poniedziałek, 6 marca 2017

Za dwa tygodnie, w Warszawie, ruszają Indywidualne Mistrzostwa Polski w Szachach!!


Efektem wielu ponagleń z waszej strony, abym wreszcie dał jakoweś znaki życia jest mój powrót do pióra po stosunkowo niedługiej przerwie. Oderwany od lektury fantastycznej książki Borysa Gelfanda "Принятие позиционных решений в шахматах", książki roku według Angielskiej Federacji Szachowej, rozglądam się po naszym szachowym Uniwersum z zainteresowaniem, chłonąc niczym meduza plankton wszelkie informacje, wieści, ciekawostki, czytam też wywiady i na różne sposoby sobie myślę.

 Na przykład jestem pod wrażeniem wywiadu z aktualnym triumfatorem Aeroflot Open 2017 r. Władimirem Fjedosjejewem z Sankt-Petersburga http://www.chess-news.ru/node/22829. Ten 22 - letni arcymistrz osiągnął niebywały sukces otrzymując przepustkę do gry w elitarnym turnieju w Dortmundzie, natomiast sposób jego wypowiedzi, poglądy, wskazują na ciekawy niepospolity intelekt co jest o tyle intresujące, że ten młody człowiek jest dopiero na styku junior-senior. Bardzo miły, dojrzały chłopak. Po tym wywiadzie ze znacznie większym zainteresowaniem zacznę śledzić jego karierę, a w szczególności start w Dortmundzie.

Wracając do książki Gelfanda, myślę, że jest ona wielkim hołdem dla naszego legendarnego Akiby Rubinsteina, którego pretendent do tytułu MŚ uważa za swojego głównego nauczyciela szachów z wszystkich wielkich tego sportu. W książce, którą wam gorąco polecam, Gelfand wspomina turnieje, które grał w Polanicy-Zdroju jako jedne z lepszych w całej jego karierze! Co się porobiło z tym turniejem na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat? W książce Gelfand analizuje swoje partie z turnieju polanickiego przełomu wieków, a tam... gwiazda obok gwiazdy, legenda obok legendy szachów. Taki to był turniej! Teraz organizatorzy mają kłopot, żeby skompletować w miarę sensowną mieszankę GM i IM, aby można było zrobić potrzebne normy. Przywrócenie blasku temu elitarnemu turniejowi z lat poprzednich jest sprawą mocno skomplikowaną, na obecną chwilę rzekłbym, niemożliwą. Książka Gelfanda napisana we współpracy z Jacobem Aagaardem porywa głębią analiz jest napisana z iście literacką swadą, co nie jest rzeczą aż tak częstą w dziale "szachy".

Monika Soćko chyba do końca nie przeczuwała co może ją spotkać w związku ze startem na MŚ w Iranie. Fala nienawiści jaka spadła na naszą sportsmenkę za założenie nakrycia głowy obowiązującego w Iranie była wprost niewyobrażalna i choć środowisko szachowe stanęło na wysokości zadania stając murem za Moniką, to całe to zdarzenie pozostawiło we mnie duży niesmak. W tej sytuacji jest wiele interesujących momentów, sama rzecz jest jednak bardzo zagmatwana. Wojna kulturowa cywilizacji zachodniej ze światem islamu trwa w najlepsze, choć odnoszę wrażenie, że media nie przyczyniają się do wyedukowania ludzi, czym tak naprawdę jest islam. Teraz głęboki namysł nad daną kwestią zastępowany jest jakimś błyskiem, flashem, szybkim newsem, który ma mieć możliwie jak największy zasięg. Tak teraz wygląda współczesne dziennikarstwo, a przynajmniej jego znaczna część. Taka była mniej więcej geneza newsa o polskiej szachistce, która "zdradziła", zakładając nakrycie głowy na turnieju szachowym w Iranie. Ten news zaczął żyć swoim życiem i w krótkim czasie obiegł wszystkie ważniejsze stacje telewizyjne jak i portale społecznościowe. Zastanawia mnie skąd w ludziach bierze się tyle negatywnych emocji w stosunku do osoby, której de facto nie znają. Jakoś trudno mi uwierzyć w nienawiść do kogoś kogo się nie zna, sądzę, że ci, którzy z takim zaangażowaniem zaatakowali Monikę mają problem z rozpoznaniem w sobie negatywnych emocji wraz z przyczynami i stosując mechanizm przeniesienia kierują je poza siebie. A cel może być dowolny. Za tym wszystkim zapewne czają się ogromne pokłady lęku.

