środa, 14 czerwca 2017

W co grają Rosjanie przed Drużynowymi Mistrzostwami Świata?


Właściwie odliczamy nie dni, a godziny, do rozpoczęcia Drużynowych Mistrzostw Świata, których gospodarzem będzie położony w zachodniej Syberii Chanty-Mansyjsk, miasto, uznawane za mekkę szachów światowych. Wedle portalu http://www.chess-news.ru/node/23298, Rosjanie w ostatniej chwili dokonali znaczącej zmiany w składzie męskiej reprezentacji, której przypadnie rola gospodarza tych zawodów. Okazuje się, że w ostatniej chwili do składu sbornej dołączyli M. Matlakov - aktualny Mistrz Europy oraz prezentowany przeze mnie w ostatnim artykule Wladimir Fedoseev. Od gry odsunięci zostali, prezentujący się ostatnimi czasy mniej okazale, D. Jakowienko i E. Inarkiev.

DMŚ to de facto drużynowy turniej kołowy, gdzie składy (przynajmniej w teorii) powinny być znane od pewnego czasu (zdaje się trzech miesięcy). Rosjanie wciągając "za pięć dwunasta" do składu nowych napastników w dość oczywisty sposób naruszają pewną umowną równowagę przygotowań wszystkich uczestników. Na stronie mistrzostw nie ma żadnej informacji dotyczącej reguł zgłaszania zawodników do tego turnieju, natomiast na stronie FIDE jest dość jasno wyłożone, że Rosjanie nie mieli prawa tak postąpić : http://chess.ugramegasport.ru/regulations-for-the-fide-world-team-championship/ . Dlaczego więc wszyscy udają, że nic się nie stało? Gdzie teraz leży symetria gwarantująca ten sam czas przygotowań dla wszystkich zespołów? Co z czasem poświęconym na zawodników, którzy do Chanty-Mansyjska ostatecznie nie przyjadą? Takie historie jak widać tylko w naszym sporcie. Znając specyfikę naszej dyscypliny nie jestem specjalnie zaskoczony takim, nieoczekiwanym zwrotem akcji.

Do turnieju odliczamy godziny i jest to moment odpowiedni, aby zastanowić się nad szansami naszej reprezentacji w konfrontacji zarówno z bardzo silnymi teamami, takimi jak Rosja, Chiny, Ukraina jak i tymi teoretycznie słabszymi (Norwegia, Turcja, Białoruś). Mawia się, że pesymista to dobrze poinformowany optymista. Źródeł mojego, wcale nie zamierzonego pesymizmu, należałoby upatrywać w komplecie danych, które otrzymaliśmy po występach naszych kadrowiczów. Na pewno na plus możemy poczytywać fakt, że Polacy przed DMŚ rzucili się w wir zmagań, a z tym przed ważnymi turniejami bywało różnie. Mój pogląd dotyczący wyboru pomiędzy zawodnikiem nieogranym, będącym dużą niewiadomą, a szachistą, grającym ze zmiennym szczęściem ale aktywnym tuż przed ważnymi turniejami jest raczej jasny. Będąc trenerem, zaprosiłbym do do zespołu zawodnika aktywnego. W tym momencie nie musimy rozstrzygać podobnego dylematu z dwóch powodów: 1) Skład reprezentacji od dawna jest znany 2) nasi kadrowicze przed DMŚ byli bardzo widoczni.

Dlaczego, ktoś zechce zapytać, uczepiłeś się jak rzep do psiego ogona do tej męskiej reprezentacji, skoro w Rosji zagrają też panie - srebrne medalistki olimpijskie?! No... właśnie dlatego! Polki, dostarczyły mi tylu fantastycznych wrażeń, zdobywając po kapitalnie zagranym turnieju srebrny medal olimpijski, że jeszcze teraz uśmiecham się do swoich myśli, wspomnień, związanych z tym sukcesem wszech czasów. Polki po prostu mnie zauroczyły i trwam w tym stanie od ubiegłej jesieni. Nasze sreberka w paradoksalny sposób uwolniły mnie od siebie za sprawą medalowego deszczu.

