sobota, 16 marca 2013

"W Londynie w drugiej rundzie regularna bitwa! Aronian z Radżabovem wygrywają swoje partie i obejmują prowadzenie. Jaka będzie odpowiedź Carlsena?"




Jeśli chodzi o turniej pretendentów, obawiałem się tylko jednego. Mianowicie bałem się, że arcymistrzowie zaserwują całemu światu długą, remisową "smutę", a ich partie będą przypominały pozycyjną grę na wyniszczenie, przypominającą manerwy o jakich czytamy w książkach od historii, gdy opisywana jest I wojna światowa. Po pierwszej, dość nudnej, rozpoznawczej rundzie, dziś mieliśmy pierwszą odsłonę potężnej bitwy, w której mamy już zwycięzców oraz pokonanych. Całkowicie się zawiodłem na pojedynku, który miał być wisienką na torcie rundy drugiej, czyli spotkaniu Carlsen - Kramnik. Norweg w swoim stylu w dość wczesnej, debiutowej fazie, zagrał rzadkie posunięcie (potwierdza się moja przepowiednia, że Carlsen z doskonałymi teoretykami nie będzie szedł w "warianty"), które Kramnika nie zaskoczyło. Lider rankingu liczył na "mini - plusa" pod debiucie, jednak Kramnik stopniowo zaczął wymieniać figury, neutralizując możliwości aktywnej gry u przeciwnika. To tyle jeśli chodzi o ten mecz. Moje morale jako przedstawiciela zwolenników Kramnika nie ucierpiało. Morale "carlsenowców" również nienaruszone. Status quo zachowane, ale nasza rywalizacja trwa nadal, wszak chodzi nie o pojedynek bezpośredni, a o triumf w całym turnieju.

 A co się działo w pozostałych pojedynkach? Tam mieliśmy już grę co się zowie. Swój pojedynek wygrał niedoceniany przeze mnie Radżabov.  Tadeusz Baranowski cieszy się pewnie, bo zdaje się, postawił na Azera. Muszę się wam przyznać, że pojedynek ten stał mi się szczególnie bliski, ponieważ debiutową ideę Radżabova z ustawieniem wieży na "b1" zagrałem na ostatnim turnieju "Cracovia". Od tego momentu patrzyłem na to spotkanie z wielką uwagą. Ivańczuk zaczął energicznie w debiucie serią ruchów pionami, jednak w tym czasie Radżabov rozwinął bez przeszkód swoje siły całkowicie paraliżując pozycję rywala.  Można spokojnie skonstatować, że Ukrainiec w tej partii po prostu nie wyszedł z debiutu. Oj, coś temperament ponosi Ivańczuka i nie sądzę, żeby w Londynie miał łatwe życie! Jest trochę za wcześnie na to, by skreślać Ivańczuka, ale jego gra wydaje mi się na ten moment najmniej stabilna.

Fatalny błąd popełnił sympatyczny Borys Gelfand w pojedynku z Levonem Aronianem. Przeciwnik Ormianina podstawił dość oczywistą taktykę i reszta była już tylko egzekucją. Ta partia Gelfandowi będzie się długo koszmarzyć. Mawia się, że szachiści źle sypiają, gdyż śnią im się ich błędy oraz "wygrane partie", których nie udało im się wygrać. Gelfand dokłada dziś to tego pokaźnego "pakietu" jeszcze jedną pomyłkę, ale dla szachisty profesjonała to przecież chleb powszedni.

Griszczuk ze Svidlerem zagrali "hiszpankę", jednak po bardzo wyrównanym pojedynku podpisali remis.


A więc w Londynie zaczęła się gra! Na prowadzeniu nieoczekiwanie Radżabov i mniej nieoczekiwanie Aronian. Takie zwycięstwa są bardzo, ale to bardzo cenne i należy ich strzec jak oka w głowie. Pytanie jakie teraz postawię jest oczywiste jak to, że dzień się zaczyna od wschodu słońca: Jaka teraz będzie odpowiedź Carlsena??
 Magnusowi zarówno Aronian jak i Kramnik nie pozwolili zbytnio "poszaleć". Ciekawe jak do gry z Norwegiem podejdą pozostali uczestnicy turnieju pretendentów? Dziś byliśmy świadkami aż dwóch rezultatywnych partii i to powinno rozkręcić turniej. Outsiderzy muszą myśleć o wyjściu na zero i mogą bardziej ryzykować. Liderzy, nie są nimi tak naprawdę, ponieważ nie jest to jeszcze aż tak znacząca przewaga, by to określenie było pełnoprawne. W Londynie zaczął się turniej, a emocje będą rosły z każdą rundą. Jutro "napoczęty" Gelfand zagra białymi przeciwko Carlsenowi (Wietrzycie krew? Bo ja tak! ;) ) oraz równie nadszarpnięty Ivańczuk z Aronianem. Słowem: przed nami niedziela, która zapowiada się wyśmienicie!



6 komentarzy:

  1. Radżabov!!! :D Głosowałem za tym fajterem :D To będzie jego turniej ;)

    PiotrS.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gra Radjabova i na mnie duże wywarła wrażenie! Analizując tę partię myślałem o naszym Mateuszu Bartlu. Obrona holenderska to jego ulubiony debiut. Jednak wczesne otwarcie pozycji króla sprawia, że ta obrona nie gości często w repertuarze superarcymistrzów. Właśnie trudno wskazać decydujący błąd w tej partii. Dobrze napisałeś Krzysztof, że Iwańczuk nie wyszedł z debiutu.
    CO się tyczy partii Aroniana, to błąd Gelfanda, który jednak cały czas był pod presją Aroniania. Głębokość oceny pozycji przez Levona zrobiła na mnie duże wrażenie. Cofałem się o kolejne i kolejne posunięcia by zrozumieć, gdzie Borys popełniał błędy. Analizowałem kolejne warianty, których było wiele i pięknych. Piękny pojedynek, nadzwyczajna gra z obu stro i maestraia Aroniana: umiejętność głębokiej oceny pozycji i jednocześnie zmysł kombinacyjny. Nadzwyczajne obie partie!
    Jest w tym ponadto coś symbolicznego: Aronian i RAdjabov - młode gwiazdy szachów odprawiły z kwitkiem wielkie sławy ostatnich 20 lat - Gelfanda i Iwańczuka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo młodzi! Gelfand faktycznie za dużo pozwolił rywalowi i chyba na "życzenie" przegrał, a Ivanchuk zebrał cięgi za 16. ...Sa6 a potem całą akcję białego gońca z d6. Ładne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Radjabow zagrał dobra partię, ale mam nadzieję, że nie zajdzie w tym turnieju na szczyt.
    Czemu? Pamiętam, że kilka miesięcy po olimpiadzie gdzie Wojtaszek wygrał z nim, zagrali w jakiejś lidze kolejną partię.
    Radjabow grał białymi i wykazał takie poważanie, że nie wychylił się poza swoją połowę szachownicy.
    Sorki, ale od poważnego pretendenta ja osobiście wymagam więcej woli walki na co dzień i "gryzienia" szachownicy w poszukiwaniu szans wygranej.

    Tom K.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja chciałam tylko pogratulować panu Krzysztofowi pomysłu na bloga i mnogości zainteresowań.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam Panią Psycholog!

      Usuń