Czasy są takie trochę jakby wojenne, sprzyjające jasnym deklaracjom czyś jest swój, czy wróg. Najciekawsze jest to, że te wezwania aby określić swoją przynależność religijną (a tym samym etniczną) płyną ze strony osób, które mają kłopoty z zastosowaniem podmiotu i orzeczenia w zdaniu w języku polskim, zdarza im się napisać "ktury", broń Panie Boże sklecić jakieś trudniejsze zdanie złożone. Jestem ciekaw, jak by wypadł ich test na polskość, gdyby tak zapytać o autora "Balladyny", czy "Ziemi Obiecanej", zacząć ich po prostu dopytywać. Monika Soćko rozsławiła nasz kraj zdobywając w zeszłym roku olimpijskie srebro, o większości hejtujących wiemy tyle, że są. Ciekawe, czy ktoś z atakujących Monikę wiedział, jaką utytułowaną sportsmenką jest? Zresztą, czy dla tych ludzi ma to jakiekolwiek znaczenie? 

Media dają jasny przekaz, że świat islamu jest dla nas zagrożeniem. Mam z tym duży problem, bo moje relacje z muzułmanami są bardzo dobre i moje władze poznawcze  doznają niezmiennie poważnego uszczerbku, gdy porównuję przekazy medialne z moimi osobistymi doświadczeniami. Może kilka przykładów. W obecnie zaanektowanym przez Rosję Krymie, w Symferopolu, znalazłem się sam, wieczorem, na mało przyjaznej dzielnicy, (plecak miałem schowany na dworcu). Zaszedłem, więc, do zabytkowego meczetu, w którym spotkałem się z zarządcą świątyni. Ten oprowadził mnie po całym terenie, na koniec zapytał czy mam gdzie spać, bo zbliża się noc. Powiedziałem, że średnio to widzę, a ten oznajmił mi, że wedle Koranu mogę spać w meczecie, gdyż jestem wędrowcem, który jest w drodze. Przyniósł mi jedzenie, przykryłem się kawałkiem jakiegoś dywanu i usnąłem pojedzony, a wcześnie rano obudził mnie głos muezzina, wzywającego do modlitwy. 

Na granicy marokańsko-algierskiej, właściwie na pustyni zatrułem się czymś strasznie, leżałem przez kilka dni bez pamięci w domu Hassana, który dbał o mnie jak matka, żebym wydobrzał (takich opowiastek mam znacznie więcej). Chodzi o to, że przeciętny muzułmanin jest osobą bardzo religijną, odda ci pokój, nakarmi itd. media jednak wolą sprzedawać wersję o tym, że każdy ma ochotę wysadzić się w powietrze w twoim towarzystwie. No i co ja mam zrobić z tymi moimi wszystkim doświadczeniami? Zanegować je? Do teraz piszę z wieloma znajomymi, którzy marzyliby, żebym do nich przyjechał. Wielu pewnie uzna, że jestem naiwny, że nie widzę zagrożenia itd. Oczywiście widzę, jestem świadom czym jest fundamentalizm, nie mający zakorzenienia tylko w jednym wyznaniu, oraz zagrożeń z tego płynących, wiem co potrafi zrobić mały promil ludzi naprawdę złych, ale jestem też świadom naszej hipokryzji. Cywilizacja chrześcijańska od setek lat nie zajmowała się niczym innym, tylko pacyfikowaniem całych kontynentów, trup słał się gęsto na każdej z szerokości geograficznych, do których kultura zachodnia dotarła. Robiliśmy dokładnie to, co od jakiegoś czasu mniej lub bardziej skutecznie próbują zrobić z nami, jednak rodzi się w nas tak wielkie, święte oburzenie. Jest to nic innego tylko łagodny uśmiech prawa karmy, które mówi, że za każdy nasz czyn czeka na nas kara lub nagroda...

Zbliżają się Indywidualne Mistrzostwa Polski w Szachach. Lista startowa turnieju mężczyzn delikatnie rzecz ujmując nie wzbudza mojego entuzjazmu. Bez Wojtaszka, Dudy, Świercza, który Moskwy ostatnio nie podbił, Draguna, tabela wydaje się świecić pustkami. Po prostu nie ma fajnych nazwisk, które powinny za dwa tygodnie w Warszawie zagościć. Radek Wojtaszek zagra w kwietniu w Memoriale Gaszymowa, a turniej ten ma piekielnie mocny skład! To kolejna superkołówka z udziałem naszego reprezentanta, chyba zaczyna się ruch w interesie. I dobrze! Bardzo, bardzo się cieszę na ten turniej i kolejne wielkie wyzwanie jakie stoi przed naszym arcymistrzem! Jednak najpierw musi się rozstrzygnąć walka o prymat na krajowym podwórku!