Może dlatego tak obsesyjnie trzymam się męskiej drużyny, ponieważ i tutaj oczekuję na podobne uwolnienie, które równa się analogicznemu, wielkiemu sukcesowi. Ta drużyna jeszcze tego mi nie dała. Bardzo bym pragnął cieszyć się z tym zespołem tak jak cieszyłem się sukcesem naszych sreberek! Polacy to bezsprzecznie team z dużym potencjałem, jednak ten potencjał jeszcze się nie zrealizował. Czy w Chanty-Mansyjsku zobaczymy wreszcie przełamanie? Niestety, jestem bardzo sceptycznie nastawiony. Nie jestem w stanie dać wiary, że właśnie teraz ujrzymy jakąś niekontrolowaną erupcję formy całej drużyny.

Wojtaszek - sądzę, że nie zawiedzie, tzn. nie oczekuję z jego strony worka punktów, jednak jestem przekonany, że zrobi dla Polski dobrą robotę. Janek Duda - zabójczo kreatywny, ma jeszcze duży zapas aby się rozwijać, wciąż jest głodny gry. Wynikiem na IME w Mińsku pokazał, że moc i szczęście jest z nim (o ostatniej rundzie z Howellem wspaniałomyślnie zapomniałem ;) ). Janek nie zawiedzie.

No i tutaj zaczynają się schody, czy jak kto woli ciemny las. Kacper Piorun jest niestabilny niczym sytuacja na Półwyspie Koreańskim. Nie specjalnie mam ochotę aby oglądać jego spektakularne wygrane z najlepszymi (do czego jest zdolny), przeplatane skandalicznymi podstawkami w innych pojedynkach, niestety, taką huśtawką formy ostatnio nas uraczył. Mateusz Bartel - zwyczajnie boję się jego występu. Bartel ma bardzo duży wpływ na drużynę, on, odnoszę takie wrażenie, chyba nie do końca uświadamia sobie jak wiele od niego zależy. Jak jego forma, a tym samym nastrój, wpływają na resztę zespołu. Liczę, że w tak krótkim czasie odnajdzie się, zbierze się w sobie na ten turniej.

O Grzegorzu Gajewskim w sumie wiem najmniej, choć jego gra w lidze francuskiej nie była przekonująca jak dla mnie.

Nasi rywale. Rosja, a żeby się liczyć w grze, musimy się na niej przełamać, będzie potwornie trudnym rywalem. Chińczycy są zdecydowanie poza naszym zasięgiem. Ukraina choć nie przyjeżdża w pierwszym garniturze jest bardzo mocna, poza tym ten zespół ma do nas rękę. Jaki mają potencjał wystarczy spojrzeć na dwie ostatnie deski Ukrainy - Areshchenkę i Kravtsiva, którzy w Mińsku zajęli odpowiednio 11 i 12 miejsce. 

Trzeba ogrywać "dół" bez potknięcia, trzeba bez kompleksów bić się z najlepszymi, ale czy nasza drużyna jest do tego zdolna? Czy taki scenariusz zobaczymy w Chanty-Mansyjsku? Nie wierzę piosence jak śpiewała kiedyś Edyta Geppert.

A więc Rosjanie dokonują nieoczekiwanej zamiany miejsc na chwilę przed turniejem. Skoro zmieniają, widać nic im nie grozi. Bo kto na to patrzy, gdzie są protesty, gdzie jest FIDE, które powinno z automatu zareagować itd? Gdyby nasz sport nie zatrącał o egzotykę, Rosja nie powinna być dopuszczona do gry. Zgłaszamy akces do rodziny olimpijskiej, tymczasem te i inne kurioza, których w naszym sporcie imię brzmi legion, powodują, że jeszcze przez wiele lat pozostaniemy na uboczu głównego nurtu światowego sportu. Czekamy więc na te szlagierowo zapowiadające się DMŚ!


20 komentarzy:

  1. Rosjanie nie potrzebują wiz, więc mogą sobie pozwolić na zmianę składu W przeddzień zawodów i łamanie regulaminu rozgrywek.
    Gajewski obecnie nie gra, bo zarabia kasę pomagając Anandowi na turnieju w Norwegii. A tymczasem Dragun zamiast na Syberię pojechał do Czech grać w przeciętnym openie w Teplicach.
    Trzymajmy kciuki za nasze Panie i Panów!

