie inną decyzję i nikomu nic do tego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy Duda złamał regulamin? Nie! Jakiś czas temu Wesley So postąpił podobnie tłumacząc to zmęczeniem turniejem. Teraz So jest rozchwytywany przez wszystkich...
    Piotr Parda

    OdpowiedzUsuń
  9. Tylko że, takie kombinacje nie służą dobrze szachom. Piłkarze nie schodzą po 15 minutach z boiska bo remis im pasuje. Takie zachowanie nie ma nic wspólnego ze sportem. Szybkie remisy w ostatnich rundach turnieju wyglądają bardzo brzydko. Wiele regulaminów turniejowych ma w swoich zapisach regulacje, które starają się przeciwdziałać takim sytuacjom. JKD zajął dobre miejsce na IME, jednak sytuacja z końcówki pozostawia pewien niesmak.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że dyskusja skoncentrowała się na remisie JKD w ostatniej rundzie. Sam kiedyś zremisowałem z kolegą w ostatniej rundzie bez gry, bo koledze brakowało 0,5 p. do normy. Też czułem wtedy pewien niesmak i pamiętam to uczucie, a minęło prawie 40 lat:).
    Już Botwinnik pisał, że celem jest turniej, a nie pojedyncza partia.
    JKD wypadł w Mińsku świetnie, ale jednak jego wynik był lepszy niż gra. Obniżenie formy po maturze jest naturalne. Też byłem trochę rozczarowany tym szybkim remisem, tym bardziej, że Howell w poprzedniej rundzie poniósł pierwszą porażkę i jest to stan, w którym jest się łatwiejszym do trafienia (Anton - lider, przegrał 3 partie z rzędu).
    Ale decyzję JKD trzeba uszanować, markowanie gry i remis po 3-4 godzinach nie stałoby moralnie dużo wyżej.
    Fiedosiejew wygrał, ale chyba jego przeciwnikowi z ostatniej rundy remis nic nie dawał. Poza tym była to chyba wewnątrzrosyjska rywalizacja.
    To co martwi w Mińsku, to fakt, że wszyscy nasi reprezentanci 2600+ poza JKD wypadli poniżej rankingu, a udany turniej byłby, gdyby wszyscy byli około rankingu, a jeden czy dwóch błysnęło. Czy ktoś wie, jakie są przyczyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie - ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Tym bardziej , że krytykujący JKD używają samych chybionych argumentów. Porównywanie szachów do piłki jest obraźliwe dla szachistów. W piłce było tyle szwindli, że z głowy mogę ich wymienić sporo, a gdyby trochę poszukać to wyszłaby z tego powieść rzeka. W piłce nie tylko , specjalnie remisowano, ale także specjalnie przegrywano. Ot - chyba najsłynniejszy przypadek. Na MŚ 1974 w ostatnim meczu grupowym spotkały się dwie drużyny niemieckie. Niemcy zachodni specjalnie przegrali żeby o mistrzostwo powalczyć w znacznie słabszej grupie. Wracając do szachów. Sam wielki Karpow będąc w szczytowej formie remisował sobie bez gry w znanym wariancie obrony hiszpańskiej, We8, Sg5 , Wf8 , Sg5 i remis przez powtórzenie posunięć, a ktoś tu takich partii w czołówce światowej nie widział. Ten remis , pomijając już racjonalność, ma jeden wielki plus. Na DMŚ będziemy mieli JKD już trochę wypoczętego, ogranego i pełnego dobrych nadziei na przyszłość. Jakby się czuł tam bez awansu do PŚ ? Bardzo marnie. Wiem to bo 2 lata temu , kiedy nie awansował do PŚ był bardzo rozgoryczony, a teraz rozgoryczenie byłoby jeszcze większe.Śledziłem jego wszystkie partie od deski do deski. Widziałem z jaką determinacją walczy o ten awans, pokonując swoją nie najlepszą jeszcze formę. Ustawiał wygrane pozycje, wypuszczał , przechodził przez przegrane pozycje i remisowe, aby w końcówkach wygrywać siłą woli.Na szczęście w X rundzie rozegrał swoją najlepszą partię w tym turnieju i zaraz po niej zapewne pomyślał sobie, że remis w ostatniej nie będzie taki zły. Taka była jego decyzja i miał do niej pełne prawo.
      Konserwa

      Usuń
  11. A czy przypadkiem my nie probujemy "sprowadzić jednostkę tam, gdzie ta niekoniecznie chce się znaleźć"? Czy ktorykolwiek z szachistow podjal jakies zobowiazania wobec kibicow? Kazdy startuje, trenuje na wlasna reke i na wlasne konto, moze wlasnie bledem jest przypinanie na sile latek "reprezentantow", troche podobnie jak w tenisie.

    Czy np. p. Macieja i p. Bartel maja zrezygnowac ze startow w turniejach, bo ich wyniki kogos raza?

    Krzysiek Sz.

    OdpowiedzUsuń