28 komentarzy:

  1. No nareszcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. prosimy o próbę dowiedzenia się dlaczego tylu zawodnikow nie zagra w MP i wymienienie powodów dla każdego z nich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym miesiącu Pan Wojtaszek sam w wywiadzie podkreślał, że się waha czy wystąpić na mistrzostwach Polski czy w Open-ie w innym kraju. Nie wiem jak skrupulatne ma być według Pana/Pani dochodzenie, ale skoro nie ma go na liście startowej mistrzostw Polski a jest na liście turnieju w Sharjah to chyba sprawę można uznać za zamkniętą. Duda matura. Świerszcz studia w USA. Skoro zostali zwolnieni z tych mistrzostw to znaczy że mogli w nich nie brać udziału. Świerszcz niczego nie pokazał w ostatnim turnieju, jego podobno wielki talent został dość mocno zweryfikowany. Gdyby związek zapewnił Panu Dudzie mocne zaplecze finansowe to może mniej przejmowałby się maturą i grałby więcej. Pan Wojtaszek zaczął dostawać zaproszenia na mocne turnieje i należy tylko się cieszyć, że w końcu biało-czerwona flaga zagości gdzieś dalej niż Bundesliga. Myślę, że "prestiż" mistrzostw Polski jakoś przeboleje nieobecność wymienionej trójki. Gdyby Pan Wojtaszek w tym czasie występował w dużo słabszym turnieju albo wybrałby odpoczynek to (moim zdaniem) można by było się nad nim pastwić, a tak to trzeba trzymać kciuki i liczyć na top 5 w tym turnieju. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Proponuję obniżyć o połowę fundusz nagród w MP mężczyzn (bo to jest jakaś parodia finału) i zwiększyć o tę kwotę fundusz nagród w MP kobiet (tam gra cała czołówka pań).

    OdpowiedzUsuń
  4. Dwa ciekawe tematy poruszone w artykule, pozornie ze sobą niezwiązane. Kilku najsilniejszych graczy nie za gra w MP, każdy ma na pewno swoje ważne powody. Jednocześnie najlepszym polskim zawodnikom zdarza się ubolewać, że w Polsce nie ma superturniejów (jak kiedyś Polanica), że nie ma pieniędzy na szachy. Niestety koło się zamyka. Promowanie szachów to proces długotrwały. Nie da się promować szachów bez silnych silnych graczy w turniejach, a silni gracze nie grają, gdy turnieje nie są wypromowane i z wysokimi nagrodami.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Cywilizacja chrześcijańska od setek lat nie zajmowała się niczym innym, tylko pacyfikowaniem całych kontynentów, trup słał się gęsto na każdej z szerokości geograficznych, do których kultura zachodnia dotarła.Robiliśmy dokładnie to, co od jakiegoś czasu mniej lub bardziej skutecznie próbują zrobić z nami, jednak rodzi się w nas tak wielkie, święte oburzenie." - trzymając się Pana konwencji stwierdzam, że o ile mógłby Pan zdać test na polskość to test z historii i logiki oblałby Pan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oblałbym test z historii, czy z błędnej interpretacji przeszłości? Zapewne usłyszę, jak to chrześcijaństwo na przestrzeni dziejów grzecznie zachęcało do przyjęcia chrztu, niosąc niewierzącym pokój. Naprawdę, jestem żywo zainteresowany Pana poglądem w tej sprawie...

      Usuń
    2. Przypuszczalnie i z historii (fakty) i z interpretacji (logika, logika faktów). Bo przecież nikły pożytek ze znajomości faktów, kiedy na ich podstawie wyciąga się fałszywe wnioski.
      Otóż to! Chrześcijaństwo rozwijało się poprzez misje. Islam rozwijał się poprzez podbój.
      I jeszcze uwaga. Pisze Pan o cywilizacji chrześcijańskiej i kulturze zachodniej utożsamiając je ze sobą. To błąd, bo za sprawą herezji protestanckiej i tzw. oświecenia doszło do rozejścia się tych rzeczywistości. I tak los ludów w Afryce Południowej czy Ameryce Północnej należy właśnie wiązać ze zjudaizowanym protestantyzmem. Czyli nie z działalnością misyjną i chrztem ale podbojem nowego Kanaanu.