    OdpowiedzUsuń
  2. Panowie, Krzysztofie, ten mało optymistyczny ton- jakkolwiek uzasadniony, to chyba nieco psuje nam wszystkim nastrój początkowy! A jeśli polska reprezentacja w nogę jest już na 7 miejscu na świecie i wkrótce może być jeszcze wyżej, to przypominam wszystkim, że sport JEST NIEOBLICZALNY! Także nasze szachy. Nasze dziewczyny zdobywają srebro, Radek wygrywa z Mamediarowem, Kacper z Iwańczukiem, Janek ociera się o medal ME itp, itd. A przecież historia lubi się powtarzać i ...czasem trzeba tylko trochę szczęścia! Kibicujmy i cieszmy się a Nasi niech czują nasze wsparcie każdego dnia NA MAXA !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AKAZIE - nie ma danych, które by skłaniały mnie do euforii - bardzo zbił mnie z pantałyku Mińsk, gra Pioruna itd. Piłka nie jest w moim ogródku, a w tej drużyny! Znasz mnie już na tyle, że wiesz, że jeśli Polacy zaczną wygrywać pierwszy zacznę się o tym drzeć i chwalić na stronie. Poczekajmy, przyjrzyjmy się jak nasi zaczną i w miarę możliwości radujmy jak będzie z czego.

      Usuń
  3. Nie wierzę piosence
    niebieski z niej ptak (...)

    OdpowiedzUsuń
  4. A jednak przed turniejem kibic ma wręcz obowiązek na takiej stronce być optymistą, chociażby dlatego, iż zawodnicy również zaglądają tu i powinni poczuć tą atmosferę te oczekiwania, taki rodzaj presji, impuls do mobilizacji ale i podbudowanie, wiatr w zagle, a ostatnio mocno w kraju wieje
    Tzbych

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli wszystko co tu napisano jest prawdą, to taki turniej nie ma żadnego sensu. Osobiście zrezygnowałbym z udziału. Proszę mnie źle nie zrozumieć, gdyż nie chodziłoby mi o jakiś tam protest,tylko o elementarną uczciwość. Dla mnie w sporcie liczą się przede wszystkim równe szanse i uczciwość. Jeśli tego się nie spełnia, to nie jest sport tylko atrapa prawdziwej rywalizacji. Generalnie do wszystkich narodów świata mam duży szacunek, ale prawda jest taka, że Rosjanie, wcześniej Sowieci, wielokrotnie wykorzystywali swój szachowy status do perfidnych zagrywek. Gdzie tu piękna maksyma FIDE "GENS UNA SUMUS"? Jeśli ona nic nie znaczy, to grajmy sobie w szachy dla przyjemności unikając upolitycznionych struktur. Piotr Parda

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś dziwnego dzieje się z tymi DMŚ. Na stronie PZSZACH ani słowa o nich, na Chessbrains też. Gospodarz tej strony wprowadza cenzurę, czego mówiąc szczerze nie spodziewałem się. Trener reprezentacji wojażuje po świecie , Gajewski zamiast grać i przygotowywać się do turnieju razem z drużyną zarabia przy Anandzie w Norwegii. Tymczasem Dragun w Teplicach ma 5,5 z 6 i ranking uzyskany 2771. Dla porównania Bartel w Mińsku miał 2456. Przepaść. Jak z tego widać nasz trener nie ma nosa. Rosyjski trener mieć go nie musi, bo jako jedyny w ostatniej chwili może wymienić dwóch stosunkowo słabiej grających szachistów na dwóch innych, którzy błysnęli wysoką formą w Mińsku. Cały ten szwindel [ bo jak to inaczej nazwać] odbywa się przy milczącej zgodzie FIDE. Rywalizacja sportowa powinna się odbywać na równych warunkach dla wszystkich, naruszenie tej zasady przez gospodarzy powoduje, że cała ta impreza traci sens. Wracając do naszej reprezentacji. Zanosi się na wielką katastrofę i ktoś to musi powiedzieć przed mistrzostwami.Po mistrzostwach mądrzy będą wszyscy. Bałagan i niekompetencja w PZSZACH , niefrasobliwość niektórych szachistów, jednym słowem mówiąc amatorszczyzna w pełnym wydaniu. Nie myślałem, że i Pan jest w jakimś układzie. Wiem , że to nie przejdzie- dlatego żegnam i nie pozdrawiam Konserwa.
    Jutro to samo napiszę gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Logika prawie jak u Konikowskiego. Skoro ten komentarz został zamieszczony, to o co tu chodzi? Z własnego doświadczenia wiem, że nie można siedzieć cały czas na swoim blogu i natychmiast zatwierdzać komentarze, chyba że jest się emerytem, którego życie obraca się wokół własnego etgo i monitora. Normalny człowiek zajmuje się wieloma rzeczami, nie tylko swoim blogiem. Szachy nie dla wszystkich są jedynym źródłem utrzymania.
      Akurat zgadzam się z wieloma sprawami, które porusza Konserwa, zgadzam się. Ale dlaczego Konserwa nie zauważa krętactwa przy najbliżyszych wyborach PZSzach? Wygląda na to, że jest to tabu na blogu kandydata na prezesa, na którym Konserwa często komentuje. Dziwny jest ten świat, jak śpiewał Czesław Niemen. Można u mnie wypowiadać się dowolnie na dowolny temat, nie mam z tego powodu żadnych problemów. Na nowej stronie komentatorzy sami się publikują. (www.nagrocki.com)