      Usuń
    3. Drogi rozmówco, historia chrześcijaństwa jest w znaczniej mierze opowieścią o jej rywalizacji z władzą świecką o prymat i całkowite panowanie nad światem bez względu na koszty. Jeśli chodzi o nasz kontynent, wiele nacji zostało do chrześcijaństwa przymuszonych po wcześniejszym militarnym podboju i generalnie dziwię się, że chce pan silić się na analizę poziomu agresji islamu, czy chrześcijaństwa, bo to pozbawione sensu. Obie religie nie są, nie były i raczej nie staną się religiami pokoju, można tylko dyskutować o skali nieszczęść jakie świat doznał za ich sprawą. Co do rozgraniczenia na chrześcijaństwo i protestantyzm to chyba Pan się ze mną zgodzi, że wywodzą się ze wspólnego pnia i są zaliczane do jednej, wielkiej rodziny chrześcijańskiej (niespełnione marzenie JP II aby wszystkie odłamy chrześcijańskie na powrót zjednoczyć), dlatego niewielu na poważnie weźmie argument, że po protestanckiej schizmie odpowiedzialność za zło spada na kogoś innego. Nie sądzę, żebym popełnił błąd stosując zamiennie dwa pojęcia kultura czy cywilizacja zachodnia i cywilizacja chrześcijańska. Widzę, że ma pan ochotę na dokładną analizę, co które pojęcie znaczy jednak ucieknie nam za jakiś czas sens naszej rozmowy. Mogę się zgodzić, że nieco upraszczam, zdaje sobie jednak Pan sprawę, co by było gdybyśmy zaczęli badać wszystkie nurty ludzkiej myśli od upadku Cesarstwa Rzymskiego do obecnej chwili? Chyba nie taki jest cel naszej rozmowy?

      Usuń
    4. 1)Zgadzam się, część historii chrześcijaństwa dotyczy tego sporu. Ale to co pisze Pan dalej jest wielce nieprecyzyjne. "Całkowite panowanie nad światem" - może Pan to wie i potrafi to udowodnić ale ja nie wiem czy Święci Cesarze Rzymscy lub inni królowie mieli ambicje lub plany panowania nad całym światem. "Bez względu na koszty" - znów stwierdzenie w zasadzie niemożliwe do analizy i weryfikacji.
      2) Europa była w przeważającej mierze chrześcijańska gdyż chrześcijańskie było Cesarstwo Rzymskie. Na pozostałym obszarze chrześcijaństwo rozwijało się również poprzez misje. Proszę wymienić tych "wiele nacji" podbitych i przymuszonych do chrześcijaństwa.
      3) Dlaczego "analiza poziomu agresji" w danej religii miałaby być pozbawiona sensu?
      4) Nie zgodzę się. Chrześcijaństwo (w pełni objawienia) niesie przesłanie miłości i pokoju - "Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego", "Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują". Islam jest co najmniej niejednoznaczny lub naucza odwrotnie.
      5)Oczywiście, zgadzam się, że protestantyzm wywodzi się z chrześcijaństwa / katolicyzmu ale powstaje pytanie czy heretyka można uznać za chrześcijanina? Trudna kwestia. Bo nie ma mowy o byciu w jedności z Namiestnikiem Chrystusa. Co więcej, taki Oliver Cromwell wzywał do tego aby utracić róg (Polskę) na głowie bestii (Kościoła Katolickiego). A odpowiedzialność spada dokładnie na tego kto czegoś się dopuścił.
      6)Mam inne zdanie. Własnie tylko dokładna analiza, i pojęć i faktów pozwala na dojście do prawdy, do sensu! Ja na uproszczenia się nie godzę bo właśnie one psują dyskusję i utrudniają poznanie. Co by było? Trudno powiedzieć, ale na pewno i Pan i ja odnieślibyśmy z tego nie lada korzyść! :)
      7) Cel naszej rozmowy jest jeden: Prawda. Tylko prawda nas konstytuuje i powtarzając za Józefem Mackiewiczem - tylko prawda jest ciekawa.

      Usuń
    5. No więc, cieszę się już na tę rozmowę. To ja też może wypunktuję, ale nie po kolei.
      Ad 6) Założyłem, że wymienimy poglądy i nie utoniemy w szczegółach, gdyż zasadniczo nie przeczuwałem, że ktoś w ogóle może w tych czasach mieć ochotę na pogłębioną dyskusję, proszę sobie to poczytywać jako komplement z mojej strony ;). Według mnie nie należy mieć pretensji, że ktoś zaczyna od ogółu, bo to określa ogólny światopogląd, zmierzając w kierunku szczegółu, a ten ma służyć jako poparcie tezy głównej. O tym jednak nieco później.
      Zadaje pan pytanie dlaczego analiza poziomu agresji w danej religii, (choć ja rozumiałem to bardziej jako analiza porównawcza agresji pomiędzy islamem a chrześcijaństwem) miałaby być pozbawiona sensu. może i miałaby sens ale jaki byłby cel tej analizy? Czy nie lepiej zapytać dlaczego człowiek uważający się za istotę religijną w ogóle jest agresywny? Skąd jest w nas gwałt, który jest całkowitym zaprzeczeniem bycia religijnym? Niech pan się przyjrzy, zarówno chrześcijanie, muzułmanie, hinduiści żyją w totalnym pomieszaniu - uważają się za ludzi religijnych a ich życie opiera się na gwałcie, nie tylko rozumianym jako chęć zabijania, bo jest skrajny przykład, ale potrzeba walki, rywalizacji, osiągania pozycji społecznej? Widzi to pan? Religie zasadniczo próbują tłumić w ludziach te ich instynkty ale również w tym celu posługują się przemocą. Jeśli do przemocy dodamy przemoc mamy jeszcze większa przemoc. Interesujące jest to, że gdy dokładnie przeanalizujemy co chcą osiągnąć religie, to są one sobie bardzo bliskie, natomiast... kłócą się wyznawcy. I tutaj znów pytanie - co to znaczy "wyznawca" jakiejś religii? Jeśli człowiek jest istotą naprawdę religijną naprawdę o tym nie wie, że jest religijny, reszta jest tylko dążeniem to tego idealnego stanu ciszy i spokoju umysłu poza pomieszaniem i tam znajdują się właśnie "wyznawcy". Może zanim zagłębimy się w historię i opowiemy sobie o naszych jej interpretacjach spróbujemy zastanowić się skąd się bierze w nas gwałt, który staje na przeszkodzie życiu prawdziwie religijnemu? Ma pan ochotę na taką małą podróż w głąb nas, bo sądzę, że to nas bardziej zbliży do sedna problemu niż zastanawianie się które z wyznań ma na na swym koncie więcej ofiar na przestrzeni dziejów?

      Usuń
    6. Sednem konfliktu jest obrona ego. Z lęku przed inną wizją , stanowiącą zagrożenie dla wizerunku ego rodzi się agresja wyrażona w rożnych zresztą formach.A buddyzm, islam czy chrześcijaństwo to tylko rożne sposoby łączenia słów.Stan zanim pojawią się słowa jest najistotniejszy i tylko to ma prawdziwe znaczenie.Kto jednak jest na to gotów?

      Usuń
    7. 1) Poczytałem i dziękuję! Jeśli dyskusja to tylko pogłębiona - aż do momentu ustalenia stanu faktycznego, prawdy.
      2) Ale ja nie miałem do Pana pretensji o ogólny początek ale o to, że ten ogólny początek był błędny. Co do reszty to się zgadzam. Najpierw teza generalna, a potem argumenty udowadniające jej prawdziwość. Choć dla uniknięcia nieporozumień i wytyczenia kierunku dobrze jest od razu wesprzeć tezę generalną generalnymi argumentami.
      3) Zarówno cel i sens widziałbym w odpowiedzi na pytanie, która z religii lepiej zabezpiecza godność i wolność człowieka.
      4) Pytania, które Pan stawia są równie potrzebne i interesujące. Ale nie zgodzę się z tezą, że religijność równa się pokój i miłość bliźniego. W przypadku chrześcijaństwa to prawda ale w przypadku np: islamu czy judaizmu już raczej nie (inne traktowanie członka swojej wspólnoty a inne kogoś obcego).
      5) Zgadza się, widzę to. Ale znów nie zgodzę się, że religie w "tłumieniu tych instynktów" posługują się przemocą. Nie mam pewności jak inne ale dla przykładu w chrześcijaństwie jest to: 1. Rachunek sumienia 2. Żal za grzechy 3. Mocne postanowienie poprawy 4. Wyznanie grzechów 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
      6) A ja nie jestem taki pewien czy cele różnych religii są zbieżne. To znakomity przyczynek do kolejnej już pogłębionej analizy :)
      7) Jeśli ta osoba nie wie, że jest istotą religijną to skąd mielibyśmy wiedzieć to my, obserwatorzy? Rozumie mnie Pan? Religijność utożsamiałbym jednak z doktryną, a nie ze stanem "ciszy i spokoju". Ale to już kwestie raczej techniczne.
      8) To, skąd w nas skłonność do zła, a to czy zło nie jest częścią jakiejś religii to jednak dwa różne problemy. Chętnie jednak omówię je oba.
      9) Odnosząc się jeszcze do ostatniego Pana zdania i tego co pisałem poprzednio w punkcie 5 należy powiedzieć, że Islam od początku rozwijał się poprzez podbój w ramach religijnej organizacji politycznej - państwa islamskiego. Tymczasem chrześcijaństwo rozwijało się pokojowo, wbrew prześladowaniom i dopiero potem zostało religią oficjalną w Cesarstwie Rzymskim. Potem znów wyglądało to różnie. Piszę to po to aby wykazać różnicę, że o ile chrześcijanie popełniali zbrodnie to raczej nie w imię chrześcijaństwa, a jeśli popełniali je islamiści to właśnie raczej w imię islamu.