      Usuń
    2. Też mi zaginęły dwa wczorajsze komentarze na wpisie o DMŚ, więc spróbuję tutaj.
      Jeżeli PZSzach. trzyma się raz ustalonych zasad powoływania reprezentantów, to nie świadczy to o bałaganie, bynajmniej.
      Od lat kibicuję Kamilowi Dragunowi i wierzę w jego przyszłość na poziomie 2700. Jednak od grudnia 2016 nie rozegrał on żadnej partii turniejowej! (Jeżeli się mylę, to pokorne sorki.) Wstawianie go w tej sytuacji do reprezentacji byłoby lekkomyślnością, dodam epitet - karygodną.
      Kilka razy postulowałem, aby nie oceniać wyników szachistów przed zakończeniem turnieju. Po raz pierwszy zdarza mi się apelować, żeby nie robić tego przed(!) turniejem.
      Pozdrawiam
      a

      Usuń
  7. Tylko, że to był czwarty z rzędu nie puszczony komentarz. Sprawy finansowe i organizacyjne związane z szachami zupełnie mnie nie interesują. Chyba, że tak jak teraz cierpi na tym reprezentacja. Porównywanie mnie do Konikowskiego jest zupełnie chybione, bo on na szachach zarabia, a dla mnie jest to wielka pasja, do której zawsze dokładałem. Oczywiście, że zauważam krętactwa, jak choćby to, że stronę PZSzach dla kampanii wyborczej udostępnia się tylko jednemu kandydatowi.Jednak mieszkając na prowincji nie jestem aż tak dobrze poinformowany [ wiem tylko to co znajdę w internecie ] żeby w tej sprawie zabierać głos. Zawsze bardzo drażnią mnie wycieczki personalne w komentarzach. Pan też tego się nie ustrzegł, porównując mnie zupełnie bezpodstawnie do Konikowskiego. Wczuwając się w taki styl dyskusji mógłbym Panu zarzucić załatwianie tu swoich interesów poprzez reklamowanie swojej strony. Coś takiego boli - prawda. Dlatego ja takich argumentów nigdy nie używam, a to był tylko przykład. Pisząc komentarz nie mogę się zastanawiać, czy ktoś to puści czy nie, bo takie zastanawianie się prowadzi do autocenzury. Teraz wracając do szachów. Czy ktoś wie co dzieje się z Soćką ?
    Konserwa

    OdpowiedzUsuń
  8. Wracając do meritum, bo mam wrażenie że dyskusja nieco schodzi na boczne tory. Nie licząc Chińczyków, którzy zapewne przyjechali z własnej, nieprzymuszonej woli, to najwyższe rankingi w sekcji Open mają Nepomniachtchi i Wojtaszek, czyli trzecia dziesiątka ELO. Zatem nasuwa się pytanie: Mistrzostwa jakiego świata to są, jak najlepsi mają je w poważaniu?