      Usuń
    8. Test z języka polskiego? To zależy jakie kryteria przyjąć. Dla dziennikarza piszącego powinna być skala trudności z górnej półki, a wtedy mógłby być problem z zaliczeniem...

      Usuń
    9. Ad 3) Religie nie zabezpieczają zarówno wolności jak i godności człowieka, są tego wszystkiego zaprzeczeniem. Wyznawca dostaje cały system nakazów i zakazów do stosowania w zamian za co dostaje mgliste obietnice mitycznego raju, najczęściej już na tamtym świecie, choć stamtąd nikt nie wrócił i nie opowiedział o tym co tam zastał i czy rzeczywiście owe nagrody za "dobre sprawowanie" otrzymał. Widzi Pan cała historia religii to swoista sztuczka przerażonego umysłu, który koniec swojej drogi i w jakiś sposób chciałby swoją indywidualną egzystencję przedłużyć. Jak widać to jest bardzo żywotne, bo ludzie się boją i dlatego lgną do różnych religii oferujących im dość łatwe życie. Religie według mnie przeczą wolności bo człowiek sam nie pyta, a jeśli pyta to dostaje gotowe odpowiedzi na każde pytanie, może siąść zrobić kawę i nie myśleć. I tu jest moja odpowiedź tez na pana zaprzeczenie, jakoby religie nie stosowały przemocy. Owszem, stosują. Cały system nakazów, zakazów, reguł to przemoc na przerażonej jednostce, która widząc jak świat jest przerażający, ucieka od indywidualnego, podmiotowego poszukiwania odpowiedzi na najbardziej dręczące go pytania. Umysł, który akceptuje, jest umysłem podporządkowanym i on nie odkryje nic nowego, no może na miarę ograniczeń, które pozwolił sobie narzucić. To jest zaprzeczenie wolności. Wolność rodzi się, gdy jesteś sam poza wszelkim strukturami, organizacjami, a nie pokornie coś przyjmujesz, bo nie masz nawet sił zbadać, czy to co ci podano to jest prawda. Nie można według mnie mówić o godności, gdy człowiek jest podporządkowany, czyli tak naprawdę złamany. Warto, moim zdaniem, zapytać o strach, bo on jest główną przyczyną, że ludzie przystępują do jakiegoś wyznania. A zastanowił się Pan choć raz czy byłaby panu potrzebna religia, gdyby pan zrozumiał w sobie naturę strachu? To są kluczowe, według mnie pytania.
      Pyta pan skąd będziemy wiedzieć, że ktoś jest osoba prawdziwie religijną, jeśli ona o tym nie będzie wiedzieć. No, tak, chodzi panu żeby ta osoba pewnie panu powiedziała, że jest religijna, a pan pewnie uzna lub nie czy ona mówi prawdę. To nie tak. Umysł prawdziwie religijny nie wie, że jest religijny, bo jest to stan całkowitej niewinności i nie da się tego wypracować żadną metodą...

      Usuń
    10. Nie dopisałem w tekście jednego słowa: Widzi Pan cała historia religii to swoista sztuczka przerażonego umysłu, który dostrzega koniec swojej drogi itd.

      Usuń
    11. To nie strach Panie Krzysztofie, to brak wiedzy.
      Ks.prof.Józef Tischner na pytanie red.Jacka Żakowskiego - Dlaczego wierzysz? - odpowiedział: Bo jestem głupi. Żakowski na to: jak możesz tak mówić, przecież ty jesteś profesorem. Twój dorobek naukowy jest znany nie tylko w kraju, ale także za granicą. Odpowiedź Tischnera była następująca: widzisz, gdybym ja miał wiedzę, to wiara nie byłaby mi potrzebna.

      eszton

      Usuń
    12. Panie Krzysztofie , napisał Pan wiele nieprawdziwych teorii na temat chrześcijaństwa i zaraz wyjaśnie Panu, ale wpierw:
      1) Jeśli Bóg ( istota osobowa, doskonała ) nie stworzył Wrzechświata to musiał Wrzechświat stworzyć się sam z siebie. Naukowo niemożliwe. Zatem należy Pan do ludzi bardzo mocno wierzących
      2) Zamiast Boga doskonałego wierzy Pan w tzw naukowców. Dla przykłądu wierzy Pan w prawdziwość teorii Freuda, Junga, Kinseya itp, chociaż one z czysto logicznego punktu widzenia i naukowego są absurdalne
      3) Jeśli naukowcy np. w czasie Hitlera mordowali w myśl nauki, tzn. że nauka jest dziedziną mordowania.
      4) Krucjaty ofensywne to nie Chrześcijaństwo, chyba, że Pan podeprze to Nowym Testamentem
      4) Myli Pan Chrześcijanina z czynem chrześijańskim. Jeśli Chrześijanin czyni grzech , tj czynność niechrześijańską, to na bazie tego nie można mówić, to jest chrześcijańskie tylko dlatego, że jest Chrześijanienm
      5) Chrześcijaństwo daje wolność duszy. W ST są zakazy, nakazy dość słabo wyjaśnione poprostu dopasowane do ludzi. W Nowym Testamencie już wszystkie nakazy , zakazany są bardzo dobrze wyjasnione i jak Pan posiedzi nad NT to wszystkie nakazy , zakazy są podparte obecnymi badaniami statystycznymi. Pracuje w dużej kororacji, wiele razy byłem na różnych szkoleniach itp. . Esencja wszystkiego pochodzi z NT, tylko, że ...wykreślono stąd Boga.

      7) Mówi Pan o odkrywaniu siebie. Co Pan zrobi jak do dziewczynki podejdzie ekshibicjonista czy naturysta. Nic złego nie robią. Tacy są. W Finlanddi jest legalna zoofilia, co jeśli ktoś z Pana znajomych będzie zoofilem.

      8) Wielu tzw. etyków przyznaje wprost, nie istnieje etyka. Nie można określić czy coś jest dobre czy złe. Np. jak głodni zjedzą bezrobotnych, to dwa problemy znikną. Dla gospodarki to dobrze, dla głodnych również. Stracą tylko Ci zjedzeni. Jak Pan określi co jest dobre co złe. Nie da się :)

      i tak mógłbym bez końca.

      Panie Krzysztofie proszę pozbyć się uprzedzeń i do tematów podchodzic zgodnie z regułami naukowymi, logiką matematyczną :)

      Usuń
  6. Skład MP Mężczyźni (Open) jest taki:
    1. Kacper Piorun GM 2648
    2. Mateusz Bartel GM 2638
    3. Michał Krasenkow GM 2620
    4. Aleksander Miśta GM 2617
    5. Grzegorz Gajewski GM 2615
    6. Jacek Tomczak GM 2601
    7. Bartosz Soćko GM 2590
    8. Bartłomiej Heberla GM 2577
    9. Daniel Sadzikowski IM 2541
    10. Łukasz Jarmuła IM 2473