    OdpowiedzUsuń
  9. Radek potrafi wygrać z Mamediarowem (2800), żeby po "kilku dniach" przegrać w miniaturce w stylu rozpaczliwym i to po tym, jak sam powiedział, że zaczyna pracować nad rozszerzeniem repertuaru... Ja tego nie kumam kompletnie. Teraz może dla odmiany krytykowany ostatnio Mati nas uratuje i zremisujemy pierwszy mecz?

    OdpowiedzUsuń
  10. it's shame for Wojtaszek...
    tak jakiś cudzoziemiec napisał na chess24

    jak Wojtaszek che mieć wszystko przeanalizowane do 30 posunięcia
    i nie umie grać "w sytuacji niepewności" to może szachy korespondencyjne

    OdpowiedzUsuń
  11. Krytykanctwo.
    Przestańcie wypisywać te brednie o naszych szachistach. Chciałbym się dowiedzieć od tych co wylewają te pomyje na Soćkę, Bartla, Wojtaszka i Pioruna jaki maja ranking bo z tego co wypisują tu to mam wrażenie, że maja ponad 3000 elo.
    Ciekawe co zrobia Norwegowie Magnusowi za przedostatnie miejsce w niedawno zakończonym turnieju. Ma szczęście, że nie jest Polakiem bo mógłby tego nie przeżyć.
    Opanujcie się z tym biadoleniem bo mam wrażenie, że bliżej wam jest w dyskusji do politykierów niż do szachistów.

    Pozdrawiam
    Karol






    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się z Karolem - zamiast się cieszyć że drużyna wygrała to wy krytykuje jedynego Polaka który przegrał - jeśli o mnie chodzi to Wojtaszek może przegrać wszystkie pozostałe partie ( co z pewnością się nie wydarzy ) jeśli wynik w każdej rundzie będzie taki jak w pierwszej. Cieszyć się Panowie trzeba a nie narzekać :)

    Pozdrawiam
    Paweł

    OdpowiedzUsuń
  13. Koniec krytykanctwa. Wszystko jest świetnie. Soćko nie znika bez śladu przed DMŚ, Bartel nie spada poniżej 2600, Wojtaszek nie gra kompromitująco słabo drugiej partii z rzędu, a Piorun nie gra dobrze co 5 partii. Arcymistrzowie i tak grają lepiej w szachy niż my i dlatego mogą się krytykować tylko nawzajem. W Norwegii zapewne nikt nie krytykuje Carlsena, bo mimo chwilowego kryzysu jest on najlepszym szachistą na świecie i z tego tytułu krytykować Carlsena może tylko Carlsen i ewentualnie Aronian, który w tej chwili gra lepiej. Wczoraj mimo przegranej Wojtaszka dobry mecz Polaków.Bohaterem naszej drużyny był Bartel, który co prawda wypuścił wygraną, ale remisu już wydrzeć sobie nie dał i dzięki temu wygraliśmy. Dziś mecz z drugą reprezentacją USA .Jestem pewien, że Wojtaszek trzeciej partii już tak fatalnie nie rozegra. Jak widać jest wreszcie trochę optymizmu. Wojtaszek jest najlepszy polskim szachistą i dlatego w naszym kraju krytykować go nikt nie ma prawa. No- chyba , że Rubinstein z zaświatów.
    pozdrawiam Konserwa

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z Konserwą, że trzeba trochę poczekać zanim zaczniemy skakać z radości. Przynajmniej ja jestem pierwszy do cieszenia się. To był mecz walki, cenna wygrana i oby tak dalej!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Po wczorajszej miniaturce Radka byłem chwilowo załamany, po wygranym meczu już było OK, a dziś jest świetnie! To się nazywa drużyna, jeśli jeden ma słabszy dzień to reszta "trzyma" i od razu jest efekt! Brawo Panowie a ta odpowiedź Radka- WYŚMIENITA!

    OdpowiedzUsuń
  16. I Polacy na pierwszym miejscu jako jedyni z kompletem punktów - pięknie !!:))
    Oby tak zostało do końca turnieju :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wynik jest zawsze sprawą otwartą ! Spokojnie z tymi przed turniejowymi ocenami ! Krzysztof spokojnie, na rowerek:)

    OdpowiedzUsuń