    W komunikacie organizacyjnym MP jest zapis:
    I miejsce (...):
    * powołanie do Kadry Narodowej
    * sfinansowanie wyjazdu na Indywidualne Mistrzostwa Europy 2017
    II miejsce (...):
    * powołanie do Kadry Narodowej
    * sfinansowanie wyjazdu na Indywidualne Mistrzostwa Europy 2017
    Wg mnie o tytuł Mistrza Polski i miejsce w kadrze oraz sfinansowany występ na IME 2017 powalczą Piorun, Bartel i Gajewski.
    Hm... tylko co będzie gdy do mety pierwsi "dobiegną" np. Soćko i Krasenkow, którzy już chyba nie są zainteresowani grą w reprezentacji?
    Co do absencji w MP zawodników, o których napisałeś w swoim wpisie Krzysztofie, to chyba tylko JKD można z czystym sumieniem usprawiedliwić, bo w maju ma maturę.
    Zastanawiam się tylko jaką "pakę" wystawimy ma Drużynowe MŚ, które już w czerwcu (16.06-28.06.2017) odbędą się w Rosji? W tej sytuacji jaką mamy teraz, to tylko Wojtaszek jest pewniakiem na DMŚ. JKD raczej nie (zbyt krótki okres od matury, żeby zdążył się przygotować), Świercz nie błysnął na Aerofłocie, a teraz jeszcze absencja w MP. Piorun, Bartel, Gajewski zobaczymy co pokażą na MP, Dragun ostatnio się nie pokazuje. Wygląda na to, że na ten moment w sprawie reprezentacji mężczyzn na DMŚ mamy wielką niewiadomą. Przed nami MP, potem IME 2017 (29.05-11.06.2017 Mińsk), liczę na to, że na tych turniejach wyłoni się mocny skład reprezentacji na DMŚ, i że w czerwcu w Rosji uda się nam pokazać z jak najlepszej strony.

    Mirek Wolak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam za nieporozumienie start Bartosza Soćki w finale MP. Dla mnie jest oczywiste, że trener reprezentacji nie powinien grać z zawodnikami, których prowadzi i zna dobrze ich plusy i minusy.Członkowie kadry powinni mieć podpisane kontrakty i nie wyobrażam sobie aby przykładowo taki as jak Wojtaszek nie zagrał w finale MP bo przykładowo ranking albo jakaś inna "ideowa" wymówka.Tak gdzie są profity tam muszą być również zobowiązania.

      Usuń
    2. Zgadzam się że trener kadry nie powinien brać udziału w mistrzostwach. To tak jakby Boniek w czasach w których był trenerem kadry był brany pod uwagę jako napastnik kadry. Co do Wojtaszka to uważam, że na tyle rzadko gra w dobrych turniejach, że w tym przypadku nie wieszałbym na nim psów. Partie w miarę silnym Open-ie dadzą więcej niż mecz z Panem Heberlą czy Krasenkovem.

      Usuń
  7. Moim zdaniem powołania do kadry narodowej powinny leżeć wyłącznie w gestii trenera, który przede wszystkim (a nie zawodnicy!) powinien być później rozliczany z wyników.
    A jeśli chodzi o same MP to myślę, że z puntku widzenia popularyzacji szachów większą wagę będą miały działania marketingowe niż ewentualy udział najlepszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Adamem. Raczej rzadko spotykana sytuacja, w której o grze w kadrze nie decyduje trener. Mateusz Bartel woli kwalifikacje "z automatu" bo wie co i jak ma zagrać, aby być w kadrze, uważa, że jest to bardziej klarowne, jest też czas na spokojne przygotowania do turnieju w którym gra Polska i są to jakieś argumenty, natomiast wydaje się czymś dziwnym, że trener kadrę praktycznie dostaje nie kompletując jej, kadra kompletuje się sama.

      Usuń
  8. Bardzo ciekawy skład Mistrzostw Polski. Dla mnie jakiś taki sentymentalny - w przypadku większości nazwisk można powiedzieć, że impreza mogłaby równie dobrze odbyć się na początku wieku - Krasenkow, Miśta (znakomity występ w Krakowie), Soćko i dawno chyba niewidziany i nieco zapomniany, przynajmniej dla mnie, Heberla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sentymentalny to ten skład może i jest ale na pewno nie mocny...

      Usuń
    2. Szkoda, że nie gra niespodzianka z 2015 roku - srebrny medalista Maciej Klekowski.

      Usuń
  9. Bardzo"taktyczny"skład.Ja liczę na wygraną Bartka Heberlii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Proponuję konkurs- kto będzie ostatni w IMP. Ja stawiam na Gajewskiego.
    Do jednego z krajów europejskich na turniej przybywa muzułmanka. Ktoś każe jej założyć mini i bluzeczkę z dużym dekoltem.Już słyszę te głosy oburzenia, a kiedy kobiety z Europy zmusza się do ubierania według zasad islamu, to wszystko gra.Pani Monika goszcząc w normalnym kraju nie zakłada chusty, więc zmuszanie jej do tego jest naruszeniem jej wolności.I tak powinna się cieszyć, że nie musi nosić tych namiotów, które noszą kobiety w Arabii Saudyjskiej.
    pozdrawiam Konserwa

    OdpowiedzUsuń